o książkach i nie tylko

Głupi to ma zawsze szczęście [Misjonarze z Dywanowa cz.1 – Władysław Zdanowicz]

W wojsku nigdy nie byłem. Załapałem się już na czasy, gdy takim jak ja (studentom) wbijano przeniesienie do rezerwy bez służby. Pamiętam jeszcze czasy, gdy obowiązkowa była służba i to dwuletnia. Mój kolega się jeszcze na takie cudo załapał. Nie wiem czy go tak wojsko ukształtowało, ale ogólnie rzecz biorąc, pamiętam go głównie z wiązanek rzucanych do rodziców. Sam się kiedyś zastanawiałem, czy tego języka nauczyło go wojsko, ale prawdą jest, że język tam panujący jest dosadny i nie ma owijania. Dyscyplina musi kurwa być! hehe Taki język też jest zawarty w książce Władysława Zdanowicza o przygodach szeregowego Piotra Leńczyka na misji w Iraku. Dodam, że nie jest on tu najważniejszy (musiałem jakoś zacząć), a z pewnością dodaje autentyczności wydarzeniom.

Szeregowy Leńczyk jest wychowankiem domu dziecka. Służba jest dla niego czymś co wypełniło jego życie, bo za bardzo do niczego się nie nadawał i nie umiał znaleźć sobie miejsca, a tak jakąś kasę z tego miał a jego opiekunowie mieli problem z głowy. Uwierzcie. Piotr Leńczyk to jest problem. I to nie mały.

Zanim poznajemy szeregowego Leńczyka poznajemy plutonowego… Piotra Leńczyka. Plutonowy zostaje postawiony pod ścianą i musi się żenić. Można powiedzieć, że ciąży mu ciąża. Lecz przed wylotem na misję do Diwaniji musi odbyć szkolenie. No więc zamiast niego jedzie szeregowy, a plutonowy w tym czasie się żeni. Wszystko się gmatwa, gdy plutonowy Leńczyk ulega wypadkowi i zapada w śpiączkę. I dzięki temu szeregowy będzie miał okazję zwiedzić trochę świata, a świat będzie mógł poznać szeregowego. Kto na tym ucierpi? Kto skorzysta? No musicie sięgnąć po książkę, bo od samego początku robi się ciekawie. Leńczyk ma pewną drażliwą cechę, a nawet kilka. Nie myśli nad tym co mówi, zadaje za dużo pytań, zawsze jest głodny i pakuje się w kłopoty w sytuacjach w których trudno znaleźć zagrożenie.

Książka jest bardzo zabawna. Autor pokazuje, że misja stabilizacyjna, to nie tylko wymiany ognia i jakieś wojenne rąbanki. Stykami się z problemami żołnierzy z amunicją, z problemami logistycznymi, czy zwykłymi problemami międzyludzkimi, bo wiadomo, że za dużo tych samych ludzi w jednym miejscu może być męczące dla każdego.

Trudno nie odnieść wrażenia i skojarzeń choćby z Frankiem Dolasem i jego przygodami. Tutaj jest też bardzo zabawnie i nasz bohater swoją głupotą pakuje się w kłopoty, ale wiadomo, że głupi ma zawsze szczęście i jakoś z nich udaje mu się wyjść. Tym co lubią wojskowe klimaty z dawką dużego humoru mogę tę książkę jak najbardziej polecić. Ja na pewno sięgnę po dalsze części, bo ciekaw jestem, czy Leńczyk wróci z misji w jednym kawałku.

Księgarnia Zdanowicz
Misjonarze z Dywanowa czyli Polski Szwejk na misji w Iraku cz. 1 - Pinky, czyli nowicjusz
s. 455, 2007 rok wydania
Ocena: 4/5
Advertisements

7 komentarzy

  1. Nie czytam recenzji, aby się nie sugerować 🙂 ale lubię – bo jestem w trakcie czytania i mi się podoba 🙂

    Maj 20, 2013 o 3:15 pm

  2. Ja dopiero zaczęłam czytać, ale przez zbliżającą się sesję wolno mi to idzie. Cieszę się, że pozytywnie książkę odebrałeś 😉

    Maj 23, 2013 o 6:27 pm

    • spoko, bez pośpiechu Leńczyk nie ucieknie.. powodzenia podczas sesji 🙂

      Maj 24, 2013 o 3:58 pm

  3. Pingback: Wśród szuszwoli [Jonasz – Władysław Zdanowicz] | TAKI TU TAKI BLOG

  4. Pingback: Kwartał numer jeden za nami | TAKI TU TAKI BLOG

  5. Pingback: #Name Book TAG | TAKI TU TAKI BLOG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s