o książkach i nie tylko

W podziemnym kręgu [Fight Club – Chuck Palahniuk]

W ramach odpoczynku po zombiakach, wczoraj zasiadłem do książki z którą mam problem. Czytało się średnio, ale szybko. Jakiś taki chaos, ale czytało się szybko. Coś tam w końcu z tego wynikło, ale czytało się szybko.

W ogóle za bardzo nie wiem czy mam pisać o tej książce w końcu pierwsza zasada klubu walki to nie rozmawiać o klubie walki. Lecz rozmowa to rozmowa, nie ma nic o pisaniu. Film pewnie widzieliście, ale może jednak nie (ja nie widziałem więc jest prawdopodobieństwo, że ktoś się taki znajdzie). Narratorem jest bliżej nieokreślony z imienia bohater, który pracuje pewnej firmy motoryzacyjnej. Nasz bohater średni lubi życie, a lekarz radzi mu, aby odwiedził grupy wsparcia osób chorych, aby zobaczyć jak wygląda cierpienie. I tak uczęszcza on na przykład na grupę wsparcia dla chorych na raka jąder czy też osób mających jakieś inne problemy tego typu. Jednak zostaje on zdemaskowany przez jedną z uczestniczek, z którą koniec końców dzielą się grupami. Następnie nasz bohater poznaje Tylera ciekawego typa, który ima się różnymi rzeczami. Los ich łączy razem gdy nasz bohater traci swój dobytek w pożarze, a Tyler godzi się go przyjąć pod dach w zamian za przysługę. Tyler chce aby kolega go uderzył z całej siły. Tak rodzi się pomysł i nowa grupa wsparcia mająca swoje zasady, a główna z nich, to nie mówić nikomu o klubie walki.

Przyznam, że książkę przeczytałem jednego wieczora, ale miałem ochotę spasować ze względu na specyficzną narrację. Można było pierdolca dostać, tak Palahniuk skakał. Jakieś przebłyski, przeskoki. Jakby mu się przypomniało coś, a to o tym napisze. No nie wiem. Z drugiej strony jak już się wczytałem, to trudno mi było odłożyć książkę. Koniec końców finał był ciekawy, ale cała książka i bohater jakiś taki schizofreniczny. Specyficzna książka. Aż nie wiem czy się zabierać za film. Może przeczytam książkę jeszcze raz, może będzie lepiej. Mój stosunek do niej jest ambiwalentny. Trudno mi ją lubić, ale też trudno za coś zganić, ale z pewnością nie zapomnę, że czytałem. Z mej opinii o tej książce jakieś wnioski nie wypłyną. Co najwyżej ciekaw jestem jeśli czytaliście to jak się Wam widziało to to to.

Wydawnictwo Niebieska Studnia
Fight Club, Chuck Palahniuk
s. 240, 2006 rok wydania
Ocena: 3/5
Reklamy

10 Komentarzy

  1. Film obejrzałam dopiero po raz pierwszy dwa tygodnie temu 😀 Jest godny – w końcu to David Fincher, a do tego powalają Edward Norton i Brad Pitt – WARTO 🙂 Co do powieści – szykuję się do przeczytania, ale już z daleka pachnie chaosem 😉

    Luty 27, 2014 o 2:37 pm

    • hehe ciekaw jestem jakie będą Twoje doznania z tym chaosem…

      Luty 27, 2014 o 2:55 pm

  2. Czytałam książkę, ale po obejrzeniu filmu jakieś milion razy, więc byłam skazana na polubienie książki i tak też się stało. W zasadzie najlepiej pamiętam tylko zakończenie, ponieważ Fincher zmienił je w filmie i trochę szkoda, bo brakowało tej ironii, o którą pokusił się Palahniuk.

    Luty 27, 2014 o 3:54 pm

  3. monweg

    Czytałam…oglądałam…bardzo lubię 🙂

    Luty 28, 2014 o 10:19 am

  4. No cóż, bohater ma rozdwojenie jaźni, więc jak tu nie być schizofrenicznym? Dla mnie wymienione przez Ciebie minusy są plusami, zarówno pod względem literackim, warsztatu pisarskiego jak i fabuły i kreacji bohaterów.

    Marzec 2, 2014 o 4:54 pm

    • może jak przeczytam jeszcze coś pana Chucka to się przekonam 🙂

      Marzec 3, 2014 o 12:34 pm

  5. Zapraszam na podsumowanie 6 odsłony Kryminalnego Wyzwania!
    http://miqaisonfire.wordpress.com/2014/03/03/472-podsumowanie-kryminalnego-wyzwania-6/

    Marzec 3, 2014 o 9:19 pm

    • dzięki za zaproszenie.. posta widzialem.. dziś przeglądam recenzje 🙂

      Marzec 4, 2014 o 8:08 am

  6. Powiem tak. Nie dziwię się niskiej (stosunkowo) ocenie, skoro filmu nie widziałeś. Uważam, że ta książka ma rację bytu wespół z filmem. Wtedy wszystko się wyjaśnia. Koniecznie musisz obejrzeć. Dla mnie „Fight club” to jeden z najlepszych filmów ever, po prostu. A książka? Też dobra, ale strasznie chaotyczna. Bez wizualizacji filmowej naprawdę ciężko połapać się, o co w tym biega 😉

    Marzec 8, 2014 o 10:12 am

    • o.. no to musze film objerzeć.. może książka wtedy nabierze innego kształtu 🙂

      Marzec 8, 2014 o 12:02 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s