o książkach i nie tylko

60’s [Niebieskie pożegnanie – John D. MacDonald]

W zeszłym roku wydawnictwo Albatros rozpoczęło publikację książek Johna D. MacDonalda. Okładki takie seksistowskie jakby pewnie nie jedna feministka powiedziała. To znak, że kobiety odgrywają tu ważną rolę. Janusz Korwin-Mikke kiedyś, że to kobiety są inteligentniejsze od mężczyzn, bo kto widział kobietę uganiającą się za facetem dlatego, że ma ładne nogi? W książce MacDonalda obraz kobiet jest dość daleki od tego. Kobiety wymieniają się partnerami jak rękawiczkami, a faceci robią z nimi co chcą.

Travis McGee. Robin Hood? Hmm no prawie. Czym się zajmuje? Jego przyjaciółka Chook już na początku wyjaśnia:

Mó­wi­łeś, że je­śli X ma coś cen­ne­go, po­ja­wia się Y i za­bie­ra mu to coś, i nie ma ab­so­lut­nie żad­nej moż­li­wo­ści, żeby X był w sta­nie kie­dy­kol­wiek to od­zy­skać, wte­dy wkra­czasz do ak­cji ty, do­ga­du­jesz się z X, że od­zy­skasz to dla nie­go i za­trzy­mu­jesz po­ło­wę dla sie­bie. A po­tem po pro­stu… ży­jesz z tego, do­pó­ki ci się nie skoń­czy.

Można powiedzieć, że to bardziej swego rodzaju windykator niż Robin Hood. Człowiek z pewnymi zasadami. Kobiety do niego lgną jak podatki do skarbówki. Bezpośredni i stanowczy facet, który się nie patyczkuje i mówi to co myśli. Ciekawy charakter aczkolwiek nie zawsze mamy chyba jego pełny obraz, lecz o tym za chwilę. Wracając do fabuły i do Chook, która poleca Travisa koleżance Cathy, która jak się okazuje, ma nietypową prośbę znalezienia czegoś, tylko do końca nie wiadomo o co chodzi. Jej ojciec po wojnie coś gdzieś zachował wartościowego i po wyjściu z więzienia miało im się żyć lepiej. Jednak nie dochodzi do tego na skutek jego śmieci. Koniec końców, gdy Allen konkubent Cathy znika, a niedaleko domu coś jest rozkopane, to dziewczyna czuje, że coś jej się należy, aczkolwiek trudno nie odnieść wrażenia, że jakby chciała a nie mogła. Travis ma pomóc. Travis się zaintrygował. Kolejne tropy prowadzą do kolejnych kobiet. Kolejne kobiety, do kolejnych kobiet. Im więcej kobiety tym więcej problemów. I tak to się toczy.

Cóż książka jest ciekawym obrazem społeczeństwa amerykańskiego z lat 60-tych. Frywolność kobiet jest aż rażąca, a taki Allen wykorzystuje to dobitnie z akcentem na bitnie. Travis niby się broni przed kobietami niby nie, ale przeważnie i tak ląduje w łóżku z którąś, albo z wszystkimi. Sama sprawa śledztwa dość szybko się wyjaśnia, następuje akcja końcowa i dość szybkie zakończenie, gdy na końcu ginie jedna z bohaterek Trav niby boleje, ale szybko pocieszenie znajduje u innej, ale znów niby nie chce.. hehe ciekawy to typ.

Trudno stwierdzić, czy książka mnie zachęciła do sięgnięcia po dalsze przygody pana McGee. Sądząc po okładkach kolejnych części kobiety znów będą tu ogrywały ważne role, aczkolwiek może lepiej nie oceniać książki po froncie. Choć z drugiej strony klimat książki jest dość specyficzny, zachowanie ludzi tamtych czasów dość intrygujące, sami musicie się przekonać czy to coś dla Was.

Książka przeczytana w ramach WYZWANIA KRYMINALNEGO

Wydawnictwo Albatros
Niebieskie pożegnanie John D. MacDonald
s. 304, 2013 rok wydania (org. 1968)
Ocena: 3/5
O książce na goodreads
Advertisements

11 komentarzy

  1. Przedawkowalem i czujesz sie obrazony z powodu swojej dumy narodowej, nie?

    Maj 21, 2014 o 1:31 pm

  2. Nie brzmi szałowo jakoś – nie mój typ buka 😉

    Maj 21, 2014 o 1:34 pm

  3. Tylko raz kiedys chcieli mnie zamknac ale ucieklem bo mialem duzo pracy. Wieczorem przyjechala policja i wywazyli drzwi a potem skuli kajdankami i zawiezli na sile do szpitala w suce policyjnej. Umiescili mnie w budynku dla najbadziej niebezpiecznych (gwalcicieli, mordercow) Z wieloma sie zaprzyjaznilem. Jakbys chcial kogos usunac to moge ci to zorganizowac (ale nie za darmo- sa koszta i musi byc jakis zarobek)
    Po jednym dniu spytali czy chce tam dalej byc no to powiedzailem ze nie.
    Dali mi spore odszkodowanie za te wywazone drzwi. Naciagnalem ich na wiecej i pojechalem za to balowac na Bali.
    No le dalej naleze do niebezpiecznych. Powiedzialem psychiatrze ze mialem zamiar pierdolnac go glowa (z byka) ale Jezus w ostaniiej chwili powiedzial aby tego nie robic.
    Na koniec zaczalem psychiatrze zdejmowac buty i skarpety a on sie pyta po co to robie?
    No to powiedzialem ze chcialbym ucalowac jego stopy. Ale on powiedzial, ze yo nie jest konieczne. 🙂

    Maj 21, 2014 o 3:04 pm

  4. Niby kryminał – lubię, ale ta ocena jakoś nie zachęca.

    Maj 21, 2014 o 5:04 pm

  5. Zdecydowanie nie w moim guście. Jakieś takie…płytkie 🙂

    Maj 22, 2014 o 4:34 pm

    • może nie aż tak płytkie.. trochę skupiłem się na kobieciarstwie głównego bohatera… ot z tego co widze recenzje seria ma niezłe więc komuś to pasi 😛

      Maj 23, 2014 o 8:54 am

  6. Troszkę mam mieszane uczucia do tej książki.

    Maj 25, 2014 o 9:40 am

    • ja też.. ale może kiedyś sięgnę po koleją część.. zobaczymy…

      Maj 25, 2014 o 1:34 pm

  7. Pingback: Wrocławski kryminał [Śmierć w Breslau - Marek Krajewski] | TAKI TU TAKI BLOG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s