o książkach i nie tylko

Dżungla i Krwawe Jaguary [Amazonia – James Rollins]

Amazonia to region rozległy. 7 milionów kilometrów kwadratowych z czego przeszło 5 to lasy deszczowe. Niewyobrażalna powierzchnia kryjąca w sobie wiele zakamarków. Miejsca te dziewicze i często oderwane od kultur szeroko rozumianej społeczności zachodu, mają swoje tajemnice. Wyprawy badawcze często kończyły się sukcesami, lecz czasem też i tragicznie. James Rollins w swojej książce Amazonia przestawia ciekawą wizję wyprawy w głąb tej interesującej krainy.

Carl Rand zaginął ze swoją ekspedycją. Minęły cztery lata i niespodziewanie na misji pojawia się człowiek z dziwnymi malunkami. Misjonarz mimo sprzeciwu indian pomaga człowiekowi, który niedługo później umiera. Malunki na ciele wskazują na naznaczenie przez tajemnicze plemię Krwawych Jaguarów, które wg. wierzeń miejscowych może być niebezpieczne. Po identyfikacji okazuje się, że zmarły człowiek był członkiem ekspedycji Randa, jednak najdziwniejsze było to, że stracił rękę na Bliskim Wschodzie, a z dżungli wyszedł z dwoma i to odciski placów się zgadzają! Cud? Czyżby jednak Krwawi Jaguarzy nie byli tacy źli, albo dysponowali jakimś lekiem? Oczywiście takie dywygacje prowadzą do wysłania kolejnej ekipy poszukiwawczej rządowej ze wsparciem koncernów farmaceutycznych zainteresowanych tym przypadkiem. Na czele ekipy staje syn Carla Randa, Nathan, do tego jest parę osób znających dżunglę m.in. Manny ze swoim jaguarem (zwierzęciem nie z samochodem 😉 ).

Jak widać mamy w książce przygodę. Przygoda z wątkiem medycznym. Dużo tutaj Rollins popracował pod tym względem, gdyż odwołuje się do ciekawych przypadków roślinnych czy zwierzęcych, a analiza medyczna prionów i innych wirusów może na myśl przywołać książki na przykład Crichton’a. Choć pewnie niektórych może momentami to męczyć, ale szybko się przelatuje prze te analizy, a akcja brnie szybko naprzód. Tej akcji jest tu naprawdę dużo. Ekipa Nathana Randa wyrusza, a już mamy jakiś atak kajmana czy choćby mrówek przez co wyprawa się kurczy w zastraszającym tempie. Wszystko to jest poparte tą ciekawą widzą na temat flory i fauny, czemu trudno się dziwić, gdyż z zawodu Rollins jest weterynarzem. Wykorzystuje to w naturalny sposób pokazując zachowania zwierząt dzięki czemu jeszcze bardziej człowiek się wciąga i zastanawia, a czasem i sprawdza w wikipedii to co tam autor napisał. Do tego dostajemy tutaj ciekawy zestaw bohaterów rywalizujących ze sobą na każdym kroku.

Cieszę się z tej lektury. Amazonia została tu świetnie opisana. Zakończenie książki jest troszkę przewidywalne, ale raczej nie ono chyba tutaj było ważniejsze, a naturalna postać dżungli i jej zwierzęcy aspekt wykorzystany w końcówce. Z pewnością nie będzie to ostatnia książką tego polskiego pochodzenia pisarza (właściwe nazwisko to Czajkowski) po jaką sięgnę. Polecam wszystkim lubiącym przygodę z nutką fantastyki.

Wydawnictwo Albatros
Amazonia, James Rollins
s. 464, 2009 rok wydania (org. 2002)
Ocena: 4/5
O książce na goodreads
Advertisements

12 komentarzy

  1. No tak… Tak… Amazonia. Jaguary. Dżungla. Mhm. SHUT UP AND TAKE MY MONEY! 😀 Muszę mieć! 😀

    Październik 23, 2014 o 10:56 am

    • są też piranie i dużo kajmanów 😛 ale to dżungla więc tam dużo jest 😉 z pewnością Ci się spodoba 🙂

      Październik 23, 2014 o 10:57 am

      • Piranie!!! 😀

        Październik 23, 2014 o 11:08 am

      • 😀

        Październik 23, 2014 o 11:09 am

  2. Czytałem jakiś czas temu i mile wspominam 🙂 Dobra, dynamiczna powieść przygodowa. Rollins ma więcej takich w dorobku.

    Październik 23, 2014 o 5:19 pm

    • właśnie się już rozglądam za kolejną książką Rollinsa i chyba już wiem co to będzie 🙂 a rzeczywiście dużo tego ma w dorobku 🙂

      Październik 24, 2014 o 7:20 am

  3. Ciekawi mnie ile osob przezylo z jak duzej grupy?

    Październik 23, 2014 o 6:36 pm

    • hmm żeby napisać jak duża grupa musiałbym sięgnąć do książki tam nawet była lista zrobiona, ale książke oddałem do biblioteki.. w każdym razie ogólnie rzecz biorąc mając na uwadze fakt iż książka jest stosunkowo długa mogę Ci napisać tyle, że większość z wyprawy nie przeżyje 😛

      Październik 24, 2014 o 7:22 am

      • Tylko o to mi chodziło, świat w liczbach nie jest najważniejszy 🙂
        To chyba podwyższa wiarygodność historii i dodaje pieprzyku. Jak u Martina, ostatnio popularne jest uśmiercanie wszystkich 😉

        Październik 24, 2014 o 8:38 am

  4. Tyle strasznych stworów… I Ty mówisz, że fajnie i może się podobać?

    Październik 24, 2014 o 4:22 pm

    • no pewnie że fajnie.. bo to nie takie proste obcować z naturą 🙂

      Październik 25, 2014 o 2:31 pm

  5. Pingback: Podsumowanie ostatniego kwartału 2014 | TAKI TU TAKI BLOG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s