o książkach i nie tylko

Trudne relacje rodzinne [Kruche więzi – Lisa Unger]

Trudne relacje rodzinne są często przyczyną różnych patologii. Powody tych relacji są często tak zagmatwane, że zrozumienie ich może powodować ból głowy. Często jest też tak, że te przyczyny są głęboko zakopane w psychice i swój początek mają daleko w przeszłości. Zaniedbania za młodu mogą mieć duży wpływ, gdy dorastamy. Lisa Unger, amerykańska pisarka postanowiła stworzyć obraz takich patologii i ich konsekwencji. Wyszło całkiem nieźle.

Jones Cooper jest policjantem w małym miasteczku Willows. Jego żona Meggie jest terapeutką, syn Rick uczniem. Między synem a ojcem panują dość oschłe relacje, choć nie zawsze tak było, ale teraz prawie każda rozmowa kończy się ostrą wymianą zdań. Rick dojrzewa i przechodzi etap buntu. Tatuaże, kolczyki i brak chęci dalszej edukacji w college’u nie pomagają odbudować rodzinnych więzi. Chłopak jak to bywa u zdrowych osobników tej płci ma dziewczynę. W zasadzie to do końca nie wiadomo czy taki jest status ich związku, a gdy dziewczyna znika, ojciec dość ostro odnosi się do syna i żąda wyjaśnień i informacji nie wierząc, że nie ma on nic z tym wspólnego. Sytuacja się stopniowo się komplikuje i coraz trudniej liczyć na odnalezienie dziewczyny, która na facebooku oświadczyła, że uciekła do NY. Rick w to nie wierzy. I tak zaczyna się śledztwo, które przywołuje w miasteczku wspomnienia do zaginięcia i śmierci Sarah, z którą Meggie i Jones chodzili do szkoły. Czy te dwie sprawy będzie coś łączyło? To się okaże.

Wspomnę jeszcze o pacjencie Meggie, Marshallu który to jest wyraźną postacią i został dobrze tu przedstawiony. Jego trudności z dostosowaniem się i brakiem akceptacji jest typowe dla kryminałów. Ogólnie trzeba przyznać, że mimo dobrych kreacji bohaterów zabrakło w książce zaskoczenia co do zakończenia. W połowie wszystko podążą w kierunku wytyczonym przez autorkę i nasuwa na myśl rozwiązanie. Unger przeskakuje między wydarzeniami z przeszłości a bieżącymi zgrabnie, ale tak jak teraz pomyślę to te wydarzenia też jakoś mnie nie zaskoczyły, aczkolwiek jest w tym wszystkim jakiś potencjał. Książka jest pierwszą z serii Jonesem i możliwe, że kolejne będą lepsze. Tutaj czytało to się szybko, ale brakowało takie przykucia uwagi, czegoś takiego co powoduje, ze jak odkładamy nieprzeczytane, to przy wznowieniu jest zaciekawienie. Ot przyzwoity kryminał z potencjałem.

Książka przeczytana w ramach WYZWANIA KRYMINALNEGO

Wydawnictwo W.A.B.
Kruche więzi, Lisa Unger
s. 416, 2014 rok wydania (2010)
O książce na goodreads
Ocena: 2.5/5
Advertisements

10 komentarzy

  1. Dobrze, ze jest chociaż potencjał, bo z ocena ogólną gorzej :/

    Listopad 17, 2014 o 2:15 pm

    • gorzej.. a to dlatego, że liczyłem też na troszkę więcej.. :]

      Listopad 17, 2014 o 2:16 pm

      • Jak ja tego nie lubię, jak się napalam na książkę, a potem entuzjazm opada 😦 Ale bywa i tak. Ja się teraz napaliłam na „Obłęd”, wiec jakby co, to na ciebie będę krzyczeć za przereklamowanie serii 😉 😛

        Listopad 17, 2014 o 2:20 pm

      • hehehe no to jest presja przy rekomendacjach widzę 😛 ale ogólnie jeśli chodzi o kryminały i sensacje to trzeba brać dużą poprawkę na taki powiedzmy hmm element zaskoczenia.. bo juz troche czytam tego i widzę, że im więcej się czytam tym trudniej się później zaskoczyć.. szczególnie przy kryminałach 🙂

        Listopad 17, 2014 o 2:30 pm

      • No tak, wyobraźnia ludzka jest spora, ale tez ma swoje granice. Może warto zmienić gatunek literacki na kilka tygodni/miesięcy, odpocząć od obecnego, żeby potem dać się zaskoczyć podwójnie 😉

        Listopad 17, 2014 o 2:37 pm

      • chyba tak musze zrobić bo jak czytałem fantastykę to był powiew świeżości 😉

        Listopad 17, 2014 o 2:51 pm

      • No widzisz 🙂 Lola dobra rada, zawsze dobrze poradzi 😉

        A z ta presja, to wiesz… raczej się na twoich opiniach nie jeszcze nie przejechałam, wręcz przeciwnie, zadowolona jestem. Ketchum to był wyjątek i raczej z mojej winy. Jak „Obłęd” będzie zbyt brutalny to tez biorę to na siebie, bo nikt mnie przecież nie zmusza 😉

        Chociaż… zawsze to jest na kogo zwalić winę w razie czego 😉 Wiesz, no pressure, ale książka będzie do d…
        … to się jeszcze policzymy 😉

        Listopad 17, 2014 o 3:22 pm

      • no to zobaczymy jak z tym Sundem wypadnę.. ale jak coś to biorę winę na siebie… bo z tą brutalnością różnie bywa… ale to nie Ketchum 😛

        Listopad 17, 2014 o 3:42 pm

  2. Nie znam tej autorki i nie mam jej w planach, ocena mówi sama za siebie 🙂

    Listopad 18, 2014 o 8:54 am

  3. Pingback: Podsumowanie ostatniego kwartału 2014 | TAKI TU TAKI BLOG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s