o książkach i nie tylko

Zabawa w kota i mysz [Wieża – Gregg Hurwitz]

Gregg Hurwitz, amerykański pisarz 1999 roku zadebiutował książką Wieża. W bibliotece wydała mi się bardzo interesująca. Koncepcja Wieży z której trudno zbiec, zabójstwa i ogólny zarys pogoni za uciekinierem. Taka typowa sensacja na jeden-dwa wieczory. Wyszło tak sobie.

Hmm. Tytułowa wieżą jest więzienie zbudowane w dziwny sposób, którego nie będę zdradzał, ale nazywane jest Alcatraz 2. Też jest woda, tylko konstrukcja znacznie inna. Przebywają tam jednostki aspołeczne, które popełniły czyny haniebne, względnie brutalne, czy też mające charakter okrucieństwa. Jednemu z więźniów udaje się zbiec. Allander Atlasia, skrzywiony młody człowiek, porwany swego czasu, co miało duży wpływ na jego postępowanie. Bohater negatywny, ale możemy wykazać mu trochę współczucia, choć nie pozwala swoimi czynami, aby było go za wiele, bo po ucieczce, nie obchodzi się z ludźmi za dobrze, a używa do tego młotka, czasem żelazka, ewentualnie cokolwiek innego co znajdzie się pod ręką. Z kolei ucieka ma to do siebie, że ktoś ucieka, a ktoś inny ściga. Głównym tropicielem jest Jade Marlow, były agent FBI, teraz pracujący specjalizujący się znajdowaniem ludzi, często także na zlecenie władz. Tak też jest i tym razem. Jest to człowiek bardzo arogancki i apatyczny. Nie liczy się z nikim, ważna jest rozgrywka i główny cel. Jakoś tak, jego działanie i zachowanie nie przypadło mi do gustu.

Mój stosunek do Marlow’a ma znamiona tumiwisizmu przez co trudno mi było się odnaleźć w tej książce. Z jednej strony powinno się kibicować temu dobremu żeby złapał złego, a tu mi jakoś wszystko się rozjechało. Jakoś biorąc do ręki książkę myślałem o tej Wieży i ciekawiło mnie rozwiązanie wprowadzone przez autora, który jednak mam wrażenie zastosował ją tylko po to, aby pokazać jakiś zmysł Atlasii, który z niej ucieka przez co musi być na wyjściu cwaną jednostką. Sama kryminalna historia i rozwiązanie zagadki jest przyzwoite, ale nie zaskakuje co dopełnia mój stosunek do bohaterów. Cwany kot, goni cwaną mysz. Kot jest sprytny i ma swoje humory, a mysz sprawnie mu ucieka, życie, nic zaskakującego.

Potencjał w powieści był, jednak trzeba przyznać, że autor chyba do końca nie wiedział co zrobić z tą tytułową wieżą. Koniec końców wszystko zatoczyło koło i nie dziwi, że kres działań jest w punkcie wyjścia. Hurwitz’owi mimo wszystko dam jeszcze szansę gdyż słyszałem, że późniejsze książki są lepsze. Może w sumie dobrze zrobiłem, że zacząłem od słabszej?

Książka przeczytana w ramach WYZWANIA KRYMINALNEGO

Wydawnictwo REBIS
Wieża, Gregg Hurwitz
s. 361, 2001 rok wydania (org. 1999)
Ocena: 2/5
O książce na goodreads 
Advertisements

5 komentarzy

  1. Tej nie czytałem, ale za to „Nie ufaj nikomu” było naprawdę dobre 🙂
    http://samotnia1981.blox.pl/2011/07/Gregg-Hurwitz-NIE-UFAJ-NIKOMU.html
    pozdrawiam !

    Styczeń 14, 2015 o 5:34 pm

    • właśnie tak słyszałem, że im więcej Hurwitz pisał tym było lepiej.. więc jeszcze po niego sięgnę 😀

      Styczeń 15, 2015 o 8:06 am

  2. Szkoda, bo temat dobry :/

    Styczeń 14, 2015 o 9:37 pm

  3. Pingback: Kwartał numer jeden za nami | TAKI TU TAKI BLOG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s