o książkach i nie tylko

Lwowskie Puchacze [Turkusowe szale – Remigiusz Mróz]

Polskie Siły Powietrzne w Wielkie Brytanii nie miały łatwego początku. Po przegranej kampanii wrześniowej we Francji szybko uformowały się jednostki wojska polskiego w tym te powietrzne. W UK nie było tak z tym prosto ze względu na prawo jakie tam obowiązywało. Dopiero po podpisaniu odpowiednich umów między brytolami, a polskim rządem udało się podpisać umowę. Polski flagi trafiły na lotniska RAF-u, a szachownica na samoloty.

Dywizjonów utworzonych było stosunkowo dużo. Najbardziej znanym jest Dywizjon 303 tj. Warszawski im. Tadeusza Kościuszki, który jest uważany za jedną z najlepszych jednostek myśliwskich walczących w II wojnie światowej. Reszta pozostała w cieniu. Ten cień postanowił nam rozjaśnić Remigiusz Mróz. Z tej ciemności wyłoniły się tytułowe turkusowe szale noszone przez członków Dywizjonu 307, Lwowskich Puchaczy, dywizjon latający pod osłoną nocy.

Fabuła opiera się na losie paru fikcyjnych polskich lotników. Wszystko podparte faktami historycznymi w stylu znanym z wydanej przez autora serii Parabellum. Feliks i Leon zdają się tu być tymi na których głównie patrzymy. Puchaczy poznajemy od początku uformowania dywizjonu, mają oni problemy z aklimatyzacją, nauką języka i w zasadzie trudno im zaakceptować fakt, że nie posyła się ich na akcje. Do życzenia dużo daje też sprzęt na którym latają defianty są specyficznymi samolotami w których działko jest na osobnym stanowisku i pilot nie ma do niego dostępu. Wszystko to wymaga cierpliwości. Jednak polscy patrioci zrobią wszystko, aby pomóc swojemu ukochanemu kraju powrócić na mapy świata.

Oparcie tej książki na kilku mniej lub bardziej znanych faktach to moim zdaniem strzał w dziesiątkę. Informację o działalności dywizjonu, ale także o obozie na wyspie Alderney, który jest owiany tajemnicą, gdyż wszelkie o nim dokumenty zniszczono. Mamy tu w sumie domysły autora co tam się działo, i myślę, że dużo z prawdą się nie minął.

Poza tym mamy też wątek romantyczny Feliksa i Aileen, który dość szybko można rozszyfrować i jakieś skojarzenia tu mam z filmem Pearl Harbor. Mimo to trudno się doczepić do czegoś, bo jest ciekawy wątek szpiegowski, a przede wszystkim są żołnierze, patriotyzm i walka w powietrzu. Czego chcieć więcej?

Mróz doskonale kontynuuję obraną ścieżkę zapoczątkowaną przez serię Parabellum. Akcja jest ciekawa i wciągająca. Wczoraj trudno mi było książkę odłożyć efektem czego jest zarwana noc i siedzenie w pracy o kawach, a to chyba jeszcze lepsza rekomendacja. Z niecierpliwością czekam o kolejne pozycje p. Remigiusza.

Wydawnictwo Bellona
Turkusowe szale, Remigiusz Mróz
s. 524, 2014 rok wydania (org. 2012)
Ocena: 4/5
O książce na goodreads 
Reklamy

18 komentarzy

  1. Czyli kolejny must-read od Mroza? 😀

    Styczeń 29, 2015 o 1:25 pm

    • jeśli się podobało Parabellum to zdecydowanie 😀

      Styczeń 29, 2015 o 1:29 pm

      • Ech, stosiki rosną 😀

        Styczeń 30, 2015 o 8:26 am

      • 😀

        Styczeń 30, 2015 o 10:33 am

  2. Ja pod wpływem naszych wspólnych koleżanek kupilam obie części Parabellum, a przecież to w ogóle nie moja tematyka! 😀 Jak się spodoba to może i „Szale” do mnie trafia skoro to takie „zarwajnocki” jak opowiadasz 😉

    Styczeń 30, 2015 o 12:35 am

    • hehe no tak.. zawrajnocki bo z jednej strony mi się nie chciało spać… a z drugiej jak już zostało 100 stron to głupio iść spać jak się dobrze czyta 😉 ale cieszy że Parabellum masz i ciekawe czy Ci się spodoba 😀

      Styczeń 30, 2015 o 8:03 am

      • To sie moze wkrotce okaze 🙂 Cos malo po polsku ostatnio czytam, wiec na luty w sam raz 🙂

        Styczeń 30, 2015 o 10:32 am

      • ha! a u mnie jakoś dużo po polsku i polskich 😀 bo na 7 ksiażek w tym roku aż 5 to polskich autorów 😀 tak wiec czekam na Twe wrażenia z obcowanie z Mrozem 😀

        Styczeń 30, 2015 o 10:33 am

      • Hue, hue, dziwnie zabrzmialo ostatnie zdanie 😀

        Styczeń 30, 2015 o 10:46 am

      • 😀

        Styczeń 30, 2015 o 10:51 am

  3. O! Akurat dla mnie „Turkusowe Szale” nie są ulubioną powieścią Mroza… Jakoś tak nie przekonali mnie bohaterowie, nie było z historią tyle radości… Ale przyznać trzeba, że sam pomysł jest prześwietny i dla samej otoczki historycznej warto przeczytać 😀

    Styczeń 30, 2015 o 11:39 am

    • ano z bohaterami różnie bywało, może dlatego, że szybko pojawiali się i znikali niektórzy i trudno było się przywiązać.. a Mary Ann (chyba nie pomylę bo już nie pamiętam) z Alderney, po ucieczce jakoś tak odpuszczona została i tu mi brakowało jakoś pociągnięcia tego wątku.. ale ogólnie dobry Mróz na prawie mroźne wieczory 😉

      Styczeń 30, 2015 o 11:53 am

      • Prawda 😀

        Styczeń 30, 2015 o 12:03 pm

  4. Zapowiada się naprawdę ciekawa pozycja. Lubie książki , które w fikcji literackiej opierają się na autentycznych wydarzeniach historycznych i z ciekawością sięgnę po ta pozycję. Pamięć o polskich lotnikach w UK jest nadal bardzo żywa.

    Styczeń 30, 2015 o 12:56 pm

    • dokładnie, po tej lekturze poczytałem o Polskich Siłach Lotniczych pod RAF-em i w sumie dużo dobrego tam zrobiliśmy, do tego jeszcze ponosząc dość duże straty.. ale wojna ma takie bilanse.. 🙂 lubie książki które mobilizują do zaznajomienie się z historycznymi faktami.. a tu oczywiście tak jest 😀

      Styczeń 30, 2015 o 1:02 pm

  5. O nie. Mróz 😉 Ja do pana Mroza mam dziwny stosunek, bo zwykle podejrzliwie patrzę na to, co tak zachwalane. Może nabieram niepotrzebnego (a może potrzebnego dystansu). Niemniej, zaczęłam moją przygodę z Mrozem 😉 właśnie od Turkusowych szali. I rozczarowanie było wielkie. No, może nie było to rozczarowanie, bo się przecież nie nastawiałam. Raczej niesmak. Tematyka zupełnie nie moja, ale myślę sobie: skoro Mróz i tak ten Mróz chwalony, to zachwyci mnie wszystko. Nie zachwyciło. Nawet mi się nie podobało. Chyba nawet wolałabym poczytać jakąś historyczną książkę o lotnictwie 😉 Bluźnię bardzo, co? 😉

    Luty 2, 2015 o 9:09 am

    • hehe bluźnierstwo bynajmniej… i nie dziwi mnie, że cosik może nie podejść… mi się dobrze czyta książki Mroza, a one tak jak Parabellum są dla mnie motywacją do tego by więcej się dowiedzieć o różnych faktach z drugiej wojny.. 😀 i u mnie to działa 🙂

      Luty 2, 2015 o 9:39 am

  6. Pingback: Kwartał numer jeden za nami | TAKI TU TAKI BLOG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s