o książkach i nie tylko

Hodowanie rogów [Uczeń diabła – Kenneth Bøgh Andersen]

Literatura młodzieżowa na koniec roku. Tak się złożyło. Zamiast życzeń póki co parę zdań i refleksji z zakończonej lektury pierwszej części z serii (shit znów zaczęta seria) duńskiego pisarza Kennetha Bøgha Andersena. Seria pt. Wielka wojna diabłów .

Wszystko się zaczyna w szkole. W której jak to bywa, ktoś wiedzie prym, ktoś inny obrywa (rym niezamierzony). Filip Engell jest takim, który właśnie został wylosowany do obrywania. Soren, szkolny zabijaka właśnie sobie go dziś upatrzył. Z opresji ratuje go woźny, ale Soren nie odpuszcza i przez niego wpada pod samochód. Ten uczynny i przemiły chłopak, życzliwy na każdym kroku, który też nie kłamie przeżywa jakże duże zdziwienie, gdy staje przed bramami… piekła. W zasadzie to nie wie początkowo gdzie trafił.. ale szybko się wyjaśnia. Jak się okazuje zaszła pomyłka i ten wręcz anielski trzynastolatek w zasadzie nie powinien umierać. Co zrobić? Lucyfer już zaplanował, że wobec trapiącej go choroby.. ma trafić tu teraz jego następca. Lecz jak wykrzesać zło z osoby, która przeprasza i dobrze się zachowuje? Jest plan, ale czy zdążą go zrealizować zanim śmierć (Mortimer) przyjdzie po Lucyfera?

Na pewno młodzież, to jest docelowy odbiorca tej serii, ale mi jakoś podpasował humor autora. Jest parę fajnych choć gdzieś już zasłyszanych pomysłów. Bóg i Lucyfer rzucający kostką, ulica wybrukowana ludzkimi głowami, czy też ciekawy Ogród Samobójców. Jest też parę rzeczy które pozwolą się zastanowić nad tym, czy rzeczy złe są takie zawsze, czy może jednak mają jakiś ukryty cel, czy jak kogoś kopniemy w tyłek, to z pożytkiem czy nie, albo czy kłamstwo jest równe kłamstwu.

Młody czytelnik, może z tej lektury wynieść pewną mądrość życiową, że zło zmienia człowieka i obcowanie ze złem jak najbardziej. Kto z kim przystaje takim się staje? W pewnym sensie tak, ale jest nadzieja, bo są tacy, którzy mogą się nie oglądać na innych i na tym mogą wyjść dobrze, choć przedstawiony obraz jest taki, że w zasadzie robiąc niewielkie złe rzeczy (grzechy), możemy stać się naprawdę złą osobą.

Tak jak pisałem podobał mi się humor autora i jego lekkość.

– Sztambuch? A co to jest sztambuch?
– To taka książeczka, w której zapisuje się rozmaite sprawy, których nikt inny nie może czytać.
– Czyli dziennik?
– Nie rozumiem, czy to odpowiednik naszego nocnika?

Reasumując książka z ciekawym pomysłem i dość fajną jego realizacją. Moralizatorsko skierowana do młodszego czytelnika, ale mimo to może to być ciekawa lektura dla starszych osób.

Uczeń diabła, Kenneth Bøgh Andersen
Jaguar, s. 368 | 2011 (org. 2005)
Ocena: 4/5
O książce na goodreads
Advertisements

5 komentarzy

  1. Od 1 stycznia Wyzwanie biblioteczne, prowadzone do tej pory przez Martę Kor, będzie pod moimi skrzydłami. Już teraz zapraszam do zapoznania się z zasadami Wyzwania – http://monweg.blog.onet.pl/wyzwanie-biblioteczne/, jak również zapraszam gorąco do uczestnictwa.

    Grudzień 31, 2015 o 1:44 pm

  2. O! A tego to nie znałam i nawet mi się o oczy/uszy nie obiło.

    Grudzień 31, 2015 o 4:35 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s