o książkach i nie tylko

[Człowiek z Wysokiego Zamku – Philip K. Dick]

Philip K. Dick jest jednym z najbardziej znanych pisarzy sci-fi. Ja do niego się zbieram już ładnych parę miesięcy. Blade runner i Ubik czekają cierpliwie, a przyszedł nagle i znienacka Człowiek z Wysokiego Zamku, rozgościł się na dwa wieczory i odszedł. Wizyta ciekawa i zmuszająca do przemyśleń.

Fabuła dotyczy wydarzeń z drugiej wojny światowej i jej alternatywnej wersji. Najprościej byłoby napisać, że Szkopy jednak wygrały a razem z nimi Japończycy. USA jest teraz zajęte przez państwa Osi. Niemcy podbili Eurazję, a także Afrykę. O zgrozo wysuszyli Morze Śródziemne i zabrali się za podbój kosmosu. Mars stoi otworem! Jednak to nie kosmiczny aspekt jest tu ważny lecz społeczny i egzystencjonalny. Najważniejsze wydają się książki jedną z nich jest I-Cing, księga przemian, która jest wyrocznią używana bez ograniczeń. Z drugą książką jest niemały problem. Jest to księga ‚Utyje szarańcza’. Zakazana przez Niemców i krążąca gdzieś w drugim obiegu. Jest w niej przedstawiona alternatywna wersja wydarzeń i zbliżona bardziej do tych rzeczywistych, a mianowicie Niemcy i Japonia przegrywają wojnę a USA jest światową potęgą rządząc światem z kilkoma innymi europejskimi krajami. Jedna z bohaterek Juliana Frink postanawia dotrzeć do autora książki podejrzewając, że w tym co napisał jest coś prawdziwego.

Dick ciekawie wykreował alternatywny świat. Na przykład dla Japońce jarają się wszystkimi przedwojennymi amerykańskimi rzeczami. Na początku wyraźnie nakreślona zostaje różnica między tym co jest fałszywe a tym co prawdziwe. Odbiór tego świata nie jest łatwy i zasadniczo najlepiej robić jak najmniej przerw w czytaniu by nie tracić nic ze skupienia. Mi to średnio się udawało i czasem musiałem zatrybić i się wstrzelić w narrację, ale jak już się udało to Dick wciągał w swoje gierki i wydaje się, że główne przesłanie książki to szukanie miejsca w nowej rzeczywistości i odpowiedzi na pytanie kto jest kim i gdzie się kończy a gdzie zaczyna fikcja.

Dodatkową zachętą do lektury może być nakręcony serial oparty na tej książce, tak więc polecam zapoznanie się z książką przed oglądaniem ekranizacji.

Człowiek z Wysokiego Zamku, Philip K. Dick
Rebis, s. 283 | 2006 (org. 1962)
Ocena: 4/5
O książce na goodreads
Reklamy

14 Komentarzy

  1. Zerknęłam tylko na ocenę, recenzję przeczytam po weekendzie, żeby porównać wrażenia 🙂

    Styczeń 22, 2016 o 1:24 pm

    • Dobrze, jest Pani usprawiedliwiona, proszę Pani 😉

      Styczeń 22, 2016 o 1:25 pm

      • Dziękuję Panu uprzejmie 😉

        Styczeń 22, 2016 o 1:28 pm

      • Kurczę, no właśnie problem z tą angielską wersją miałam taki, że nie wszystkie zagadnienia do końca rozumiałam, więc ciężko mi było się skupić. Tak naprawdę wciągnęłam się w książkę dopiero w niedzielę wieczorem, a tu już trzeba było iść spać :/ Nie lubię tak. Widziałam tylko jeden odcinek serialu i jest tak totalnie różny od powieści, że momentami zastanawiałam się, czy rzeczywiście jest zrobiony „na podstawie”, czy to tylko „inspiracja”.
        Teraz trochę żałuję, że nie poczekałam dłużej na polską wersję z biblioteki (była w innym mieście i wypożyczona), tylko rzuciłam się na angielską. Postaram się Dicka jednak czytać po polsku. To tak na przyszłość, żeby znów się nie denerwować, że tak wolno mi idzie (aż 4 wieczory, a to przecież grube nie było).

        Styczeń 26, 2016 o 10:22 am

      • o widzisz, też zuważyłem dość specyficzny sposób pisania Dicka, który wymaga skupienia.. dlatego za kolejne jego lektury wezmę się jak rodzine wywioze gdzieś hehe serialu póki co po PL nie ma chyba.. ale i tak pewnie inne są dialogi a ksiązka tez inna 😉

        Styczeń 26, 2016 o 12:18 pm

      • Fakt, jest specyficzny i wymaga dużego skupienia, a w przypadku obcego języka nawet mocniej. Może poćwiczę na opowiadaniach ” The Minority Report”. Kilka lat temu kupiłam je mężowi i tak sobie leżą 🙂
        Teraz czytam „Fahrenheit 451” Raya Bradbury i też po angielsku. Ciekawe, jak mi z nim pójdzie. Mam nadzieję, że będzie łatwiejszy 🙂

        Styczeń 26, 2016 o 2:02 pm

      • Bradbury.. fajna książka… czytałem na studiach… pamiętam że główny bohater Montag się nazywał chyba.. bo to były czasy gdy pierwszego e-maila zakładałem sobie jeszcze na serwisie polbox.com hehe i taki login wybrałem wtedy hehe ale jakoś tak Ci powiem, że od tamtego czasu nic więcej Bradbury’ego nie czytałem.. a ponoć dużo dobrego napisał jeszcze.. ciekawe jak Ci sie Fahrenheit spodoba 🙂

        Styczeń 26, 2016 o 2:32 pm

      • Ja czytałam tylko opowiadanie, o którym wspominałam niedawno we wpisie Efekt Motyla.
        No nic to, zobaczymy 🙂

        Styczeń 26, 2016 o 2:34 pm

  2. O, jak ja lubię Dicka! Jest gość dość ponury w swych prognozach na przyszłość, ale piekielnie to dobre 🙂 „Ubika” i „Blade Runnera” też mocno polecam.

    Styczeń 22, 2016 o 4:21 pm

    • oo ja tego Ubuka i Blade Runnera mam w planach na przyszłość.. bo wszyscy polecają 🙂

      Styczeń 26, 2016 o 12:19 pm

      • Zdecydowanie: czytaj! 😀

        Styczeń 27, 2016 o 1:40 pm

  3. Kiedyś K. Dicka dość sporo czytałem i nawet nie wiem kiedy moja przygoda z jego literaturą się skończyła, ale teraz wracam do klasyków – zacząłem od Diuny – i pewnie znajdzie się coś w moich planach tego autora. Blade Runnera i Ubika gorąco polecam:)

    Styczeń 22, 2016 o 8:44 pm

    • Diunę Herberta mam. ogolnie z DIckiem to w miare obszerne te niektóre książki mają.. Runnera i Ubika mam w planach..a le czekam na spokojniejszy czas co by można było się bardziej skupić na lekturze 😀

      Styczeń 26, 2016 o 12:20 pm

  4. Pingback: Styczeń’16 | TAKI TU TAKI BLOG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s