o książkach i nie tylko

Buu! [Dom na wzgórzu – Peter James]

W przypadku Petera Jamesa obcowanie z jego lekturą przeze mnie ograniczyło się póki co tylko do jednej lektury. Pogrzebany bardzo mi zapadł w pamięć i aż się dziwie, że jakoś odkładałem inne jego powieści. James tym razem bierze się za grozę. Horror z domem i duchami w roli głównej niedawno przerabiałem. W wersji polskiej czytając Siódmą duszę Wardziaka czuło się napięcie i ogólne zło czające się w kątach. W Domu na wzgórzu możecie liczyć jak najbardziej na dreszcze i trochę zaskoczeń.

Przeprowadzka w nowe miejsce to w zasadzie na tyle stresujące zajęcie, że możne przyprawić o kupę nerwów. Oli z żoną Caro i córką Jade z Brighton sprowadzają się na prowincję. Kupili dom na wzgórzu Cold Hill. Dom specyficzny i chyba z nadmiarem spełniający ich potrzeby. Problem w tym, że stał on pusty przez długi czas i wymaga pewnych nakładów finansowych, aby doprowadzić go do stanu używalności takiego, aby cieszyć się choćby świetnym basenem w ogrodzie. Malownicza okolica wprowadza nowych mieszkańców mimo wszystko w dobry nastrój, bo z mieszczuchów wydaje się, że w miarę szybko zaadaptują się do nowych warunków. Caro jest radcą prawnym i po pewnym czasie z chęcią wraca na prowincję, Jade mimo, że zostawiła wszystkich przyjaciół w Brighton, to jakoś daje rade w końcu z internetem nie jest tak źle. Poza tym nie jest to jakiś koniec świata. Oli pracuje z domu i rozkręca interes. Wszystko idzie gładko i fajnie. Mimo, że każdy dzień przynosi jakieś dodatkowe koszty remontowe.

Jest tylko mały problem.

Kilka drobnych szczegółów, które dość dają do namysłu mieszkańcom. Koleżanka Jade rozmawiając z nią przez neta używając FaceTime’a widzi starszą kobietę. Jade się obraca i oczywiście nikogo nie ma. Czy to była babcia? Pewnie tak, tylko dlaczego nic nie mówiła. Z kolei Olie na wzgórzu spotyka starszego jegomościa, który kiedyś pracował w domu w którym mieszkają. Kim był? No właśnie to jest problem Olie nie spytał, a reszta mieszkańców wioski nie kojarzy nikogo takiego. Zaczynają się dziwne sytuacje. Olie dostaje dziwne smsy czy informacje znikające na kompie. Do tego jeden z klientów Jade jest medium i w rozmowie z nią mówi, że jej ciotka ostrzega ją i jej rodzinę przed nowym lokum, a dokładniej przed tym co tam się czai. Oczywiście ciotka od roku nie żyje i Caro puszcza wszystko w zapomnienie. Jednak jakże szybko będziesz szukała kontaktu i pomocy. Oj będzie.

Trudno jest opisać, to jaką atmosferę autor stworzył w książce, ale jest ona powoli zagęszczana i nastroje bohaterów gwałtownie się zmieniają. Oli mimo chyba najbardziej namacalnego obcowania z tym co jest w domu stara się uspokoić żonę, a im bardziej próbuje to zrobić tym coraz więcej pojawia się powodów dla których obawy co do mieszkania w Cold Hill są uzasadnione.

Książka jest napisana dość zgrabnie i czyta się ją bardzo szybko. Jedyny problem, to zakończenie. Troszkę tutaj brakowało mi takiego jeeeeeeeeeeb. I zaskoczenia większego. I suma summarum jest ono dość bliskie pewnemu filmowi z 1999 roku, ale nie będziemy przecież spoilerować i ciekaw jestem czy tylko ja mam takie wrażenie.

Z pewnością nie ma tu nic odkrywczego i tak jak w przypadku lektury Wardziaka mieliśmy kilka sprawdzonych pomysłów, to całość jak najbardziej na plus. Nie ma tu flaków wylewających się z kart książki bardziej autor skupił się na klimacie i jest to cel który w stu procentach zrealizował. Jak najbardziej polecam.

Wydawnictwo Albatros
Dom na wzgórzu, Peter James
s. 384, 2016 rok wydania (org. 2015)
Ocena: 4/5
O książce na goodreads
Advertisements

4 komentarze

  1. Lubię takie historie i książka już czeka na przeczytanie 🙂
    Z podobnych klimatów polecam (jeżeli jeszcze nie czytałeś) „Zaklętych” bądź „Walhallę” Mastertona.

    Kwiecień 19, 2016 o 5:15 pm

    • oo Mastertona lubie.. tzn mam sentyment do niego a tych co podałeś nie czytałem więc zapisuje i chętnie przeczytam.. a co do Jamesa to z pewnością Ci sie spodoba 😀

      Kwiecień 20, 2016 o 8:37 am

  2. Pingback: Tydzień Blogowy #45 – Wielki Buk

  3. Mnie interesuje 🙂 Nie spodziewam się szału, ale nawet mam ochotę na taką książkę. Byle gdzieś dostać.

    Kwiecień 25, 2016 o 4:25 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s