o książkach i nie tylko

podsumowanie

Październik’16

No i stało się. Miesiąc zleciał wpisów nie było. Paradoksalnie powinny być, bom miał dość dużo czasu, alem zaniechał tego czynu iż sytuacja była iście odpoczynkowa celem której było w pełni dojście do sił. Dobra. Nie ma co się tłumaczyć, ale w tym miesiącu już powinno być normalnie, tym bardziej, że jakieś 4 lata mijają od pierwszego wpisu. Kiedy to zleciało? Nie wiem. Dzieci rosną, lista lektur do przeczytania rośnie jeszcze szybciej, tylko włosy nie rosną a siwieją. Jak żyć? W każdy razie doświadczenia z naszą służbą zdrowia mam za sobą i wariant optymistyczny niczym dobra zmiana zwyciężyła i można dalej się męczyć biegając i skacząc.
Październik
Czytelniczo było dobrze – jak z resztą widać u góry. W ciągu trzech tygodni L4 przeczytało mi się 8 książek plus dwie wcześniej i w sumie dycha była. Najbardziej podeszła mi w końcu seria Martina, co tez dzięki temu, że zacząłem serial oglądać i wziąłem dupę w troki i zacząłem czytać. Atmosfera szpitalna bardzo sprzyjała klimatom z Siedmiu Królestw. Intrygi i te sprawy to jest coś co tygrysy lubią najbardziej, a śmiem twierdzić, że autor czerpie prawie jak z Mody na sukces i dewiza każdy z każdym się układa jest wiecznie żywa. Trzeba przyznać, że czyta się to bardzo dobrze i ciesze się, że jeszcze parę części przede mną. Dziwne trochę, że z kolei Szóstka wron jakoś mnie nie wciągnęła i jest to pozycja chyba bardziej dla nastolatków, aczkolwiek tu i tam widzę, zachwyty, których ja nie doświadczyłem.

A co poza tą powiedzmy dwójką? Ciekawy powiedzmy kryminał z elementami sci-fi rodzimej produkcji czyli Będę cię szukał aż cie znajdę. Już samo imię i nazwisko bohatera głównego Wespazjan Cudny jest dość zabawne i poniekąd może zniechęcać, bo wygląda dość cudnie.. hehe Aczkolwiek ów bohater kończy 18 lat i po przyjściu do domu zamiast przyjęcia niespodzianki dostaje niespodziankę w postaci trupów rodziców, a do tego zabójcy będący na miejscu starają się też i jego wykończyć. Po zabiciu jednego z oprawców ucieka na deskorolce, ale wpada pod samochód po czym trafia do szpitala. Wszystko wydaje się złym snem, aczkolwiek problemy się zaczynają i to duże. Wally (tak zwą Wespazjana) trafia do tymczasowego aresztu. I tu właśnie miałem jedyny zgrzyt, bo podejście policjantów jest bardzo tępe? prostackie? hmm nie wiem takie mam wrażenie, nie wiem dlaczego Wally nie odmówił składania zeznań i nie skorzystał z obrońcy przy takim podejściu władzy, no ale może za dużo kryminałów się naczytałem, aby mieć takie wymagania :)) Nie będę się zagłębiał dalej w fabułe bo musiałbym posta osobnego napisać, ale książka jest bardzo dynamiczna i dopracowana. Mamy tutaj pewne zdolności, ciekawe gusła, a do tego wciągającą historię? Czego chcieć więcej.

No dobra nie będę przynudzał. W tym miesiącu nowym postanawiam iż będę pisał więcej (takie zabezpieczenie bo wystarczą dwa wpisy i już gotowe), bo o Koziołku (autor Będę cię szukał aż cie znajdę) już miałem ochotę coś większego. Do tego parę lektur m.in. z Mrozem i Chmielarzem na czele, bo tego pierwszego jeszcze Chór zapomnianych głosów czeka. I właśnie mam dużo z sci-fi do nadrobienia i fantastyki, a poza tym Martin czeka i jeszcze Richard Flanagan czeka, choć ostatnio miałem smaka na Cormaca, ale narazie przeszło mi. A u Was jakie plany na ten jesienny czas? U mnie plany często się zmieniają co widzę też po tym jak oddaje książki do biblioteki, których niestety nie przeczytałem.

Stay tuned!


Wrzesień

Koniec miesiąca, a u mnie jakoś ostatnio pustki. Napięty grafik zajęć sprawia, że trochę czasu brak i mobilizacji do robienia wpisów.

Lekturowo poniekąd miesiąc pod kątem ich liczby najsłabszy w roku, bo tylko 6 ale jaki fajny to był miesiąc.

pjimage

Zaczęło się od Mroza i to jedyna recenzja, którą się z Wami podzieliłem. Chyłka w formie i po szczegóły odsyłam Was tutaj.

Później przyszła kolej na Kalosze pełne kijanek Scotta Sampsona. I powiem Wam, że mając dzieci warto poczytać o aspektach obcowania z naturą i o tym jaki ona ma wpływ na rozwój dziecka. Już takie dane z okładki jak to że zaledwie 6% dzieci w wieku 9-13 lat wybiera zabawę na podwórku zamiast gry na komputerze, czy większość dzieci spędza 7-10 godzin dziennie gapiąc się w ekran telewizora, komputera, tabletu lub telefonu, a mniej niż 30 minut dziennie na podwórku, obcując z przyrodą – jest czymś alarmującym. Ja staram się u dzieci to ograniczyć, choć widzę jak bardzo małe dzieci ciągnie do tego migoczącego i głośnego czasem ekranu. Dlatego też wszelkie rady co do sposobu radzenia sobie z tym jak wygonić dzieci z domu, albo sprawić aby same chciały to robić są w cenie. Scott Sampson jest ciekawą postacią i w przeszłości był paleontologiem, a później angażował się w różne społeczne projekty, a najbardziej znanym jest bajka Dinopociąg. Czy książka mi coś dała? Z pewnością zwróciła uwagę na pewne aspekty i sposoby w jak można dzieci zachęcić do zainteresowania naturą.

Później przyszła kolej na drugą część Lipowa od Katrzyny Puzyńskiej czyli Więcej czerwieni. Znów ciekawa intryga była razem z tym samym klimatem co w pierwszej części. Zagadka w pewnym momencie była łatwa do rozwiązania, ale całość czytało się świetnie i bardzo dobrze trafiła autorka w moje gusta.

Następnie perełka od Riggs czyli Osobliwy dom Pani Peregrine, który dziś ma premierę filmową choć nie u nas. Książkę udało mi się wypożyczyć z biblioteki i jej wydanie robi wrażenie. Ostatnio takie fajne wydanie czytałem chyba przy okazji lektury Cejrowskiego. Dopracowane z ciekawymi zdjęciami i do tego wciągająca fabuła. Ten klimat i dziwaczność jest rzeczywiście bardzo ale to bardzo wciągające. Powieść o dorastaniu i poświęceniu z nastrojowym klimatem grozy i fantastyki. Całość jak najbardziej zachęca do sięgnięcia po kolejną część, a i ekranizacja zapowiada się ciekawie, bo Tim Burton myślę, że nie zmarnuje tego potencjału.

No i na koniec dwie ostatnie lektury. Autor ten sam, seria ta sama. Marcus Sakey i jego Obdarzeni (Brilliance). Czytając pierwsze rozdziały jakoś średnio mnie wciągnęło, ale akcja się rozkręciła do tego stopnia, że po skończeniu Niebezpiecznego daru sięgnąłem od razu po kontynuację, co mi się zdarza prawie nigdy. Kim są obdarzeni? To osoby posiadające pewnego rodzaju dar. Może on być mniej lub bardziej nasilony. Ktoś może pamiętać jaka była pogoda każdego dnia, albo może tak obserwować ludzi, że wybierze sobie taką drogę że przemknie obok nich niezauważony. Ktoś inny jak nasz główny bohater Nick może być czytaczem, czyli osobą która z zachowania osoby może wyczytać jego intencje. Rozpoznać co zamierza zrobić i co czy na przykład kłamie. Osoby obdarzone są różnie postrzegane przez tych normalnych. Mamy tutaj pełne spectrum od niechęci po totalną sympatię. Sprawy oczywiście mogą się skomplikować, bo ktoś takie zdolności może wykorzystać do niecnych czynów. Tak jest i tym razem, a nasz agent Nick Cooper będzie musiał się wykazać swoimi zdolnościami i nie tylko stanąć przed próbą uratowania świata, ale też swojej rodziny, co poniekąd jest dla niego całym światem (no… prawie). Świetnie napisane i bardzo wciągające. Czego chcieć więcej?

No tak chyba trochę nadrobiłem ostatnie wpisy, ale pewnie i tak mało kto dotarł do tego momentu, a zatem postaram się w październiku o większą aktywność, tym bardziej że czeka mnie L4 i dużo leżenia plus rehabilitacja i takie tam.

Ku chwale Ojczyzny!


Marzec’16

Marzec. Za nami. Liczbowo bardzo udany dla mnie, a jak liczbowo to statystycznie książkowo też. Czas świąteczny był bardzo fajny i mogłem poczytać jednocześnie pilnując dzieci. 2w1. Polecam. Najlepiej do tego oczywiście przydaje się czytnik. Jak ma dobre etui, to jak dziecko zaczyna przeszkadzać, to zawsze można trzepnąć takim czytnikiem je i jest spokój. Pewnie dlatego moje etui pyta o emeryturę.

Swoją drogą etui na czytnik to takie ustrojstwo na które dobrze jest nie oszczędzać. U mnie było na początku takie tanie za jakieś ~30zł, ale raz spadło i w rogach plastik się złamał przez co czytnik wypadał. Jak babcia na zawodach balonowych (suchar, wiem). To zakupiłem takie to się wsuwa czytnik i takie ogólnie nie ma prawa wypaść. Cena już 2x30zł z przesyłką wyszło coś ok. 70-75zł… a i ma lampkę więc można się poratować w ciemnościach, bo mój czytnik podświetlenia nie ma. Lecz te etui z tworzywa sztucznego że tak powiem parcieje? Odpada tu i tam. I wygląda jak bardzo sfatygowany ciuch ze szperaka. Tak więc chyba warto zainwestować w jakieś Tuff-luv ze skóry z dożywotnią gwarancją. Przynajmniej ja to zrobię chyba jak mi się to etui całkowicie rozpadnie. Tylko, to zawsze jest dylemat. Czytnik ~250-300zł, a etui takie przeszło 140 (u polskiego dystrubutora). Hmm.. Dylemat… no nic będzie 500+ kupię dziecku :))))

Dobra. Wracając do podsumowania. To książek było 10 (7-3 – Świat-PL). 7 Ebooków, reszta analog. 4184 stron.
marzec

Zdecydowanie najlepsza pozycja to King. Co tu dużo pisać. Świetna powieść bez dwóch zdań. Nie warto było odkładać tej lektury. Po drugiej stronie bieguna John Le Carre i Scott Sigler, jakoś ich powieści nie przemówiły do mnie. Z kolei wczoraj przeczytałem książkę Szukając Inki i historia Danuty Siedzikówny jest warta poznania. Można się przekonać dlaczego warto podziwiać tę młodą dziewczynę.

Dziś krótko, bom zalatany i dlatego też ostatnio mała aktywność u mnie na blogu. Ot chyba taka kolej rzeczy. Nawet najbardziej rentowne kopalnie są wygaszane. Z planów czytelniczych jest tego aż za dużo. Z biblioteki przytaszczyłem ostatnio Baldacciego, Deavera, Fabrri’ego. Poza tym Mróz czeka, i najnowsze zdobycze Pogrzebane życie Allena Eskensa, Czarny Mercedes, czy Poszukiwanie Bryana Reardona. A Wy jakie macie plany?


Luty luty luty ’16 ’16 ’16

Drugi miesiąc. Potrójny tytuł z lutym. I w miarę dobre czytelnicze lektury. Ot. 2016. Powiedziałbym, że to dobra zmiana w porównaniu z poprzednim rokiem ale te hasło dobrej zmiany ostatnio nie do końca jest wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem i niektórym może się źle kojarzyć. Fakt faktem początek roku zawsze u mnie to był zastój, a póki co nie jest tak źle.

9 książek. 2 rodzimych autorów. 3 z biblioteki. 6 czytnikowych naelektryzowanych e-booków. 3949 stron.

luty

Lektury o których nie zapomnę póki co to z pewnością Mróz i Deaver. Duet mający wspólną cechę czyli pochłaniania lektur w ekspresowym tempie. Łatwość z jaką obaj tworzą fabułę, która wciąga jest godna podziwu. Podobne do Mroza wojenne klimaty zgłębiałem jeszcze w jakże ciekawej książce Grzebałkowskiej pt. 1945. Wojna i pokój. Obraz powojennej sytuacji normalnych ludzi nie jest łatwy do przyjęcia, ale pokazuje też konsekwencje konfliktu z jakim Europa się zmagała. Czytanie o naszej historii naszego kraju spotęgowała tylko docenienie ludzi którzy przeżyli tamte czasy, a najbardziej docenić trzeba tych co walczyli, a kulminacja byłą 1 marca w czasie święta Żołnierzy Wyklętych.

Poza tym ciesze się, że Cline’a i Adams’a poczytałem bo to trochę różne lektury ale jednak sci-fi. I jeśli chodzi o Adamsa to zabawa był przednia. W tym miesiąc w końcu muszę do Isamova wrócić i jego robotów. Plany planami można powiedzieć jak Cohelo że zaw­sze kiedy ro­bię pla­ny na przyszłość, zas­ka­kuje mnie teraźniejszość. Pewnie tym razem tego nie uniknę.

Ostatnio zachciało mi się poczytać Wendiga i pare innych serii które zacząłem, ale jednak kontynuacji póki co w tłumaczeniu brak. Wendig napisał, że póki co wydawca nie wykupił kolejnych części. O dziwo odpowiedź przyszła bardzo szybko. Trudno się dziwić bo jest on autorem bardzo aktywnym na twitterze.wendig

Tom Wood autor serii o płatnym zabójcy Wiktorze z kolei stwierdził, że niestety średnia sprzedaż jego dwóch pierwszych książek wyglądała u nas i póki co nic nie rusza się w temacie kolejnych wydań. Szkoda, bo książki zbierają na goodreads dobre oceny. Niska sprzedaż w Polsce pewnie wynikała z faktu iż wydawnictwo Wołoszański, która zajmowała się publikacją dwóch pierwszych części, to bardziej się specjalizuje w literaturze faktu czy historycznej niż beletrystyka. Tak więc rozesłałem info o autorze do wydawnictw i póki co tylko Rebis podziękował za sugestię i propozycję na przyszłość. Zawsze coś. Póki co pozostaje uczyć się angielskiego. Ot i to jest najlepsze co można zrobić jeśli chodzi i te brakujące tłumaczenia.

W zeszłym miesiącu pisałem o serialu z Jessicą Jones. Teraz przyszedł w końcu czas na Homeland. I jestem już na początku trzeciego sezonu i jest bardzo zadowolony z tego szpiegowskiego serialu. Książkę czytałem jakiś czas temu i chyba znając bohaterów serialu odświeżę sobie tę pozycję za jakiś czas. Póki co jakiś Baldacci czy inny Ludlum już niedługo u mnie zawita z radością. hehe

To tyle. Koniec odbioru. Na koniec wróćmy do 1 marca. Poniżej utwór z projektu Panny Wyklęte ze świetnym tekstem Barbary Konarskiej i powiem Wam, że ten tekst chodzi za mną cały czas ostatnio. Tak powinno się pisać o Ojczyźnie i patriotyźmie.

Stanę na każde Twoje zawołanie Polsko
Po Bogu pierwsza, poza Nim, przed Tobą nikt
Płaczesz gdy zło wyklina Twoje wierne wojsko
Upomnisz się jak matka o synów swych

Swoich żołnierzy wywołujesz dzisiaj Polsko
Stoją w szeregu na ich czapkach Orzeł lśni
Lalek, Rój, Uskok, Inka i całe niezłomne wojsko
Po Bogu pierwsza, poza Nim, przed Tobą nikt

I już na totalny koniec lista opublikowanych (lub nie) wpisów w tym lutym.

1. [czytaj] Dan Brown – Inferno
2. [czytaj] Joseph Delaney – Klątwa z przeszłości
3. [czytaj] Sorj Chalandon – Powrót do Killybegs
4. [czytaj] Remigiusz Mróz – Parabellum. Głębia osobliwości
5. [czytaj] Douglas Adams – Restauracja na końcu świata
6. [czytaj] Maxime Chattam – W ciemnosciach strachu
7. [czytaj] Ernest Cline – Armada
8. [czytaj] Magdalena Grzebałkowska – 1945. Wojna i pokój
9. [czytaj] Jeffery Deaver – Puste krzeszło


Podsumowanie podsumowań

Rok już za nami prawie dwa tygodnie. Sylwester jest tez już mglistym wspomnieniem i wydaje się bardziej ulotny niż te wystrzelane sztuczne ognie. To trochę liczb i wniosków z mijających paru miesięcy.

Takie tu Statystyki

Jak to u matematyka cyfry bardzo ważna rzecz. Grunt aby sumy się zgadzały, bo jeszcze przyjdzie US i nas zje!
Stanęło na 109 książkach. Wynik będzie trudny do powtórzenia, chyba że ktoś dobę wydłuży i w tej kwestii jestem otwarty na każde pomysły.
Listopad i Październik to dwa najaktywniejsze miesiące bo po 11 książek przeczytanych, co mnie trochę dziwi, bo myślałem że jak się pojawi nowy członek rodziny, to będzie gorzej.. a tu masz…
Ebooków przeczytanych miałem 62 co w stosunku do 47 papierówek daje ~57% co daje bardzo duży spadek procentowy bo ostatnio było aż 83% (70 z 84), a ten procent byłby mniejszy ale tak jak pisałem w którymś z podsumowań, przy małym dziecku wygodniej jest operować jedną ręką przy czytniku… co już tak dobrze nie wychodzi z tardycyjnym bookiem.
Wzrost też jest procentowy jeśli chodzi o rodzime książki bo skoczyło z 21 do 32, i tu jest nad czym pracować.. bo poznałem świetnych naszych autorów a z częścią utwierdziłem się co do ich talentu. A jak z innymi krajami, bo z PL było 35 książek, o jedną więcej czyli 36 USA, UK 18, a z mniejszej liczby to cieszę się, że 4 książki hiszpańskich autorów.
Jeśli chodzi o wydawców, to liderem tak jak w tamtym roku z 16 książkami jest Albatros, a później 8 Rebisu, 7 Soni Dragi i 6 Czwartej Strony i Prószyńskiego.. ogólnie jest bardzo duży rozstrzał, ale każdy wydaje coś dobrego, więc nie ma co się dziwić.

Takie smakołyki

Monopolowy czyli procenty były, to kto dotrwał i przetrwał te liczby, to teraz lista tych najlepszych, co to na mnie zrobiły najlepsze wrażenie i po prostu najbardziej mnie wciągnęły.

1. [link] Ofiara 44 – Tom Rob Smith
2. [link] Trzy odbicia w lustrze – Zbigniew Zborowski
3. [link] Galveston – Nic Pizzolatto
4. [link] Drozdy. Posłaniec śmierci – Chuck Wendig
5. [link] Ekspozycja – Remigiusz Mróz

W sumie jeszcze niezłe były Park Jurajski i Czyściec niewinnych. Najbardziej zaskoczyły mnie książki Pizzolatto i Zborowskiego, bo przy pierwszym otrzymałem ciekawy kryminał noir, a przy drugiej totalnie wciągnęła mnie saga rodzinna, czego się nie spodziewałem. Żal, trochę że książki Wendiga z serii Drozdy nie mają póki co kontynuacji, ale autor ostatnio wydał coś z Gwiezdnymi wojami w tytule, więc może wydawcy przypomną sobie i o tej serii. Jak żyć? Po prostu języka Szekspira trzeba się uczyć chyba i tyle. Jakie to by było ułatwienie.
Ogólnie trochę znów serii zacząłem, ale jedną udało mi się zacząć i skończyć tj. Troja Gemmela, która też była świetną przygodą w czasy intryg i różnych wierzeń, ale i czasów honoru. Świetna seria i do Gemmela z pewnością wrócę po wcześniejsze książki.

Taki przyszły

Plan na przyszły rok mam ambitny bo ok. 100 lektur dobrze by było przeczytać, a patrząc na to co mam wczytane na czytniku, to jest to tylko część tego co już tam wczytane. No i tak z konkretów to po pierwsze Pratchett na mnie czeka ze Światem dysku i w końcu muszę cykl Długiej wojny który z Baxterem pisał dokończyć. A więc plan jest nie zmieniony od roku, więcej trochę fantastyki i sci-fi, do tego jeszcze kryminały, kryminały i noir i z grozy i grozy, czyli będzie King, Poe i takie tam.. poza tym ostatnio mam chcice na coś Cormaca McCarthy’iego. Życie pokaże czy z chcicy urodzi się coś konkretnego.. ale ogólnie do planów w tym roku podchodzę w myśl przysłowia chcesz rozśmieszyć Boga opowiedz mu o swoich planach… grunt to cały czas cieszyć się z czytania książek!


Listopad’15

No i co tam? Jak tam w grudniu po południu? W każdym razie trochę cieplej niż w listopadzie! ha! Czas leci. Jak to mówił szeregowy Leńczyk z Misjonarzy z Dywanowa ‚Czas nie ku**s w miejscu nie stoi’ 😛 Listopad był bardzo udany, bo w myśl koncepcji koleżanki Marty z blogu Lolanta czyta wziąłem udział w Polskim Listopadzie. Efekt przeczytanych 6 książek naszych pisarzy i były to lektury bardzo przyjemne, do tego parę zaległości nadrobiłem.

Utrzymane status quo z przedniego miesiąca czyli 11 przeczytanych pozycji.

01. [czytaj] Robert Fabbri – Wespazjan. Kat Rzymu
02. [czytaj] Paula Hawkins – Dziewczynaz pociągu
03. [czytaj] Andrzej Wardziak – Siódma dusza
04. [czytaj] Zbigniew Zborowski – Trzy odbicia w lustrze
05. [czytaj] Joanna Sokolińska – Trzewiczki Matki Boskiej
06. [czytaj] Andrzej Sapkowski – Krew elfów
07. [czytaj] Jakub Pawełek – Wschodni grom
08. [czytaj] Zbigniew Pawlak – Pęknięte miasto. Biesłan
09. [czytaj] Karine Giebel – Czyściec niewinnych
10. [czytaj] Victor del Arbol – Niezagojone rany
11. [czytaj] Joseph Delaney – Zemsta czarownicy

Statystycznie: 4265 strony przeczytanych (średnio 388 na książkę), 6 książki rodzime, i po jednej z USA, Francji, Hiszpanii i Zimbabwe (Pani Hawkins urodziła się tam).

Z polskich lektur Zborowski to największe zaskoczenie. O czym już pisałem, że świetna to saga. Akurat w pobliskiej bibliotece zaopatrzyli się w kolejną jego książkę tak więc zobaczymy czy utrzymał formę. Z nie opisanych książek ciekawą pozycją była pozycja Pani Sokolińskiej (felietoniska z Wysokich Obcasów), której książka jest takim trochę komediowym-kryminałem. Trochę pokręconym, trochę chaotycznym, ale z pewnością dodającym uśmiechu i rozrywki. Poza tą książką był jeszcze Sapkowski, którego w końcu trzeba było nadrobić i tu było ok, choć w pewnym momencie jakoś mi się przeciągała ta lektura i może zabrakło trochę tempa i akcji za to były dyskusje np. o strategii, które niekoniecznie mi przypadły do gustu, ale z Wiedźminem jeszcze spróbuje powalczyć.

Większość książek bo 9 w miesiącu przeczytałem na czytniku i powiem Wam, że powrót do takich lektur spowodowany jest tym iż łatwiej jest obsłużyć małe dziecko. W jednej ręce ebook a w drugiej, grzechotka/butelka czy co tam potrzebne do zaspokojenia małego bytu. Bardzo ułatwia życie.

Rok się kończy i na koniec już w zasadzie będę kończył parę serii, bo aktualnie kończę Troję Gemmella i o tej trylogii może coś napiszę. Poza tym Ryxa od Mariusza Wollnego chciałbym skończyć i inne ciekawe ciekawości, których nie będę się starał planować i idę na żywioł. Zobaczymy na ile zdrowia i czasu starczy.

I na koniec trochę kiepskiej jakości obraz ze swobodnego spadania lecz ze świetną muzyką This Will Destroy You.


Październik’15

Październik z założenia u mnie miał być intensywny. Plotki o końcu tego miejsca były grubo przesadzone. Sytuacja dbania o dodatni przyrost naturalny w konsekwencji miała negatywny wpływ na moją aktywność w tym miejscu. W końcu powoli człowiek się ogrania. O dziwo czasu na czytanie miałem dość tak całkiem dużo, ale już nie starczało na tworzenie wpisów w końcu prościej oglądać obrazy niż je malować.

A tak w ogóle to dziś mija dwa lata od kiedy coś tu zacząłem skrobać. Leci tan czas, leci.

O dziwo, książek przeczytanych było u mnie aż 11! 6 to ebooki, reszta z biblioteki.

01. [czytaj] David Louis Edelman – Infoszok, 3/5
02. [czytaj] Jeffrey Deaver – Tańcząc trumniarz, 4+/5
03. [czytaj] Anya Lipska – Toń, 4/5
04 [czytaj] Dariusz Sypień – Dżungla, 2/5
05. [czytaj] MJ Arlidge – Ene due śmierć, 4+/5
06. [czytaj] David Gemmell – Troja. Tarcza gromu, 4+/5
07. [czytaj] Robert Louis Stevenson – Wyspa skarbów 3/5
08. [czytaj] Renee Knight – Sprostowanie, 3/5
09. [czytaj] Michael Connelly – Czarne echo, 4/5
10. [czytaj] Andy Weir – Marsjanin, 2/5
11. [czytaj] Remigiusz Mróz – Zaginięcie, 4/5

Statystycznie: 4369 strony przeczytanych (średnio 397 na książkę), 2 książki rodzime, 4 autorów z UK, 5 z USA.

Jak widać powyżej tylko jedna recenzja w tym miesiącu. Zobaczymy jak to będzie w przyszłości. Z planów o piratach wyszło całkiem nieźle, bo tylko Niecnych dżentelmenów nie ruszyłem, ale za to zaskoczeniem była znów lektura Gemmella i jego drugiej części Troi, bo tam też byli piraci. Ogólnie ta seria mi się bardzo podoba i już mam ostatnią część w posiadaniu. Świetnie się to mi czytało, a czasy starożytne jakoś nigdy mnie ciągnęły i może to znak, że się starzeje i ciągnie mnie do takich staroci 😛 Ale są tam intrygi i ciekawe rozwiązania, a poza tym autor niezły klimat stworzył. Już ostrze apetyt na wcześniejsze serię, bo tę kończyła jego żona, gdy już zmarł. Co do piratów to Wyspa skarbów była bardzo ciekawą klasyczną przygodą z kapitanem Flintem na czele.

Poza tym jakoś tak trzy lektury z gatunku sci-fi i średnio wyszło. Najwięcej spodziewałem się po Marsjaninie i ogólnie było ok, ale cała ta wyprawa na czerwoną planetę jakoś mnie nie wciągnęła i nie spowodował jakiegoś napięcia, czy współczucia głównemu bohaterowi. Z kolei Infoszok Edelmana już był bardzo ciekawym konceptem przyszłości. Wizja tego świata w którym feudokorporacje walczą o klientów pisząc coraz to nowe oprogramowanie modyfikujące..klientów. Bio-logika wyznaczyła nowy kierunek rozwoju ludzkości. Z pewnością sięgnę po kolejne części, bo jakiś niedosyt miałem mimo wszystko po tej lekturze.

Z kolejnych lektur, to bardzo dobrze mi się czytało ciekawe kryminalne historie od Arligde i Lipskiej. Szczególnie ta druga pokazująca życie polaków na emigracji w UK powinna niektórych z Was zainteresować. Ciekawa historia z interesującym duetem Natalie Kershaw oraz Januszem Kiszką w roli głównej. Parę rzeczy z bieżącej polityki wymyślanych trochę mi się kłóciło z dość sensownie opisanymi aspektami PRL-owskimi, ale rozumiem ten zabieg i czekam na kolejne części. Z kolei Arlidge i jego pomysł na grę w zabójstwa był czymś świeżym. Pistolet z jedną kulą i dwie zamknięte, często bliskie sobie osoby zmuszone do wyboru, zabić by przeżyć, albo zginąć razem. Krótkie rozdziały, wartka akcja i dobre zwroty akcji spowodowały radość u mnie z wgrywania na czytnik kolejnej części śledztw pani Grace.

No to jeszcze wspomnę o kolejnej części Chyłki i Zordona od Mroza. Przyznam, że przez kilkadziesiąt początkowych stron irytowała mnie Joanna Chyłka swoim zachowaniem. Może dlatego że nie oglądam tvn i nie cierpię pana powiatowego, który jest jej guru. Jakoś trudno mi było sobie wyobrazić taką osobę i postać ta zdawała mi się trochę przerysowana. Dlatego cieszyłem się gdy dostałą trochę w kość i z przetrąconymi gnatami zrobiła się bardziej rzeczywista i ludzka. Ogólnie trochę Mróz całą historię dość skutecznie przeciągał i kazał czekać na rozwiązanie, które koniec końców nie było skomplikowane, ale ze względów prawnych spowodowało zamęt u bohaterów. Całość bardzo dobrze się czytało jak zwykle u Mroza, który wrasta na czołowego rodzimego autora page-turnerów (dla ebooków page-clickersów).

Dobra, to co tam Panie z planów. No więc trzeba skończyć Troję, zacząć Wespazjana, do tego Filary ziemi Folletta planuje przeczytać, bo trzecią część pewnie niedługo autor napisze, poza tym będzie gra na podstawie książki (tutaj filmik). Jeszcze mam Grossmana zaległego. Parę książek z biblioteki m.in. kolejną część Harry’ego Bosha który w tym miesiącu zainaugurował swój cykl i był też ciekawy. Na czytniku mam już nowe książki takie jak Niezagojone rany pana Del Arbo, dwie książki Karine Giebel, nowy Ćwirlej, no i brzmiąc złowieszczo nimczym zapowiedź romansu w kuszetce czyli Dziewczyna z pociągu i do tego Powiedz, panno, gdzie ty spisz, M.J. Arlidge. Pewnie to wszystko się szybko zmieni. Grunt to mieć plany, lecz wiadomo jak jest, chcesz rozśmieszyć Boga opowiedz mu o swoich planach.