o książkach i nie tylko

Posts tagged “2.5/5

Trudne relacje rodzinne [Kruche więzi – Lisa Unger]

Trudne relacje rodzinne są często przyczyną różnych patologii. Powody tych relacji są często tak zagmatwane, że zrozumienie ich może powodować ból głowy. Często jest też tak, że te przyczyny są głęboko zakopane w psychice i swój początek mają daleko w przeszłości. Zaniedbania za młodu mogą mieć duży wpływ, gdy dorastamy. Lisa Unger, amerykańska pisarka postanowiła stworzyć obraz takich patologii i ich konsekwencji. Wyszło całkiem nieźle.

Jones Cooper jest policjantem w małym miasteczku Willows. Jego żona Meggie jest terapeutką, syn Rick uczniem. Między synem a ojcem panują dość oschłe relacje, choć nie zawsze tak było, ale teraz prawie każda rozmowa kończy się ostrą wymianą zdań. Rick dojrzewa i przechodzi etap buntu. Tatuaże, kolczyki i brak chęci dalszej edukacji w college’u nie pomagają odbudować rodzinnych więzi. Chłopak jak to bywa u zdrowych osobników tej płci ma dziewczynę. W zasadzie to do końca nie wiadomo czy taki jest status ich związku, a gdy dziewczyna znika, ojciec dość ostro odnosi się do syna i żąda wyjaśnień i informacji nie wierząc, że nie ma on nic z tym wspólnego. Sytuacja się stopniowo się komplikuje i coraz trudniej liczyć na odnalezienie dziewczyny, która na facebooku oświadczyła, że uciekła do NY. Rick w to nie wierzy. I tak zaczyna się śledztwo, które przywołuje w miasteczku wspomnienia do zaginięcia i śmierci Sarah, z którą Meggie i Jones chodzili do szkoły. Czy te dwie sprawy będzie coś łączyło? To się okaże.

Wspomnę jeszcze o pacjencie Meggie, Marshallu który to jest wyraźną postacią i został dobrze tu przedstawiony. Jego trudności z dostosowaniem się i brakiem akceptacji jest typowe dla kryminałów. Ogólnie trzeba przyznać, że mimo dobrych kreacji bohaterów zabrakło w książce zaskoczenia co do zakończenia. W połowie wszystko podążą w kierunku wytyczonym przez autorkę i nasuwa na myśl rozwiązanie. Unger przeskakuje między wydarzeniami z przeszłości a bieżącymi zgrabnie, ale tak jak teraz pomyślę to te wydarzenia też jakoś mnie nie zaskoczyły, aczkolwiek jest w tym wszystkim jakiś potencjał. Książka jest pierwszą z serii Jonesem i możliwe, że kolejne będą lepsze. Tutaj czytało to się szybko, ale brakowało takie przykucia uwagi, czegoś takiego co powoduje, ze jak odkładamy nieprzeczytane, to przy wznowieniu jest zaciekawienie. Ot przyzwoity kryminał z potencjałem.

Książka przeczytana w ramach WYZWANIA KRYMINALNEGO

Wydawnictwo W.A.B.
Kruche więzi, Lisa Unger
s. 416, 2014 rok wydania (2010)
O książce na goodreads
Ocena: 2.5/5

Biorę więc myślę [Nexus – Ramez Naam]

Z książkami sci-fi jakoś tak mam, że ostatnio trudno mi się zabrać. Ramez Naam technolog zaangażowany w rozwój takich aplikacji jak IE Explorer czy Outlook. Do tego w przeszłości zajmował się też oprogramowaniem w badaniach nanontechonologii. Jednym słowem inteligenta jednostka. To na pewno. W swojej książce Nexus porusza tematy związane ze właśnie z tymi nanotechnologiami, co nie powinno dziwić patrząc właśnie na jego życiorys.

Mamy rok gdzieś tak ok. 2040. Nexus nano-narkotyk. Dość specyficzny. Osoby pod wypływem jego działania mogą połączyć się umysłami. Na początku książki doświadczamy z bohaterami różnych postaci działania narkotyku i dowiadujemy się jakie możliwości mogą być w tym specyfiku. Rozwój takiej technologii jest niezgodny z prawem co reguluje Konwencja Kopenhaska z 2035, a w Agencji Bezpieczeństwa Narodowego istnieje oddział ERD, który po wytropieniu grupy młodych naukowców z Kade’em na czele, pozostawia mu wybór, albo więzienie dla wszystkich, albo współpraca. Kade decyduje się na to drugie.

Tutaj zaczyna się thriller szpiegowski. Wywiad jeden, wywiad drugi, wszyscy starają się przejąć i dowiedzieć więcej na temat Nexusa. Śledzenie i staranie się przeciągnąć Kade’a a to na jedną stronę, a to na drugą. Wszyscy chcą się od niego dowiedzieć jak opanować i używać narkotyku. Jak zaprogramować i wykorzystać do swoich celów. Z jednej strony Kade jest bardzo cenny, a z drugiej trochę pierdołowaty. Taki bohater trochę bez wyrazu po prostu jego sztuczność bardzo mnie raziła, już bardziej do mnie przemawiała postać agentki Sam. Poza tym autor dobrze wykorzystywał drugoplanowych bohaterów i czasem trudno było przewidzieć kto jest po czyjej stronie.

Problem u mnie z tą książką był taki, iż mimo ciekawie zapowiadającej się książki jakoś mnie nie wciągnęło. Można by rzec, że ciekawe nie zawsze jest interesujące. Dopiero zakończenie w miarę mi się podobało, gdyż było zgodne z moimi liberalnymi poglądami i to otworzyło pewną furtkę u mnie do sięgnięcia po sequel. Już bardziej wciągnęły mnie informacje o inspiracjach autora co do tej książki i z chęcią sięgnąłbym po jego książkę More Than Human: Embracing the Promise of Biological Enhancement.

Coś bym jeszcze napisał, ale jakoś nic interesującego mi do głowy o tej książce nie przychodzi. I mogę to wyrazić tylko tak:

wait-what-mal


Wydawnictwo Drageus 
Nexus Ramez Naam
s. 464, 2013 rok wydania 
Ocena: 2.5/5
O książce na goodreads

Prawie kryminał

Przeglądając gdzieś tam coś tam (ależ wyszukane określenie eh), czyli oczywiście książki natrafiłem na książkę Olle Lonnaeus’a a właściwie Lönnaeus, bo jak się dowiemy z książki Jonsson to nie to samo co Jönsson (ale to pewnie tak jak u nas Krol to nie Król). Lönnaeus przez 20 lat był dziennikarzem jednej ze szwedzkich gazet piszącym o politycznej sytuacji w Szwecji, Europie i na Bliskim Wschodzie. Powieść jaką zadebiutował na rynku pt. Pokuta jak najbardziej potwierdza wiedzę jaką zdobył podczas swojego dotychczasowego zajęcia. Świeżo po przeczytaniu książki nawet można mieć wątpliwości czy jest to powieść kryminalna czy raczej właśnie obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Ja bardziej skłaniałbym się ku temu drugiemu. Śledztwo jakie niby prowadzi główny bohater jest prowadzone jakoś tak nieporadnie i w kilku momentach, gdy mogłoby się coś wyjaśnić ‚detektyw’ odpuszcza zbyt szybko niczym polscy obrońcy odpuszczający krycie w meczach na Euro. Ale do rzeczy.

Głównym bohaterem jest Konrad, który wraca w rodzinne strony po 30 latach. Powodem powrotu jest morderstwo w którym giną jego przybrani rodzice, a oprócz jego przybranego brata to Konrad jest jednym ze spadkobierców pozostałego majątku, a jak się okazuje majątek ten nie jest mały, gdyż staruszkowie swego czasu wygrali na loterii, ale jakoś nie mieli pomysłu co z wygraną zrobić więc zostało dla potomnych. Jak się okazuje spadek staje się jednym z głównych motywów zabójstwa a Konrad staje się jednym z podejrzanych. Na domiar złego głównego bohatera męczą wspomnienia z dzieciństwa, które nie pozwalają mu spokojnie egzystować w małej mieścinie a prowadzą do odkrycia co się stało z jego biologiczną matką i dlaczego, gdy miał 7 lat nagle zniknęła. Ten motyw jest jednym z głównych w książce i prowadzi do rozwiązania sprawy, ale w zasadzie momentami zapominamy, że mamy do czynienia ze kryminałem. Dużo jest tu opisów wspomnień dzięki poznajemy jak wydarzenia z dzieciństwa miały wpływ na dorosłe życie głównego bohatera. Autor także opisuje społeczeństwo szwedzkie oraz problemy z jakimi się boryka. Faszyzm, dyskryminacja, czy problemy emigrantów polskich czy cyganów, to wszystko doskonale zostało zobrazowane. Widać, że Lönnaeus dobrze się czyje w tych tematach, dlatego dziwi mnie, że wydawca reklamuje książkę jako lepszego Larssona, bo tak jak pisałem wątek kryminalny niekoniecznie jest tu najważniejszy. Mi się dobrze czytało, bo ogólnie dość dużo ostatnio kryminałów czytam i było to dla mnie pewną rodzaju odskocznią, ale jeśli zastanawiacie się czy wydać kasę na tę pozycję to raczej radziłbym rozejrzeć się za tą pozycją w bibliotece abyście nie byli zawiedzeni.

Wydawnictwo Rea 
Pokuta, Olle Lönnaeus 
s. 380, 2011 rok wydania
Ocena: 2.5/5