o książkach i nie tylko

Posts tagged “2016

[Paryski architekt – Charles Belfoure]

Wojna to okres którego każdy z nas wolałby nie doświadczyć. Lata 40. ubiegłego wieku przyniosły w całej Europie tyle takich doświadczeń, że powinno starczyć ich na kilka stuleci. Nas Polaków bardzo ten czas doświadczył, ale cierpienia Żydów zdają się być w pierwszej kolejności przywoływane jeśli chodzi o tamten okres. Zagłada jakiej chciał Hilter, aby doświadczyli kazała uciekać, wypierać się swoich wartości, czy po prostu ukrywać.

Charles Delfoure pomysł na fabułę zaczerpnął z historii, a mianowicie podczas rządów Elżbiety I Katolicy byli w Anglii prześladowani co spowodowało, że księżą w tajemnic odprawiali mszę. W dworach w których one się odbywały tworzono specjalne kryjówki dla duchownych, kryjówki te zwano prist holes. Dzięki takim miejscom często udawało się im uchodzić z życiem.

Głównym bohaterem jest architekt Lucien chciałby się realizować swoją pasję, ale przez wojnę jego kariera wyhamowała. Zleceń brak, a pieniądze z funduszu żony szybko topnieją. Z ratunkiem przychodzi pewien biznesmen Manet, który chce, aby zrobił on w jednej nieruchomości kryjówkę w której może się ukryć pewien Żyd. Początkowo Lucien jest niechętny, ale ma za to zlecenie dostać kupę kasy, a do tego Manet sugeruje, że jeśli wykona swe zadanie poleci go jako architekta do prac przy tworzeniu jednej z fabryk Niemców. Nasz bohater przystaje na ofertę i zaczyna się życie w niepewności przeplatane szczęściem z realizacji marzeń.

Trzeba przyznać, że pomysł dość ciekawy, ale sama książka w pewnym momencie straciła na sile i nie było w niej napięcia. Dotarłem bez niego do końca, który jest dość schematyczny i taki jakiś trywialny. Książka za to ma klimat, a główny bohater jest dość ciekawą jednostką, która przechodzi przemianę w grze z jednej strony jest bardzo ryzykownej, ale koniec końców Lucien ma szansę wynieść coś cenniejszego niż pieniądze, a to za sprawą osoby Pierre’a.

Książkę polecam wszystkim lubującym się w fikcji historycznej, która mimo wszystko zmusza do refleksji.

Wydawnictwo Znak
Paryski architekt, Charles Belfoure
s. 384, 2016 rok wydania (org. 2013)
Ocena: 3/5
O książce na goodreads

Październik’16

No i stało się. Miesiąc zleciał wpisów nie było. Paradoksalnie powinny być, bom miał dość dużo czasu, alem zaniechał tego czynu iż sytuacja była iście odpoczynkowa celem której było w pełni dojście do sił. Dobra. Nie ma co się tłumaczyć, ale w tym miesiącu już powinno być normalnie, tym bardziej, że jakieś 4 lata mijają od pierwszego wpisu. Kiedy to zleciało? Nie wiem. Dzieci rosną, lista lektur do przeczytania rośnie jeszcze szybciej, tylko włosy nie rosną a siwieją. Jak żyć? W każdy razie doświadczenia z naszą służbą zdrowia mam za sobą i wariant optymistyczny niczym dobra zmiana zwyciężyła i można dalej się męczyć biegając i skacząc.
Październik
Czytelniczo było dobrze – jak z resztą widać u góry. W ciągu trzech tygodni L4 przeczytało mi się 8 książek plus dwie wcześniej i w sumie dycha była. Najbardziej podeszła mi w końcu seria Martina, co tez dzięki temu, że zacząłem serial oglądać i wziąłem dupę w troki i zacząłem czytać. Atmosfera szpitalna bardzo sprzyjała klimatom z Siedmiu Królestw. Intrygi i te sprawy to jest coś co tygrysy lubią najbardziej, a śmiem twierdzić, że autor czerpie prawie jak z Mody na sukces i dewiza każdy z każdym się układa jest wiecznie żywa. Trzeba przyznać, że czyta się to bardzo dobrze i ciesze się, że jeszcze parę części przede mną. Dziwne trochę, że z kolei Szóstka wron jakoś mnie nie wciągnęła i jest to pozycja chyba bardziej dla nastolatków, aczkolwiek tu i tam widzę, zachwyty, których ja nie doświadczyłem.

A co poza tą powiedzmy dwójką? Ciekawy powiedzmy kryminał z elementami sci-fi rodzimej produkcji czyli Będę cię szukał aż cie znajdę. Już samo imię i nazwisko bohatera głównego Wespazjan Cudny jest dość zabawne i poniekąd może zniechęcać, bo wygląda dość cudnie.. hehe Aczkolwiek ów bohater kończy 18 lat i po przyjściu do domu zamiast przyjęcia niespodzianki dostaje niespodziankę w postaci trupów rodziców, a do tego zabójcy będący na miejscu starają się też i jego wykończyć. Po zabiciu jednego z oprawców ucieka na deskorolce, ale wpada pod samochód po czym trafia do szpitala. Wszystko wydaje się złym snem, aczkolwiek problemy się zaczynają i to duże. Wally (tak zwą Wespazjana) trafia do tymczasowego aresztu. I tu właśnie miałem jedyny zgrzyt, bo podejście policjantów jest bardzo tępe? prostackie? hmm nie wiem takie mam wrażenie, nie wiem dlaczego Wally nie odmówił składania zeznań i nie skorzystał z obrońcy przy takim podejściu władzy, no ale może za dużo kryminałów się naczytałem, aby mieć takie wymagania :)) Nie będę się zagłębiał dalej w fabułe bo musiałbym posta osobnego napisać, ale książka jest bardzo dynamiczna i dopracowana. Mamy tutaj pewne zdolności, ciekawe gusła, a do tego wciągającą historię? Czego chcieć więcej.

No dobra nie będę przynudzał. W tym miesiącu nowym postanawiam iż będę pisał więcej (takie zabezpieczenie bo wystarczą dwa wpisy i już gotowe), bo o Koziołku (autor Będę cię szukał aż cie znajdę) już miałem ochotę coś większego. Do tego parę lektur m.in. z Mrozem i Chmielarzem na czele, bo tego pierwszego jeszcze Chór zapomnianych głosów czeka. I właśnie mam dużo z sci-fi do nadrobienia i fantastyki, a poza tym Martin czeka i jeszcze Richard Flanagan czeka, choć ostatnio miałem smaka na Cormaca, ale narazie przeszło mi. A u Was jakie plany na ten jesienny czas? U mnie plany często się zmieniają co widzę też po tym jak oddaje książki do biblioteki, których niestety nie przeczytałem.

Stay tuned!


Irlandzki zdrajca [Powrót do Killybegs – Sorj Chalandon]

Irlandia z początku XX wieku to miejsce dotknięte nieszczęściem. Z resztą która część Europy miała spokój w tamtym czasie? Sorj Chalandon w swojej powieści przedstawia losy Tyrone’a Meehan’a, zdrajcy a jednocześnie patrioty. Lecz zanim zdradzi, poznajemy jego życie, które nie jest zbyt przyjemne. Kilkuosobowa rodzina, ojciec uzależniony od alkoholu często wyżywający się właśnie na Tyronie. Ojciec, który w końcu się zapija, ale ma duży wpływ na syna i swoje dzieci.

Killybegs jest miejscem specyficznym. Chłopak taki jak Tyron mógł opuścić kraj i ruszyć do USA, albo przystąpić do IRA i tam spróbować odegrać jakąś ważniejszą role. Oczywiście wybiera tę drugą opcję i stopniowo pnie się w hierarchii. Od chłopca na posyłki, aż po bardziej odpowiedzialne działania. Stopniowe wdrażanie i udział w akcjach zbrojnych przynosi mu przez przypadek chwałę. W strzelaninie myśląc, że strzela do jakiegoś Angola, zabija przyjaciela Danny’ego, który zostaje męczennikiem. Wszystko dzieje się szybko to Tyron walczący u boku przyjaciela zostaje bohaterem. Tajemnica zostaje w Tyronie, który po latach dowiaduje się, że Anglicy znają prawdę, a co gorsza jeśli Tyron im nie pomoże to wszystko się wyda. I tak właśnie nasz bohater zostaje zdrajcą. Jakie będą konsekwencje jego działań o tym przekonacie się sięgając po tą niedługą książkę.

Narracja w książce jest dość specyficzna i trochę mi zajęło czasu połapanie się w tym wszystkim. Łamana chronologia i urywanie wątków by przeskoczyć do czegoś innego momentami mnie irytowało. To w sumie chyba jedyny zarzut co do książki. Poza tym to jest to książka skłaniająca do refleksji. Obraz Irlandii i jej trudnej historii jest po prostu ciekawy. Szkoda, że kulturowo ten region raczej już jest w innym miejscu i jeśli nie stanie się coś radykalnego, to to o co walczyli Irlandczycy przepadnie. Ale wracając do lektury, to autor stworzył bohatera, który poprzez nie wyznanie prawdy zostanie postawiony przed trudnymi wyborami. W zasadzie finalnie nie będzie miał dobrego wyboru, konsekwencje zdrady są bezlitosne.

Ciekawa pozycja poruszająca interesujący temat. Polecam przede wszystkim lubiącym zajmującą powieść z irlandzką historią.

Powrót do Killybegs Sorj Chalandon
Wydawnictwo Sonia Draga, s. 328 | 2012
Ocena: 3+/5
O książce na goodreads
Książka przeczytana w ramach wyzwania bibliotecznego

Styczeń’16

Początek roku z reguły u mnie był zawsze trudny a tym razem jakoś poszło lekko. Wejście łagodne, choć przyznam, że czasu mało na czytanie przez co przeważnie zarywam nocki i norma to kładzenie się między 0 a 1 w nocy… ot i takie uroki…

Statystycznie, to było 10 książek. Dobry wynik nie powiem. 4296 stron. 2 książki rodzimych autorów i tylko jedna papierówka.

st16

Najlepiej z nich wspominam kryminały czyli Mroza i Galbraith’a. Dwie rożne historie z charakterystycznymi postaciami w rolach głównych. Do tego ciekawe historie i klimaty. Poza tym podejście do fantastyki było. Rothfuss i Knaak w miarę sobie poradzili ale jakoś nie urwało czapy i do tego Pratchett z którym już zapowiedziałem, że będę jeszcze obcował mimo średniego odbioru Świata dysku. Poza tym prześwietny Edward Lee, który szokuje na każdym kroku swoimi przerażającymi pomysłami. Ciekawe jestem czy ma żonę, która z dystansem podchodziłaby do jego pomysłów. Wyobrażam sobie taką sytuację, że pada z jego ust propozycja : ‚Kochanie, a na kolację może zjemy dziś nasze dzieci.’, hehe ot i wszystko na ten temat.

Z planów jako takich to już niedługo Parabellum trzeba skończyć i coś o wikingach planuje poczytać, a to dlatego że trafiłem w bibliotece na coś Cornwella na ten temat, no więc po piratach przyszedł czas na tę grupę społeczną. Kończę czytać długo odkładanego Dana Browna i planuje też Jamesa Rollinsa, którego seria Sigma Force ma być wydany ponownie, ale to chyba dopiero w marcu więc zobaczymy. W ogóle to mam zaległości kryminalne i seryjne, Deaver, Nesbo, Gerittsen, Patterson sami znani i lubiani, a może to i dlatego trudno mi sie do tego zabrać. Z polskich autorów poza Mrozem, chcę skończyć Kacpra Ryxa. Łot i pewnie połowa z tego nie wyjdzie, ale dobrze mieć plan.

W zeszłym miesiącu miałem poniekąd miesiąc z Marvelem. Jakoś Wam powiem, ze niespecjalnie przepadałem z komiksowymi wymysłami. Jakoś w czasach młodości coś tam się czytało z Panisherem i innymi Spidermenami, ale jakoś specjalnie nie wciągało mnie to. Wszystko zaczęło od Strażników galaktyki. W zasadzie to film średni, a najbardziej spodobała mi się postać Groota. Małomówny, ale sympatyczny. Idąc dalej tropem marvelowskim trafiłem na serial Jessicę Jones i tu 13 odcinków tego serialu bardzo mnie wciągnęło. Każdy odcinek z w miarę ciekawym zakończeniem powodującym chęć dalszego obcowania, a to jest najważniejsze. Trochę brutalny serial, ale jak najbardziej pozbawiony przesadnej jakiegoś wyolbrzymionego parcia na super bohaterstwo, a bardziej pokazane wyobcowanie jednostki poprzez odrzucenie w skutek inności. Polecam bardzo, a trailera możecie zobaczyć tu:

Tak więc na koniec jeden z utworów często goszczących w mych głośnikach. Jezabels i ich Pleasure Drive. Dziwny klip, a muzyka coś mająca w sobie z Poe, i coś ogólnie elektro-popu.

I już na totalny koniec lista opublikowanych wpisów w tym styczniu.
1. [czytaj] Edward Lee – Ludzie z bagien
2. [czytaj] Tom Rob Smith – Tajny referat
3. [czytaj] Patrycja Gryciuk – 450 stron
4. [czytaj] Patrick Rothfuss – Imię wiatru
5. [czytaj] Robert Galbraith – Żniwa zła
6. [czytaj] Phillip K. Dick – Człowiek z Wysokiego Zamku
7. [czytaj] Terry Pratchett – Kolor magii
8. [czytaj] Richard A. Knaak – Dziedzictwo krwi
9. [czytaj] Alex Marwood – Dziewczyny które zabiły Chloe
10. [czytaj] Remigiusz Mróz – Przewieszenie