o książkach i nie tylko

Posts tagged “lehane

Boston strajkuje [Miasto niepokoju – Dennis Lehane]

Boston. Wschodnie wybrzeże. Początek XX wieku. Czasy totalnie inne od współczesnych w których do tego miasta zwalały się różnego rodzaju indywidua. Imigranci głównie z Włoch i Irlandii szukający swojego miejsca w nowym lepszym świecie. Po Wielkiej Wojnie sytuacja się normuje. Problemy rozwiązane przed wojną powracają. Szczególnie wśród stróżów prawa, którzy obiecanej podwyżki nie traktują już poważnie, gdyż koszty życia wzrosły przeszło o 70%.

W tych trudnych czasach poznajemy rodzinę policjantów tj. Coughlinów. Danny początkowo jest przydzielony do sprawdzenia statku na którym jest zaraza, to już budzi niepokój, nie tylko współpracowników, ale i jego rodziny. Coughlin bierze czynny udział w obradach w Bostońskim Klubie Społecznym i angażuje się w sprawy nie do końca zgodne z tokiem myślenia jego ojca i ogólnym podejściem rodziny, a wszystko się skomplikuje dodatkowo, gdy uratuje kobietę rodzącą, która to okaże się…aaaa no właśnie. Poza tym jest zakochany w Norze, która służy w domu jego ojca (dodajmy służy, ale białą Irlandką), a której chce się oświadczyć brat Danny’ego.

Drugim głównym bohaterem powieści zdaje się być Luther. Czarny obywatel. Jak się domyślacie, czarni w tamtym czasie mieli status równy temperaturze zamarzania, czasem zdecydowanie jeszcze niższym. Obraz stosunku białych i różnic w podejściu jest wyraźny, a walczący z tym stanem Luther ma problemy z dostosowaniem się do tej sytuacji. Popada w tarapaty biorąc udział w strzelaninie. Zostawia ciężarną żonę do której ma dość niejednoznaczny stosunek, ale ta żona którą będzie zmuszony zostawić da mu nadzieje, gdy w Bostonie spotka się z pozornie tolerancyjnym społeczeństwem.

Jedynie w czym mam zastrzeżenie, to wątek z Babe Ruthem legendą bostońskiego baseballa. Ogólnie jakoś tak średnio mi się to widziało pewnie dlatego że nie bardzo się interesuje tym sportem, a różne teksty o jakichś osiągach szybko mi ulatywały w miarę czytania. Koniec końców mimo tego, dopełniało to jakoś obraz tamtych czasów w których sport dawał nadzieje nawet czarnym i w tym jednym mogą górować nad białymi.

To co jest cechą charakterystyczną dla twórczości Lehane’a to nietuzinkowi bohaterowie. Tutaj potwierdza swój kunszt. Tło społeczne i politycznie współgra z postaciami. Mroczne czasy w jakich rozgrywa się ta powieść może nie zachęca, ale autor już w innych powieściach udowodnił, że Boston ma to coś co zaciekawia i pozwala spojrzeć inaczej na to miasto. Tutaj ukazuje początki i napięcia społeczne jakie doprowadziły do kształtowania społeczności tej metropolii. Lektura ciekawa i wciągająca. Z pewnością sięgnę po kolejne serie z rodem Coughlinów.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Miasto niepokoju, Dennis Lehane
s. 648, 2009 rok wydania (org. 2006)
Ocena: 4/5
O książce na goodreads

Kenzie & Gennaro idą na emeryturę [Mila księżycowego światła – Dennis Lehane]

Seria z Kenzie & Gennaro dostarczyła mi dużo miłych chwili w Bostonie. Czytając książki Dennisa Lehane można było poczuć klimat tego miasta. Człowiek się zżył z bohaterami nie tylko głównymi, ale jak tu nie lubić Bubby. Mila ksizycowego światła to szósta i ostatnia część cyklu. Wydana była w 2010 czyli 11 lat po poprzedniej. Widać, że Lehane chciał jakimś akcentem zamknąć przygody swoich bohaterów. Udało mu się to i trochę bezboleśnie.

Mija już 12 lat od wydarzeń z części czwartej Gdzie jesteś Amando? (org. Gone, baby gone). Patrick i Angie jakoś sobie radzą. Dalej są razem. Już jako małżeństwo wychowują swoją 4-letnią córkę Gabi. Stabilizacja w życiu prywatnym nie pociąga niestety za sobą stabilizacji w pracy. Patrick już nie ma swojego interesu dorabia na zleceniach dla firm gdy na przykład trzeba znaleźć jakiegoś kreta, czy też sprawdzić kto robi jakieś malwersacje i okrada swych szefów. Praca trochę średnio moralnie zadowala Patricka i jego żonę, ale liczą, że detektyw dostanie stały angaż w agencji i dla niej będzie dalej robił to co robi.

Pewnego dnia Beatrice ciotka Amandy McCready (tak tak, ta mała dziewczynka sprzed lat) boi się, że 16-letnia już dziewczyna zaginęła. Nie będę ściemniał i napiszę, że Kenzie przyjmie zlecenie. Jakże inaczej. Mimo oporów w sumie Angie go namawia, aby pomóc. Do tego Angie też się angażuje. Nie jest to wszystko łatwe, bo wiadomo, że wciągając się w dziwną sprawę narażają się i to bardzo. Już na wejściu Patrick zostaje napadnięty i okradziony z przesłaniem, aby dał sobie spokój z tą sprawą. Jak wiadomo u niego takie rzeczy mają skutek przeciwny, poza tym nie łamie danego słowa a obiecał Beatrice, że dziewczynę znajdzie.

Cóż. Lehane stworzył obraz pewnego odejścia Kenzi i Gennaro na emeryturę. Wszystko tutaj dzieje się z pewną rezerwą. Czuć, że założyli oni rodzinę i nie mają ochoty za bardzo się narażać. Patrick mimo wszystko ma swoje jazdy i o mało nie przepłaci tego życiem, ale ogólnie czytając książkę nie czułem dreszczyka. No, może spodziewałem się więcej trupów bardziej znaczących bohaterów, ale autor przyjął wersję delikatną pożegnania swoich postaci. Nie jest to złe, może po prostu Patrick i Angie w obliczu tego, że mają dziecko zachowują się bardzo racjonalnie, a w poprzednich częściach było wiadome, że są inteligentni więc tutaj nie będą za wszelką cenę nastawiać karku. Tym bardziej, że sprawa Amandy jest po raz kolejny sprawą prowadzoną ‚społecznie’ i kokosów z tego nie będzie.

Zostawiłem drzwi do pokoju Gabby lekko uchylone i w ciszy było słychać jej oddech; każdy wydech kończył cichutki świst. Odgłos jej oddechu przypominał mi często o tym, jaka jest bezbronna. I jacy my jesteśmy bezbronni dlatego, że tak bardzo ją kochamy. Strach, że w każdej chwili może jej się coś stać, coś, czego nie będę mógł powstrzymać, zdominował moje życie, aż czasami miałem wrażenie, że wyrasta mi z piersi jak trzecie ramię.

Lehane ma swój styl. Momentami się uśmiałem, bo lubię ironię u bohaterów, a oni w tej serii byli zawsze wyraziści a Patrick sam przyznaje że ironia u niego to system obronny (Jej skorupa była zrobiona z milczącej wściekłości, moja z humoru i ironii.).

Książka przyzwoita. Mimo wszystko dobre dokończenie serii. Teraz czas na serię Dannym Coughlinem.

Inne książki Lehane na moim blogu:
Kenzie & Gennaro #1 – Wypijmy nim stanie się wojna
Kenzie & Gennaro #2 – Ciemności weź mnie za rękę
Wyspa tajemnic
Kenzie & Gennaro #3 – Pułapka zza grobu
Kenzie & Gennaro #4 – Gdzie jesteś Amando?
Kenzie & Gennaro #5 – Modlitwa o deszcz


Książka przeczytana w ramach WYZWANIA KRYMINALNEGO

Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Mila księżycowego światła Dennis Lehane
s. 280, 2011 rok wydania (org. 2010 rok)
Ocena: 3/5
O książce na goodreads

Zobaczyć szachownicę [Modlitwy o deszcz – Dennis Lehane]

Lehane to chyba taki mój autor do którego nie mogę się przyczepić. Jest to chyba szósta książka jego autorstwa, którą było dane mi przeczytać i kolejny raz jestem bardzo zadowolony. Świetni bohaterowie, dobra fabuła kilka zabawnych momentów. Czego chcieć więcej?

W poprzedniej części (Gdzie jesteś Amando?) Kenzie i Gennaro szukali dziewczynki, koniec końców Patrick musiał podjąć trudną decyzję co do jej losów co poróżniło trochę bohaterów. Angie odeszła, Patrick radził sobie sam. Była partnerka podsyła mu klientkę Karen, która jest dręczona przez jednego kolesia. Kenzie bierze Bubbę i załatwiają sprawę. Strach powoduje, że stręczyciel się odsuwa. Po jakimś czasie do Patricka dzwoni Karen, ale on akurat wyjeżdża na wakacje i odkłada rozmowę na po powrocie. Później oczywiście zapomina, a kilka tygodni po tym wydarzeniu Karen skacze z wieżowca. Kenzie bada sprawę, gdyż jego była klienta nie wyglądała na taką co by chciała się targnąć na swoje życie. Do tego ten telefon przed wakacjami? Nasz bohater trochę ma moralnika, że wtedy nie oddzwonił. I tak zaczyna się śledztwo.

Trzeba przyznać, że postać Patricka jest trochę wyidealizowana jak na mój gust. Śledztwo prowadzi sam dla siebie jakby. Chce wyjaśnić śmierć samobójczą. Nie będzie miał z tego kasy. Teraz wiadomo jak jest liczy się kasa. Przeważnie jak nie wiadomo o co chodzi chodzi o pieniądze. Czy tym razem będzie podobnie? Hmm Kenzie bada sprawę dość szczegółowo. Podoba mi się jego współpraca z Bubbą, który jest topornym, ale ciekawym bohaterem. Dobrze, że jest jego dużo w książce. Jego złote myśli potrafią rozśmieszyć i prowadzić dużo koloru w szary bostoński klimat.

Jak to jest, że są schody, a nie ma wchodów? Skoro schodzi się po schodach, to wchodzić powinno się po wchodach, nie? – rozważał Bubba, ziewając w pięść i wyglądając przez okno.

Ogólnie śledztwo kieruje się w sprawdzone rejony dziwnych tajemnic rodzinnych, czy zbrodni na tle seksualnym. Lehane prowadzi wszystko do ciekawych rozważań nad ludzką naturą czy życiem.

Seks to pieprzenie. Seks to powrót do naszego najbardziej animalistycznego stanu. Jaskiniowca. Pierwotnego człowieka. Przedpotopowego. Siorbiemy, drapiemy się, gryziemy i jęczymy jak zwierzęta. Wszelkie narkotyki, baty, łańcuchy i wariacje, jakimi próbujemy to wzbogacić, są tylko dodatkowym środkiem, który ma na celu zintensyfikowanie – nie, osiągnięcie – tego samego. Zapomnienia. Regresywnego stanu, który nas cofnie o wieki i dokona naszej deewolucji. To właśnie pieprzenie

Moja ocena tej książki może jest na wyrost. Zakończenie jest może zbyt łatwe do przewidzenia, ale każdy ma jakieś wady. Dobrze, że jest jeszcze jedna część przygód tego duetu, a właściwie tercetu, bo Bubba Rogowski (tak to z pochodzenia Polak) jest ważnym ogniwem zespołu. Często ich działania są na granicy prawa, w zasadzie nie często o zawsze. Nie trzymają się procedur i robią to co im się wydaje w danej chwili za słuszne. To co robią ich coraz bardziej wiąże ze sobą. Tak jak w wojsku, wszystkie walki i potyczki sprawiają, że żołnierze są coraz bardziej związani, tak jest z Angie, Patrickiem i Bubbą. Wydarzenia w książce będą wymagać od Patricka poświęcenia i to dużego, jak to on rozegra, tego już nie zdradzę.

Inne książki Lehane na moim blogu:
Kenzie & Gennaro #1 – Wypijmy nim stanie się wojna
Kenzie & Gennaro #2 – Ciemności weź mnie za rękę
Wyspa tajemnic
Kenzie & Gennaro #3 – Pułapka zza grobu
Kenzie & Gennaro #4 – Gdzie jesteś Amando?


Książka przeczytana w ramach WYZWANIA KRYMINALNEGO

Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Modlitwy o deszcz Dennis Lehane
s. 488, 2012 rok wydania (org. 1999 rok)
Ocena: 5/5

Szukać? Nie szukać? [Gdzie jesteś Amando? – Dennis Lehane]

Prawie każdy kto jest rodzicem, gdy widzi dziecko któremu dzieje się krzywda, to coś go rusza. Ja też tak mam. Gdzie jesteś Amando Dennisa Lehane może poruszyć, a to dlatego, że głównym motywem są poszukiwania Amandy, która została porwana z domu jej matki Helene. Samo porwanie nie rusza, ale Lehane stworzył coś wyjątkowego. Świetnie pokazał i dał odczuć relacje matki Helene z Amandą. Takie relacje, że po prostu szkoda dziecka.

Amanda McCready ma 4 lata. Gnie jakiś czas temu. Media rozdmuchują sprawę. Policja z Bostonu jest bezradna. Szukają szukają i nic z tego nie wynika. Brat Helene prosi Patricka Kenzie i Angie Gennaro o wzięcie spraw swoje ręce. Mimo niechęci, bo co można jeszcze zrobić i przede wszystkim szkoda kasy, duet bierze się do roboty. W międzyczasie ginie kolejne dziecko, a na światło dzienne wychodzą ciekawe powiązania Helene ze światkiem narkotykowym.

Odnoszę wrażenie, że duże zmiany dzieją się z Angie. Z jednej strony bardzo chce pomóc w znalezieniu Amandy z drugiej koniec końców tak trochę nie wie czy ratować dziecko, czy nie, Patrick jest człowiekiem prawym i woli robić wszystko zgodnie z literą prawa. Trudno wyrazić to bez spoilerowania. W każdym razie decyzje podjęte przez detektywów będą miały duży wpływ na ich relacje, choć o konsekwencjach pewnie trzeba będzie przeczytać w kolejnej części.

Czytają książkę, trudno wyobrazić sobie, że rzeczy napisane w niej są prawdziwe i warto wierzyć, że opisane rzeczy z dzieciakami dzieją się tylko w książkach i filmach, a rzeczywistość jest inna. Chyba bardziej wrażenie mogą robić tutaj emocje niż intryga kryminalna, która jest do przewidzenia w miarę czytania. Polecam. Na koniec cycat 🙂

Cisza zmarłych mówi: do widzenia. Cisza zaginionego dziecka mówi: znajdź mnie.

Inne książki Lehane na moim blogu:
Kenzie & Gennaro #1 – Wypijmy nim stanie się wojna
Kenzie & Gennaro #2 – Ciemności weź mnie za rękę
Wyspa tajemnic
Kenzie & Gennaro #3 – Pułapka zza grobu

Książka przeczytana w ramach WYZWANIA KRYMINALNEGO

Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Gdzie jesteś Amando? Dennis Lehane
s. 544, 2012 rok wydania
Ocena: 5/5

Z Bostonu na Florydę [Pułapka zza grobu – Dennis Lehane]

Jak to u mnie po fantastykach i takich innych lubię sobie wrócić do kryminałów, a ponieważ miałem problem i nie umiałem zdecydować, to Dennis Lehane przyszedł z ratunkiem.

Kenzie i Gennaro uderzają po raz trzeci. Patrick i Angie po akcjach z poprzedniej części dochodzą do siebie. Nie pracują. Nie przyjmują zleceń. Odpoczywają i mają wszystkiego dość. Aż tu któregoś dnia porywa ich pewien biznesmen niejaki Trevor Stone, któremu zaginęła córka. Trevor jest umierający, stracił wcześniej żonę, teraz córka gdzieś przepadła, a do tego zaniknął gdzieś prywatny detektyw swego czasu mentor Patricka, który to właśnie przyjął wcześniej zlecenie od bogatego zleceniodawcy.

Jak to w przypadku Lehane nie zwiodłem się. Książkę szybko połknąłem i z zadowoleniem przyznam, że mi się podobało. Zwrotów akcji jest bardzo dużo, co chwilę okazuje się, że ktoś tu mataczy, ktoś jest podejrzany a za chwilę wszystko totalnie wywraca się do góry brzuchem, a później na bok i jeszcze na głowę. Śledztwo w końcu trafia na Florydę później znów do Bostonu i trzeba przyznać, że znajomość Lehane tej stolicy Massachusetts jest duża, a i na słonecznym półwyspie też daje rade. Nic nie jest przekoloryzowane. W poprzednich częściach mieliśmy więcej brutalnych opisów zabójstw itp, a tu możemy bardziej od nich odpocząć. Skłania do tego troche też wątek relacji Kenzie i Gennaro, który rozwija się w ciekawym tempie i kierunku. Zobaczymy jak się to skończy.

Tym którzy nie czytali, nie zaczęli tej serii, polecam jak wszystko co do tej pory czytałem Lehane.

Inne książki Lehane na moim blogu:
Kenzie & Gennaro #1 – Wypijmy nim stanie się wojna
Kenzie & Gennaro #2 – Ciemności weź mnie za rękę
Wyspa tajemnic

Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Pułapka zza grobu Dennis Lehane
s. 327, 2011 rok wydania
Ocena: 4.5/5

Teddy? [Wyspa tajemnic – Dennis Lehane]

Tak się złożyło, że ostatni nie mogę obojętnie przejść obok twórczości Dennisa Lehane. Skompletowałem już całą kolekcję jego twórczości i miałem duże trudności z wyborem kolejnej jego książki do czytania. Zdecydowałem się na książkę zekranizowaną w 2010 przez Martina Scorsese czyli Wyspę tajemnic (bądź Wyspa skazańców w zależności od wydania). I przepadłem. Fakt, miałem dość dużo wolnego czasu popołudniami, ale trudno też było książkę odłożyć, a jak już odkładałem, to chciałem jak najszybciej kontynuować i dokończyć.

Widzieliście film? Ja, nie. Choć coś kojarzyłem więc może gdzieś się na niego natknąłem, ale na szczęście nie obejrzałem. Tym, co nie czytali, nie wiedzą o co chodzi napomknę troszkę o fabule. Lata 50-te XX wieku. Dwóch federalnych szeryfów Tedd i Chuck zostają przydzieleni do śledztwa po zgłoszeniu zaginięcia pacjentki szpitala dla pacjentów których stan psychiczny odbiega z leksza od normy. Pacjenci szpitala to przestępcy, a szpital mieści się na wyspie. Pacjentka niejaka Rachel wyszła z celi, nie wiadomo jak, nie wiadomo dlaczego nikt jej nie widział, a poza tym Teddy i Chuck mają wrażenie, że personel szpitala coś wie, ale nie mówi. Ogólnie rzecz biorą wyczuwają jakaś konspirację. Do tego Teddy ma napady migreny w których z pomocą przychodzi jeden z lekarzy, ale suma summarum czy pomoże?

Lehane w swej doskonale buduje atmosferę. Klimat wyspy jest niesamowity. Teddy jest świetnie zobrazowanym bohaterem, doskonale została ukazana jego psychika, jego przemyślenia. Widzimy jak na niego wpływ miało dzieciństwo, wojna i małżeństwo. Zdarzenia toczą się takim torem, że trudno nie być zaskoczonym. Majstersztyk. Pod koniec powieści można się pogubić. Choć zakończenie jest smutne, ale warto go doświadczyć.

Jeżeli szukacie thrillera z tajemniczą atmosferą i jeszcze bardziej tajemniczym zakończeniem, lubicie gierki psychologiczne, to ta książka jest z pewnością dla Was. Po przeczytaniu tej książki nie będziecie już tacy sami, a ja tymczasem muszę sprawdzić jak Leonardo się wcielił w Teddy’iego.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Wyspa tajemnic Dennis Lehane
s. 288, 2010 rok wydania
Ocena: 5/5

Straszny Boston [Ciemności, weź mnie za rękę – Dennis Lehane]

Nigdy nie byłem w Bostonie. Ponoć tam czasem zimno. Zimno i nieprzyjemnie. Tak przynajmniej wychodzi z książek Dennisa Lehane. Trudno z nim polemizować. W końcu to on mieszka bliżej.

Po przeczytaniu pierwszej części o detektywach Kezie i Gennaro (kilka słów o niej tutaj) dość szybko jak na mnie postanowiłem sięgnąć po kolejny tom i przygód. Trudno nazwać to przygodami. Bardziej pasują tu przeżycia, bo wychodzi na to, że najważniejsze dla detektywa w Bostonie to właśnie przeżyć.

Już na początku wstęp kończąco-zaczynający, to jest mamy przebłysk tego czym się skończy, a następnie autor wytrwale zmierza, aby połączyć wszystko w całość. Trochę zaskakujące, ale nie ma tu jakiegoś wpływu, bardziej u mnie efekt wywarło pozytywny, czyli czułem się mocno zaciekawiony wydarzeniami, a później jak się wciągnąłem to już nie myślałem o tym co było, a bardziej skupiałem się na tym co będzie dalej.

Trochę o fabule. Patrick i Angie dostają zlecenie od znanej pani psychologi, która się obawia o swoje, życie po tym jak przyszła do niej pacjentka, która twierdziła, że jest dziewczyną jednego typka z lokalnej mafii i że wie coś na temat jakiegoś zabójstwa (tak po krótce), dziewczyna przedstawiła się znajomym nazwiskiem Kenzie. Jak się później okaże, nie bez znaczenia. Pani psycholog wkrótce dostaje telefon od kogoś, a później ostrzeżenie, które wskazują na to, że lokalne bosy wiedzą o wizycie dziewczyny u pani doktor i się domyślają czego mogła dotyczyć.

W porównaniu z pierwszą częścią, mam wrażenie, że jest tutaj bardziej brutalnie. Opisywane zbrodnie są naznaczone krwią na każdym kroku, a ich opis świadczy dobitnie, że zabójca ma nieźle zryty beret. Tacy zabójcy i to inteligentni przywodzą na myśl Hannibala Lectera i tu też mi takie skojarzenia się pojawiły. Czy słusze? Może stwierdźcie sami.

Co do pierwszej części podobał mi się też humor i przekomarzanie Patricka i Angie. Tutaj Patrick ma dziewczynę z dzieckiem i wszystkie znamiona wskazują na ustatkowanie się detektywa. Tutaj Lehane buduje ciekawie relacje i na pewno też widać poprawę z poprzednią częścią. Nie idzie on na kompromisy, nic tu nie jest przesłodzone, a kończy jak się kończy. Powtórzę. Możecie stwierdzić sami.

Za kolejna część już niedługą się wezmę i mam w planach jeszcze Nocne życie i wcześniejsze pozycje. Jakoś polubiłem tego autora. Jeśli lubicie Gerritsen czy jakiegoś innego Thomasa Harrisa, to na pewno musicie sięgnąć po książki Lehane. Musicie.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Ciemności, weź mnie za rękę Dennis Lehane
s. 408, 2011 rok wydania
Ocena: 4/5

Biją w Bostonie [Wypijmy, nim zacznie się wojna – Dennis Lehane]

Już od jakiegoś czasu twórczość Lehane mnie wołała. To na jakiś blogu czytałem recenzję. To w zapowiedziach nową książkę widziałem, to na jakąś adaptację filmową się natykałem, a to jeszcze w bibliotece trafiałem na coś, aż strach lodówkę otworzyć. No i tak postanowiłem sięgnąć po pierwszą część cyklu z detektywami Kenzie & Gennaro w roli głównej. Było ciekawie i przyjemnie.

Książka nie jest długa. Akcja osadzona jest w Bostonie. Detektywi dostają zlecenie odnalezienia pewnej czarnoskórej sprzątaczki, która zniknęła z dokumentami z biura senatorskiego w którym pracowała. Jak się później okaże, sprawa nie jest taka prosta, a bohaterowie staną przed trudnymi wyborami. W sprawę zaangażują się dwa gangi i jak najbardziej wszystko się skomplikuje. Cała sprawa to nie jedyne skomplikowane rzeczy o jakich przeczytamy w książce, bo życie Angie Gennaro i jej małżeństwo, czy relacje Pata Kenzie nie należą do prostych.

Lehane pisze ciekawie i wszystko trafia do czytelnika bez łatwo i przyjemnie, nie ma problemu z odbiorem książki. Jest to taka książka nadająca się na adaptację filmową i pewnie dobrze by się film oglądało. Wojny gangów i rasizm jaki tu jest wszem obecny dają do myślenia. Czarnoskórzy, którzy są źli na stworzony im parytety i walczące o swoje. Wszystko daje do myślenia.

Osobiście mi bardzo do gustu przypadło poczucie humoru głównych bohaterów. Ich wzajemne relacje powodują pewne ironiczne odzywki, których skutkiem było pojawienie się uśmiechu na mojej twarzy. I takie książki lubię! I mam ochotę na jeszcze.

Dawno nie dawałem cytatów na zachętę więc tym razem podzielę się tymi co mi się spodobały.

Angie była teraz w domu i dreptała w tym groteskowym bolesnym tańcu, który nazywała małżeństwem. Twarde słowa, policzek, kilka wywrzeszczanych oskarżeń i do łóżka – do następnego dnia. Miłość.
Angie gotuje w przybliżeniu raz na pięć lat i nigdy z dobrym skutkiem. Gdyby to tylko od niej zależało, miałaby w kuchni tylko blat pod catering.
Za oknem, na zewnątrz kilku facetów podawało sobie butelkę w brązowej papierowej torbie, niesieni strumieniem alkoholu, przepływali z niedzieli w poniedziałek.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Wypijmy, nim zacznie się wojna Dennis Lehane
s. 256, 2010 rok wydania
Ocena: 4/5