o książkach i nie tylko

Posts tagged “literatura amerykańska

Nie samym kryminałem Tess stoi [Igrając z ogniem – Tess Gerritsen]

Tak, dość stopniowo wciągałem się w książki Tess. Dwie książki z Rizzoli & Isles w 2012 roku, później dopiero w 2015 jedna i w 2016 już trzy z tej serii i aż mnie to zachęciło do zapoznania się z czymś poza tym duetem. Okazja była, bo ostatni ukazała się nowa powieść Igrając z ognieniem. I trzeba przyznać. To była udana sobota. Pozwoliła mi skoczyć do Wenecji i Italii z początku wieku XX. Tej podróży trzeba było mi doznać, aby zająć myśli po odpadnięciu naszych z Euro. O!

Julia Ansdell, skrzypaczka, która podczas wizyty w jednych z włoskich antykwariatów nabywa zbiór nut cygańskich utworów. Ze jego środka wypada partytura z utworem Incendio, ręcznie zapisana. Pobieżny rzut okiem na nut sprawia, że Julia napala się i mimo wygórowanej ceny kupuje zbiór razem z tajemniczym utworem. Ze swoją zdobyczą wraca do domu, gdzie na co dzień jest szczęśliwą żoną i matką trzyletniej Lily. Podczas, gdy odgrywa utwór z jej córką coś się dzieje niedobrego, przy pierwszej próbie zabija kota, a przy drugiej ją atakuje. Zaczyna się niezły schiz, tym bardziej że historia jej rodziny nie jest taka różowa, a do tego w ogóle jak mogła tak zareagować na melodię?

Autorka prowadzi narrację dwustopniowo. Z jednej strony w pierwszej osobie historię przedstawia Julia, co pozwala się dokładniej wczuć w jej schiz związany z sytuacją i całym problem z rodziną jak i ze znaleziskiem. Z drugiej strony mam Lorenzo i jego historię w Wenecji z lat 20. i późniejszych, aż po czasy Drugiej Wojny Światowej. I tu jest bardzo dużo mocy tej książki. Klimat Italii tamtego czasu bardzo ciekawie oddany i pozwalający wręcz odczuć te uliczki jak i zrozumieć sytuację społeczna tamtych czasów. Tess Gerritsen na prawdę zrobiła tu dobrą robotę.

Mimo, że tempo książki jest bardzo duże, to autorka potrafi umiejętnie trzymać napięcie. Fakt faktem umiejętnie buduje też romans Lorenzo z jego wybranką, ale na szczęście nie jest on jakiś ckliwy, a po prostu stopniowo chcąc nie chcąc coś się rodzi między wybrankami. Poza tym dostajemy klika chwytających momentów jak choćby w obozie koncentracyjnym. Wszystko to sprawia, że trudno się oderwać, a na koniec dostajemy bardzo ciekawe zakończenie. Zdecydowanie polecam zapoznać się z tą książką.

Wydawnictwo Albatros
Igrając z ogniem, Tess Gerritsen
s. 352, 2016 rok wydania (org. 2015)
Ocena: 5/5
O książce na goodreads

[Autopsja – Tess Gerritsen]

Autopsja- według słownika języka polskiego jest to badanie zwłok w celu ustalenia przyczyny śmierci i okoliczności jej towarzyszących czyli sekcja zwłok. Maura Isles lekarz sądowy po całym dniu wśród towarzyszy do cięcia zauważa ruch. Jak się okazuje jedna z pacjentek nie do końca nadaje się do wora. Szok i niedowierzanie. Zaczyna się niezły bal. Po pierwsze kto jest odpowiedzialny za orzeczenie śmierci i w ogóle kim jest piękna dziewczyna, która prawie została żywcem pogrzebana? Co by było gdyby otworzyła oczy podczas rozcinania klaty, albo wiercenia w czaszce? Pytań dużo, ale odpowiedzi brak.

Z kolei Rizzoli na dniach ma rodzić, a tu na rozprawie pacyfikuje przestępce i podczas tego czyny coś zaczyna przeciekać. Zamiast spokojnie donosić ciążę Jane robi swoje i nie przejmuje się za bardzo konsekwencjami. Czy to strach przed odpowiedzialnością rodzica, czy skrajna głupota? Sprawy się komplikują, gdy podczas badań w szpitalu dochodzi do niecodziennych wydarzeń, gdy niedawno zmartwychwstała dziewczyna bierze zakładników.

Tyle mniej więcej o fabule, bo Tess ogólnie wzięła się za temat handlu żywym towarem i tego dotyczy głównie problem w tej części przygód Rizzoli i Isles. Trzeba przyznać, że forma jaką nam zaserwowała autorka jest ciekawa i nie mamy tu typowego śledztwa. Od razu zostajemy rzuceni w wir wydarzeń i nie pozostaje nam nic innego jak dać się porwać. Mamy tutaj oprócz też dość ciekawe intrygi polityczne i Gerritsen dość umiejętnie miesza wpływami służb do tego stopnia, że w zasadzie do finału nie jest wiadomo, kto odpowiada za zbrodnie. Bo zbrodnia jest, a jak i to jeszcze jaka! Totalna jatka. No, ale to musicie doczytać.

Jakoś mi świetnie się czytało tę część. Może przez to zaangażowanie we wszystko FBI, może przez to nietypowe śledztwo. Może przez temat. W zasadzie jakie to ma znaczenie? Całą serię czyta mi się do tej pory bardzo dobrze. I aż się cieszę że dopiero w połowie jestem. Taki Nesbo musi poczekać. Póki co wole z paniami Rizzoli i Isles trochę zabawić, a tutaj dostaliśmy dodatkowo świetne bohaterki jak Mila i Olga. Bardzo dynamiczna książka niczym jazda na rodeo podczas którego autorka szybko odrzuca nasze teorie rozwiązania zagadki. No cóż. Zdecydowanie polecam.

Wydawnictwo Albatros
Autopsja, Tess Gerritsen
s. 400, 2011 rok wydania (org. 2006)
Ocena: 5/5
O książce na goodreads

Obrońca [Anioł stróż – Dean Koontz]

Dean Koontz. Pierwsze spotkanie. Miało być z ‚Opiekunami’, ale jest inaczej. Tytuł wydania pierwszego Grom był bliższy oryginalnego tj. Lightning, a tu dostajemy Anioła stróża, co trochę sugeruje nam narrację dość romantyczną. I trzeba przyznać, że książka ta składa się z dwóch części. Pierwszą jest poznanie Laury i jej historii, oraz jej Obrońcy. Jest to ta część którą nazwałem wcześniej ‚romantyczną’ hehe ale romansów bynajmniej tam nie ma. Jest za to poród ciąży zagrożonej i lekarz na bani który planował odebrać dziecko na świat. Jednak, go nie odebrał, bo Obrońca wiedział jak to się skończy, dlatego powstrzymał lekarza i dziecko urodziło się zdrowe, ale przeżyło. Matka niestety nie miała tyle szczęścia. I tak samotny ojciec wychowuje swoją latorośl. Latorośl ma to do siebie, że rośnie. Z czasem gdy już ma 8 lat, dochodzi do napadu na sklep w którym pracuje ojciec razem z dziewczynką. Oprócz rabunku, chce sobie pochędożyć z małą Laura, dlaczego nie? W tym momencie niespodziewanie pojawia się zapomniany Obrońca. Pierwsze świadome spotkanie Laury z tym człowiekiem kończy się śmiercią rabusia. Laura i jej ojciec żyją dalej, ale dziewczyna ma już przeświadczenie, że coś tam gdzieś jej pilnuje. A Obrońca? Któż to jest? To Stefan, który sam jej obserwowany i na którego ktoś czyha, chcąc poznać plany jego. Jakby Wam to wytłumaczyć, trzeba wziąć książkę do ręki i przeczytać. Fabuła jest dość zawiłą, bo nie wspomniałem, że pojawieniom Obrońcy towarzyszą tytułowe błyskawice, skąd on się wziął? W zasadzie możecie spojrzeć na kategorie przypisane do książki na goodreads i częściowo się dowiecie. Podróże w czasie, to jest ten brakujący element.

Jak widać autor łączy tu elementy suspensu i trochę sci-fi. I w tym drugim punkcie bardzo ciekawie wyjaśnia jak dochodzi do tych podróży, jak mogło to mieć miejsce i nie potrzebujemy tutaj być znawcami fizyki, bo wszystko jest prosto opisane i Koontz jeszcze bardziej wciąga czytelnika w swój świat. No właśnie, ten świat o którym pisze dokładnie poznajemy w drugiej części książki, gdy już dowiadujemy się w jakim celu Stefan kontaktuje się z Laurą i do czego dąży, wtedy zaczyna się manipulacja podróżami i plan logiczny jak zorganizować to wszystko.

Sami bohaterowie świetnie ukształtowani. Laurę poznajemy od porodu po dorosłe życie. Dowiadujemy się jak duże znaczenie miała śmierć jej ojca i pobyt w domu dziecka. Wszystkie przeżycia nawet te niespotykane są naturalnie opisane i nie pozostawiają niedosytu, bo bohaterowie na przykład w momencie zagrożenia reagują naturalnie. Nie ma nic przerysowanego, jedyne do czego mógł się doczepić niecierpliwy czytelnik, to długo skrywany cel Obrońcy, ale za to dostajemy w tym czasie Laurę i jej doświadczenia.

Przyznam, że to ciekawy początek mojej znajomości z Koontz’em. Plusem tego autora jest to, że jego książki leżą w bibliotece w starszych wydaniach i nie problemu z dostępem. Polecam!

Wydawnictwo Albatros
Anioł stróż, Dean Koontz
s. 454 | 2010 (org. 1988)
Ocena: 4+/5
O książce na goodreads

Boston strajkuje [Miasto niepokoju – Dennis Lehane]

Boston. Wschodnie wybrzeże. Początek XX wieku. Czasy totalnie inne od współczesnych w których do tego miasta zwalały się różnego rodzaju indywidua. Imigranci głównie z Włoch i Irlandii szukający swojego miejsca w nowym lepszym świecie. Po Wielkiej Wojnie sytuacja się normuje. Problemy rozwiązane przed wojną powracają. Szczególnie wśród stróżów prawa, którzy obiecanej podwyżki nie traktują już poważnie, gdyż koszty życia wzrosły przeszło o 70%.

W tych trudnych czasach poznajemy rodzinę policjantów tj. Coughlinów. Danny początkowo jest przydzielony do sprawdzenia statku na którym jest zaraza, to już budzi niepokój, nie tylko współpracowników, ale i jego rodziny. Coughlin bierze czynny udział w obradach w Bostońskim Klubie Społecznym i angażuje się w sprawy nie do końca zgodne z tokiem myślenia jego ojca i ogólnym podejściem rodziny, a wszystko się skomplikuje dodatkowo, gdy uratuje kobietę rodzącą, która to okaże się…aaaa no właśnie. Poza tym jest zakochany w Norze, która służy w domu jego ojca (dodajmy służy, ale białą Irlandką), a której chce się oświadczyć brat Danny’ego.

Drugim głównym bohaterem powieści zdaje się być Luther. Czarny obywatel. Jak się domyślacie, czarni w tamtym czasie mieli status równy temperaturze zamarzania, czasem zdecydowanie jeszcze niższym. Obraz stosunku białych i różnic w podejściu jest wyraźny, a walczący z tym stanem Luther ma problemy z dostosowaniem się do tej sytuacji. Popada w tarapaty biorąc udział w strzelaninie. Zostawia ciężarną żonę do której ma dość niejednoznaczny stosunek, ale ta żona którą będzie zmuszony zostawić da mu nadzieje, gdy w Bostonie spotka się z pozornie tolerancyjnym społeczeństwem.

Jedynie w czym mam zastrzeżenie, to wątek z Babe Ruthem legendą bostońskiego baseballa. Ogólnie jakoś tak średnio mi się to widziało pewnie dlatego że nie bardzo się interesuje tym sportem, a różne teksty o jakichś osiągach szybko mi ulatywały w miarę czytania. Koniec końców mimo tego, dopełniało to jakoś obraz tamtych czasów w których sport dawał nadzieje nawet czarnym i w tym jednym mogą górować nad białymi.

To co jest cechą charakterystyczną dla twórczości Lehane’a to nietuzinkowi bohaterowie. Tutaj potwierdza swój kunszt. Tło społeczne i politycznie współgra z postaciami. Mroczne czasy w jakich rozgrywa się ta powieść może nie zachęca, ale autor już w innych powieściach udowodnił, że Boston ma to coś co zaciekawia i pozwala spojrzeć inaczej na to miasto. Tutaj ukazuje początki i napięcia społeczne jakie doprowadziły do kształtowania społeczności tej metropolii. Lektura ciekawa i wciągająca. Z pewnością sięgnę po kolejne serie z rodem Coughlinów.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Miasto niepokoju, Dennis Lehane
s. 648, 2009 rok wydania (org. 2006)
Ocena: 4/5
O książce na goodreads

Dżungla i Krwawe Jaguary [Amazonia – James Rollins]

Amazonia to region rozległy. 7 milionów kilometrów kwadratowych z czego przeszło 5 to lasy deszczowe. Niewyobrażalna powierzchnia kryjąca w sobie wiele zakamarków. Miejsca te dziewicze i często oderwane od kultur szeroko rozumianej społeczności zachodu, mają swoje tajemnice. Wyprawy badawcze często kończyły się sukcesami, lecz czasem też i tragicznie. James Rollins w swojej książce Amazonia przestawia ciekawą wizję wyprawy w głąb tej interesującej krainy.

Carl Rand zaginął ze swoją ekspedycją. Minęły cztery lata i niespodziewanie na misji pojawia się człowiek z dziwnymi malunkami. Misjonarz mimo sprzeciwu indian pomaga człowiekowi, który niedługo później umiera. Malunki na ciele wskazują na naznaczenie przez tajemnicze plemię Krwawych Jaguarów, które wg. wierzeń miejscowych może być niebezpieczne. Po identyfikacji okazuje się, że zmarły człowiek był członkiem ekspedycji Randa, jednak najdziwniejsze było to, że stracił rękę na Bliskim Wschodzie, a z dżungli wyszedł z dwoma i to odciski placów się zgadzają! Cud? Czyżby jednak Krwawi Jaguarzy nie byli tacy źli, albo dysponowali jakimś lekiem? Oczywiście takie dywygacje prowadzą do wysłania kolejnej ekipy poszukiwawczej rządowej ze wsparciem koncernów farmaceutycznych zainteresowanych tym przypadkiem. Na czele ekipy staje syn Carla Randa, Nathan, do tego jest parę osób znających dżunglę m.in. Manny ze swoim jaguarem (zwierzęciem nie z samochodem 😉 ).

Jak widać mamy w książce przygodę. Przygoda z wątkiem medycznym. Dużo tutaj Rollins popracował pod tym względem, gdyż odwołuje się do ciekawych przypadków roślinnych czy zwierzęcych, a analiza medyczna prionów i innych wirusów może na myśl przywołać książki na przykład Crichton’a. Choć pewnie niektórych może momentami to męczyć, ale szybko się przelatuje prze te analizy, a akcja brnie szybko naprzód. Tej akcji jest tu naprawdę dużo. Ekipa Nathana Randa wyrusza, a już mamy jakiś atak kajmana czy choćby mrówek przez co wyprawa się kurczy w zastraszającym tempie. Wszystko to jest poparte tą ciekawą widzą na temat flory i fauny, czemu trudno się dziwić, gdyż z zawodu Rollins jest weterynarzem. Wykorzystuje to w naturalny sposób pokazując zachowania zwierząt dzięki czemu jeszcze bardziej człowiek się wciąga i zastanawia, a czasem i sprawdza w wikipedii to co tam autor napisał. Do tego dostajemy tutaj ciekawy zestaw bohaterów rywalizujących ze sobą na każdym kroku.

Cieszę się z tej lektury. Amazonia została tu świetnie opisana. Zakończenie książki jest troszkę przewidywalne, ale raczej nie ono chyba tutaj było ważniejsze, a naturalna postać dżungli i jej zwierzęcy aspekt wykorzystany w końcówce. Z pewnością nie będzie to ostatnia książką tego polskiego pochodzenia pisarza (właściwe nazwisko to Czajkowski) po jaką sięgnę. Polecam wszystkim lubiącym przygodę z nutką fantastyki.

Wydawnictwo Albatros
Amazonia, James Rollins
s. 464, 2009 rok wydania (org. 2002)
Ocena: 4/5
O książce na goodreads

Cobenowskie klimaty [Tęsknię za tobą – Harlan Coben]

Trzecie spotkanie w tym roku z twórczością Cobena. Trzecie i w miarę ten sam klimat. Już pisałem wcześniej, że schemat działania bohaterów podobny jest w książkach Harlana i tutaj nic się nie zmienia.

Kat jest policjantką. Po osiemnastu latach od rozstania ze swoim narzeczonym, dalej go wspomina, a przecież ślub był już tuż tuż. Wszystko zaczęło się psuć, po zabójstwie jej ojca. Jeff odszedł. Ona została bez ojca, bez faceta. Teraz z pomocą w jej sercowych problemach przychodzi Stacy, jej koleżanka, bo ileż można znosić podrywy na teksty:

Moja miłość do ciebie jest jak biegunka — dodał. — Nie mogę jej w sobie utrzymać.

— Cześć, mała — zagadnął. — Masz na imię Wi-Fi? – Kat się nie odezwała. — Ponieważ czuję, że coś nas łączy.

Stacy wykupuje jej roczny abonament na randkowym portalu. Początkowo Kat jest sceptyczna, lecz szybko przekonuje się do tego pomysłu i zaczyna się rozglądać. Podczas przeglądania profili kandydatów natrafia na… swojego byłego. Wspomnienia wracają. Pytania również. W międzyczasie do Kat na posterunku zgłasza się młody chłopak Brandon, który jest synem pewnej kobiety, która wyjechała z facetem, którego poznała na portalu randkowym. Wyjechała i nie daje znaku życia. Jej wybrankiem okazuje się Jeff.

Jak widać i słychać książka Tęsknie za tobą, to typowy Coben. Trzeba dodać, że świetnie napisany. Jest tajemnica z przeszłości, jest dynamika, są trudne wybory, jest też o dziwo trochę więcej brutalności, jest też śmierć od ciosu siekierą i dużo krwi, co w przypadku Cobena nie za częsty obrazek, choć wprawdzie nie są to Chattamowe czy Beckettowe obrazki, ale w tym przypadku jest coś nowego.

Myślę, że jeśli ktoś dawno nie czytał Cobena powinien być bardzo zadowolony. U mnie wyszło takie ‚może być’. Trudno się dziwić jak na trzecie tegoroczne spotkanie. Jedno się nie zmieniło u Cobena duża dynamika i ten sam sposób pisania przy którym książkę się połyka.


Książka przeczytana w ramach WYZWANIA KRYMINALNEGO

Wydawnictwo Albatros
Tęsknię za tobą, Harlan Coben
s. 480, 2014 rok wydania
Ocena: 3/5
O książce na goodreads

Trupy, grypa i sny [Bastion – Stephen King]

Do tej powieści Kinga się przymierzałem długo. Niecałe 1200 stron mimo pozytywnych recenzji średnio zachęca. Na szczęście wersja elektroniczna ma taką przewagę, że nie widzi się ogromu stron, a tylko przewraca stronę za stroną, a jedynie pasek postępu czytania jakoś wolno przesuwa się do przodu. Książkę tą chciałem przeczytać głównie też, aby się przekonać do wizji apokalipsy Kingowej. Ot i się przekonałem. Ot i piszę.

Początkowo wszystko nie wygląda groźnie. Jakieś przeziębienia. Grypsko, które chyba trzeba wyleżeć. Dopiero po kilku dniach okazuje się, że wirus zabija. Z bazy wojskowej wycieka on dzięki ludziom. Ludziom którzy chcieli się przed nim bronić i uciekać, a doprowadzili do zagłady. Modyfikacja grypy jest nie do przewidzenia. Atakuje szybko. Zabija. Zabija na śmierć 😛 Jednak nie wszystkich. Niektórzy są odporni, ale w zasadzie nie wiadomo dlaczego. Ci niektórzy stworzą coś co początkowo zdaje się pozwolić im przeżyć w postapokaliptycznym świecie. Jednak szybko się okazuje, że sny które ich nawiedzają do czegoś mają doprowadzić, w tym tkwi pewna tajemnica.

Cóż. Kultowość tej powieści jakoś nie działa chyba na jej korzyść . Przynajmniej u mnie tak nie było. Byłem nastawiony na jakieś urwanie tyłka, a po prostu przeczytałem odłożyłem i już. No nie takie już. To co chcę powiedzieć, to to, że jakoś nie zaskoczyło mnie nic w książce. King ciekawie zbudował powieść budując atmosferę zmierzania do wielkiego finału. Jednak spodziewałem się emocji np. takich jak w ‚Cmętarzu zwierząt’, gdzie czuć było nadchodzące zło i aż kipiało. Tutaj finał książki się odbył tak po prostu. A co przed finałem? Dobrze było. Są trupy, jest odludzie, jest klimat apokaliptyczny i ogólnie obyczajowa część powieści mnie nie zawiodła. Trójkąt relacji Fran, Harold i Stu aż prosił się o konfrontację spod znaku testosteronu. Ogólnie miałem wrażenie, że King trochę przesadził z bohaterami, których tylko stworzył po to by ich zabić.

Może coś mi umknęło, ale mimo to książka może się podobać, gdyż wciąż tu są takie typowe dla Kinga rzeczy jak świetne postacie, trochę strachu i dużo brutalności z seksem włącznie, a wśród najgorszych ludzkich zachowań znajdzie się też miejsce dla wiary i nadziei. Ja z pewnością będę dalej zgłębiał twórczość Kinga, który mam nadzieje jeszcze mnie zaskoczy. Tutaj tego zaskoczenia nie było.

Wydawnictwo Albatros
Bastion, Stephen King
1166 stron, 2012 rok wydania (org. 1978)
Ocena: 3+/5
O książce na goodreads: klik

Zmartwychwstanie [Przywróceni – Jason Mott]

Wyobrażaliście sobie co by się stało gdyby na przykład Wasza babcia, która zmarła jakiś czas temu nagle stanęła w drzwiach? Omdlenie, nagły atak radości, chyba to najczęstsze co by się w takiej sytuacji przytrafiło. Do tego okrzyki ‚uszczypnij mnie, to nie może być prawda!’ też pewnie by się zdarzyły. Jason Mott wykładowca z Północnej Karoliny postanowił skonfrontować swoich bohaterów z taką sytuacją. Jego świat przybrał nowy kształt. Kształt dezorientacji, ale o tym za chwilę.

Na południu w prowincjonalnym miasteczku Arcadia mieszkają Państwo Harold i Lucille Hargrave. Lucille jest bardzo religijna. Wierzy w to, że powracający umarli to dzieło diabła. Wszystko się zmienia, gdy w drzwiach staje agent Biura Przywróconych a wraz z nim Jacob. Syn państwa Hargrave. Syn który w 1966 roku zginął śmiercią tragiczną. Świat głównie Lucille wywrócił się, i teraz już to nie jest dzieło szatana, a cud boski. Znów trzeba przytoczyć stwierdzenie, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Harold jest bardziej sceptyczny uważa, że to nie ich syn, on zmarł w 1966.

Trudno dziwić się panu Hargrave. Autor książki wywraca moralny świat i granica między śmiercią i życiem się zatraca. To co było pewne już takie nie jest. Ludzkość traci swego rodzaju stabilność w logicznym rozumieniu świata. Jak sobie z tym poradzi, to już musicie ocenić sami.

Autor jednoznacznie nie odpowiada na trapiące czytelnika pytania. Udało mu się stworzyć pewnego rodzaju atmosferę wyczekiwania. Powiedzmy coś jak stworzył King na przykład w ‚Cmętarzu zwieżąt’, gdzie czuć było jak zbliża się zło, że jest tuż za progiem. Tutaj jednak mamy do czynienia bardziej z wyczekiwaniem na ludzką reakcję na stworzoną przez autora sytuację. Problem jaki stanowią powracający umarli jest duży. Miejsce na ziemi ograniczone. Do tego osoby przywrócone stanowią duży dylemat, bo wyobraźcie, ze umiera osoba którą kochacie, potem układacie sobie życie, a później łup i powrót starej miłości. Co zrobić? Jak żyć? Albo co by było jakby przywrócony został jakiś żołnierz SS, albo jakiś seryjny morderca (inny oficer SS?)?

Jason Mott stworzył ciekawą wizję świata odkrywając lęki jakie skrywamy. Niektóre zachowania mogą chwytać za serce inne mogą sprawić, że pojawią się uczucia wprost przeciwne. Po tej lekturze, z pewnością nie zabraknie u Was przemyśleń i głębokich rozważań. Polecam.

Jeszcze na koniec dodam, że ABC stworzyło serial na podstawie tej książki. Trailer możecie obejrzeć tu.

Wydawnictwo Harlequin MIRA
Przywróceni, Jason Mott
s. 400, 2013 rok wydania  (org. 2013)
Ocena: 4+/5
O książce na goodreads