o książkach i nie tylko

Posts tagged “podsumowanie

Wrzesień

Koniec miesiąca, a u mnie jakoś ostatnio pustki. Napięty grafik zajęć sprawia, że trochę czasu brak i mobilizacji do robienia wpisów.

Lekturowo poniekąd miesiąc pod kątem ich liczby najsłabszy w roku, bo tylko 6 ale jaki fajny to był miesiąc.

pjimage

Zaczęło się od Mroza i to jedyna recenzja, którą się z Wami podzieliłem. Chyłka w formie i po szczegóły odsyłam Was tutaj.

Później przyszła kolej na Kalosze pełne kijanek Scotta Sampsona. I powiem Wam, że mając dzieci warto poczytać o aspektach obcowania z naturą i o tym jaki ona ma wpływ na rozwój dziecka. Już takie dane z okładki jak to że zaledwie 6% dzieci w wieku 9-13 lat wybiera zabawę na podwórku zamiast gry na komputerze, czy większość dzieci spędza 7-10 godzin dziennie gapiąc się w ekran telewizora, komputera, tabletu lub telefonu, a mniej niż 30 minut dziennie na podwórku, obcując z przyrodą – jest czymś alarmującym. Ja staram się u dzieci to ograniczyć, choć widzę jak bardzo małe dzieci ciągnie do tego migoczącego i głośnego czasem ekranu. Dlatego też wszelkie rady co do sposobu radzenia sobie z tym jak wygonić dzieci z domu, albo sprawić aby same chciały to robić są w cenie. Scott Sampson jest ciekawą postacią i w przeszłości był paleontologiem, a później angażował się w różne społeczne projekty, a najbardziej znanym jest bajka Dinopociąg. Czy książka mi coś dała? Z pewnością zwróciła uwagę na pewne aspekty i sposoby w jak można dzieci zachęcić do zainteresowania naturą.

Później przyszła kolej na drugą część Lipowa od Katrzyny Puzyńskiej czyli Więcej czerwieni. Znów ciekawa intryga była razem z tym samym klimatem co w pierwszej części. Zagadka w pewnym momencie była łatwa do rozwiązania, ale całość czytało się świetnie i bardzo dobrze trafiła autorka w moje gusta.

Następnie perełka od Riggs czyli Osobliwy dom Pani Peregrine, który dziś ma premierę filmową choć nie u nas. Książkę udało mi się wypożyczyć z biblioteki i jej wydanie robi wrażenie. Ostatnio takie fajne wydanie czytałem chyba przy okazji lektury Cejrowskiego. Dopracowane z ciekawymi zdjęciami i do tego wciągająca fabuła. Ten klimat i dziwaczność jest rzeczywiście bardzo ale to bardzo wciągające. Powieść o dorastaniu i poświęceniu z nastrojowym klimatem grozy i fantastyki. Całość jak najbardziej zachęca do sięgnięcia po kolejną część, a i ekranizacja zapowiada się ciekawie, bo Tim Burton myślę, że nie zmarnuje tego potencjału.

No i na koniec dwie ostatnie lektury. Autor ten sam, seria ta sama. Marcus Sakey i jego Obdarzeni (Brilliance). Czytając pierwsze rozdziały jakoś średnio mnie wciągnęło, ale akcja się rozkręciła do tego stopnia, że po skończeniu Niebezpiecznego daru sięgnąłem od razu po kontynuację, co mi się zdarza prawie nigdy. Kim są obdarzeni? To osoby posiadające pewnego rodzaju dar. Może on być mniej lub bardziej nasilony. Ktoś może pamiętać jaka była pogoda każdego dnia, albo może tak obserwować ludzi, że wybierze sobie taką drogę że przemknie obok nich niezauważony. Ktoś inny jak nasz główny bohater Nick może być czytaczem, czyli osobą która z zachowania osoby może wyczytać jego intencje. Rozpoznać co zamierza zrobić i co czy na przykład kłamie. Osoby obdarzone są różnie postrzegane przez tych normalnych. Mamy tutaj pełne spectrum od niechęci po totalną sympatię. Sprawy oczywiście mogą się skomplikować, bo ktoś takie zdolności może wykorzystać do niecnych czynów. Tak jest i tym razem, a nasz agent Nick Cooper będzie musiał się wykazać swoimi zdolnościami i nie tylko stanąć przed próbą uratowania świata, ale też swojej rodziny, co poniekąd jest dla niego całym światem (no… prawie). Świetnie napisane i bardzo wciągające. Czego chcieć więcej?

No tak chyba trochę nadrobiłem ostatnie wpisy, ale pewnie i tak mało kto dotarł do tego momentu, a zatem postaram się w październiku o większą aktywność, tym bardziej że czeka mnie L4 i dużo leżenia plus rehabilitacja i takie tam.

Ku chwale Ojczyzny!


Marzec’16

Marzec. Za nami. Liczbowo bardzo udany dla mnie, a jak liczbowo to statystycznie książkowo też. Czas świąteczny był bardzo fajny i mogłem poczytać jednocześnie pilnując dzieci. 2w1. Polecam. Najlepiej do tego oczywiście przydaje się czytnik. Jak ma dobre etui, to jak dziecko zaczyna przeszkadzać, to zawsze można trzepnąć takim czytnikiem je i jest spokój. Pewnie dlatego moje etui pyta o emeryturę.

Swoją drogą etui na czytnik to takie ustrojstwo na które dobrze jest nie oszczędzać. U mnie było na początku takie tanie za jakieś ~30zł, ale raz spadło i w rogach plastik się złamał przez co czytnik wypadał. Jak babcia na zawodach balonowych (suchar, wiem). To zakupiłem takie to się wsuwa czytnik i takie ogólnie nie ma prawa wypaść. Cena już 2x30zł z przesyłką wyszło coś ok. 70-75zł… a i ma lampkę więc można się poratować w ciemnościach, bo mój czytnik podświetlenia nie ma. Lecz te etui z tworzywa sztucznego że tak powiem parcieje? Odpada tu i tam. I wygląda jak bardzo sfatygowany ciuch ze szperaka. Tak więc chyba warto zainwestować w jakieś Tuff-luv ze skóry z dożywotnią gwarancją. Przynajmniej ja to zrobię chyba jak mi się to etui całkowicie rozpadnie. Tylko, to zawsze jest dylemat. Czytnik ~250-300zł, a etui takie przeszło 140 (u polskiego dystrubutora). Hmm.. Dylemat… no nic będzie 500+ kupię dziecku :))))

Dobra. Wracając do podsumowania. To książek było 10 (7-3 – Świat-PL). 7 Ebooków, reszta analog. 4184 stron.
marzec

Zdecydowanie najlepsza pozycja to King. Co tu dużo pisać. Świetna powieść bez dwóch zdań. Nie warto było odkładać tej lektury. Po drugiej stronie bieguna John Le Carre i Scott Sigler, jakoś ich powieści nie przemówiły do mnie. Z kolei wczoraj przeczytałem książkę Szukając Inki i historia Danuty Siedzikówny jest warta poznania. Można się przekonać dlaczego warto podziwiać tę młodą dziewczynę.

Dziś krótko, bom zalatany i dlatego też ostatnio mała aktywność u mnie na blogu. Ot chyba taka kolej rzeczy. Nawet najbardziej rentowne kopalnie są wygaszane. Z planów czytelniczych jest tego aż za dużo. Z biblioteki przytaszczyłem ostatnio Baldacciego, Deavera, Fabrri’ego. Poza tym Mróz czeka, i najnowsze zdobycze Pogrzebane życie Allena Eskensa, Czarny Mercedes, czy Poszukiwanie Bryana Reardona. A Wy jakie macie plany?


Styczeń’16

Początek roku z reguły u mnie był zawsze trudny a tym razem jakoś poszło lekko. Wejście łagodne, choć przyznam, że czasu mało na czytanie przez co przeważnie zarywam nocki i norma to kładzenie się między 0 a 1 w nocy… ot i takie uroki…

Statystycznie, to było 10 książek. Dobry wynik nie powiem. 4296 stron. 2 książki rodzimych autorów i tylko jedna papierówka.

st16

Najlepiej z nich wspominam kryminały czyli Mroza i Galbraith’a. Dwie rożne historie z charakterystycznymi postaciami w rolach głównych. Do tego ciekawe historie i klimaty. Poza tym podejście do fantastyki było. Rothfuss i Knaak w miarę sobie poradzili ale jakoś nie urwało czapy i do tego Pratchett z którym już zapowiedziałem, że będę jeszcze obcował mimo średniego odbioru Świata dysku. Poza tym prześwietny Edward Lee, który szokuje na każdym kroku swoimi przerażającymi pomysłami. Ciekawe jestem czy ma żonę, która z dystansem podchodziłaby do jego pomysłów. Wyobrażam sobie taką sytuację, że pada z jego ust propozycja : ‚Kochanie, a na kolację może zjemy dziś nasze dzieci.’, hehe ot i wszystko na ten temat.

Z planów jako takich to już niedługo Parabellum trzeba skończyć i coś o wikingach planuje poczytać, a to dlatego że trafiłem w bibliotece na coś Cornwella na ten temat, no więc po piratach przyszedł czas na tę grupę społeczną. Kończę czytać długo odkładanego Dana Browna i planuje też Jamesa Rollinsa, którego seria Sigma Force ma być wydany ponownie, ale to chyba dopiero w marcu więc zobaczymy. W ogóle to mam zaległości kryminalne i seryjne, Deaver, Nesbo, Gerittsen, Patterson sami znani i lubiani, a może to i dlatego trudno mi sie do tego zabrać. Z polskich autorów poza Mrozem, chcę skończyć Kacpra Ryxa. Łot i pewnie połowa z tego nie wyjdzie, ale dobrze mieć plan.

W zeszłym miesiącu miałem poniekąd miesiąc z Marvelem. Jakoś Wam powiem, ze niespecjalnie przepadałem z komiksowymi wymysłami. Jakoś w czasach młodości coś tam się czytało z Panisherem i innymi Spidermenami, ale jakoś specjalnie nie wciągało mnie to. Wszystko zaczęło od Strażników galaktyki. W zasadzie to film średni, a najbardziej spodobała mi się postać Groota. Małomówny, ale sympatyczny. Idąc dalej tropem marvelowskim trafiłem na serial Jessicę Jones i tu 13 odcinków tego serialu bardzo mnie wciągnęło. Każdy odcinek z w miarę ciekawym zakończeniem powodującym chęć dalszego obcowania, a to jest najważniejsze. Trochę brutalny serial, ale jak najbardziej pozbawiony przesadnej jakiegoś wyolbrzymionego parcia na super bohaterstwo, a bardziej pokazane wyobcowanie jednostki poprzez odrzucenie w skutek inności. Polecam bardzo, a trailera możecie zobaczyć tu:

Tak więc na koniec jeden z utworów często goszczących w mych głośnikach. Jezabels i ich Pleasure Drive. Dziwny klip, a muzyka coś mająca w sobie z Poe, i coś ogólnie elektro-popu.

I już na totalny koniec lista opublikowanych wpisów w tym styczniu.
1. [czytaj] Edward Lee – Ludzie z bagien
2. [czytaj] Tom Rob Smith – Tajny referat
3. [czytaj] Patrycja Gryciuk – 450 stron
4. [czytaj] Patrick Rothfuss – Imię wiatru
5. [czytaj] Robert Galbraith – Żniwa zła
6. [czytaj] Phillip K. Dick – Człowiek z Wysokiego Zamku
7. [czytaj] Terry Pratchett – Kolor magii
8. [czytaj] Richard A. Knaak – Dziedzictwo krwi
9. [czytaj] Alex Marwood – Dziewczyny które zabiły Chloe
10. [czytaj] Remigiusz Mróz – Przewieszenie


Listopad’15

No i co tam? Jak tam w grudniu po południu? W każdym razie trochę cieplej niż w listopadzie! ha! Czas leci. Jak to mówił szeregowy Leńczyk z Misjonarzy z Dywanowa ‚Czas nie ku**s w miejscu nie stoi’ 😛 Listopad był bardzo udany, bo w myśl koncepcji koleżanki Marty z blogu Lolanta czyta wziąłem udział w Polskim Listopadzie. Efekt przeczytanych 6 książek naszych pisarzy i były to lektury bardzo przyjemne, do tego parę zaległości nadrobiłem.

Utrzymane status quo z przedniego miesiąca czyli 11 przeczytanych pozycji.

01. [czytaj] Robert Fabbri – Wespazjan. Kat Rzymu
02. [czytaj] Paula Hawkins – Dziewczynaz pociągu
03. [czytaj] Andrzej Wardziak – Siódma dusza
04. [czytaj] Zbigniew Zborowski – Trzy odbicia w lustrze
05. [czytaj] Joanna Sokolińska – Trzewiczki Matki Boskiej
06. [czytaj] Andrzej Sapkowski – Krew elfów
07. [czytaj] Jakub Pawełek – Wschodni grom
08. [czytaj] Zbigniew Pawlak – Pęknięte miasto. Biesłan
09. [czytaj] Karine Giebel – Czyściec niewinnych
10. [czytaj] Victor del Arbol – Niezagojone rany
11. [czytaj] Joseph Delaney – Zemsta czarownicy

Statystycznie: 4265 strony przeczytanych (średnio 388 na książkę), 6 książki rodzime, i po jednej z USA, Francji, Hiszpanii i Zimbabwe (Pani Hawkins urodziła się tam).

Z polskich lektur Zborowski to największe zaskoczenie. O czym już pisałem, że świetna to saga. Akurat w pobliskiej bibliotece zaopatrzyli się w kolejną jego książkę tak więc zobaczymy czy utrzymał formę. Z nie opisanych książek ciekawą pozycją była pozycja Pani Sokolińskiej (felietoniska z Wysokich Obcasów), której książka jest takim trochę komediowym-kryminałem. Trochę pokręconym, trochę chaotycznym, ale z pewnością dodającym uśmiechu i rozrywki. Poza tą książką był jeszcze Sapkowski, którego w końcu trzeba było nadrobić i tu było ok, choć w pewnym momencie jakoś mi się przeciągała ta lektura i może zabrakło trochę tempa i akcji za to były dyskusje np. o strategii, które niekoniecznie mi przypadły do gustu, ale z Wiedźminem jeszcze spróbuje powalczyć.

Większość książek bo 9 w miesiącu przeczytałem na czytniku i powiem Wam, że powrót do takich lektur spowodowany jest tym iż łatwiej jest obsłużyć małe dziecko. W jednej ręce ebook a w drugiej, grzechotka/butelka czy co tam potrzebne do zaspokojenia małego bytu. Bardzo ułatwia życie.

Rok się kończy i na koniec już w zasadzie będę kończył parę serii, bo aktualnie kończę Troję Gemmella i o tej trylogii może coś napiszę. Poza tym Ryxa od Mariusza Wollnego chciałbym skończyć i inne ciekawe ciekawości, których nie będę się starał planować i idę na żywioł. Zobaczymy na ile zdrowia i czasu starczy.

I na koniec trochę kiepskiej jakości obraz ze swobodnego spadania lecz ze świetną muzyką This Will Destroy You.


Październik’15

Październik z założenia u mnie miał być intensywny. Plotki o końcu tego miejsca były grubo przesadzone. Sytuacja dbania o dodatni przyrost naturalny w konsekwencji miała negatywny wpływ na moją aktywność w tym miejscu. W końcu powoli człowiek się ogrania. O dziwo czasu na czytanie miałem dość tak całkiem dużo, ale już nie starczało na tworzenie wpisów w końcu prościej oglądać obrazy niż je malować.

A tak w ogóle to dziś mija dwa lata od kiedy coś tu zacząłem skrobać. Leci tan czas, leci.

O dziwo, książek przeczytanych było u mnie aż 11! 6 to ebooki, reszta z biblioteki.

01. [czytaj] David Louis Edelman – Infoszok, 3/5
02. [czytaj] Jeffrey Deaver – Tańcząc trumniarz, 4+/5
03. [czytaj] Anya Lipska – Toń, 4/5
04 [czytaj] Dariusz Sypień – Dżungla, 2/5
05. [czytaj] MJ Arlidge – Ene due śmierć, 4+/5
06. [czytaj] David Gemmell – Troja. Tarcza gromu, 4+/5
07. [czytaj] Robert Louis Stevenson – Wyspa skarbów 3/5
08. [czytaj] Renee Knight – Sprostowanie, 3/5
09. [czytaj] Michael Connelly – Czarne echo, 4/5
10. [czytaj] Andy Weir – Marsjanin, 2/5
11. [czytaj] Remigiusz Mróz – Zaginięcie, 4/5

Statystycznie: 4369 strony przeczytanych (średnio 397 na książkę), 2 książki rodzime, 4 autorów z UK, 5 z USA.

Jak widać powyżej tylko jedna recenzja w tym miesiącu. Zobaczymy jak to będzie w przyszłości. Z planów o piratach wyszło całkiem nieźle, bo tylko Niecnych dżentelmenów nie ruszyłem, ale za to zaskoczeniem była znów lektura Gemmella i jego drugiej części Troi, bo tam też byli piraci. Ogólnie ta seria mi się bardzo podoba i już mam ostatnią część w posiadaniu. Świetnie się to mi czytało, a czasy starożytne jakoś nigdy mnie ciągnęły i może to znak, że się starzeje i ciągnie mnie do takich staroci 😛 Ale są tam intrygi i ciekawe rozwiązania, a poza tym autor niezły klimat stworzył. Już ostrze apetyt na wcześniejsze serię, bo tę kończyła jego żona, gdy już zmarł. Co do piratów to Wyspa skarbów była bardzo ciekawą klasyczną przygodą z kapitanem Flintem na czele.

Poza tym jakoś tak trzy lektury z gatunku sci-fi i średnio wyszło. Najwięcej spodziewałem się po Marsjaninie i ogólnie było ok, ale cała ta wyprawa na czerwoną planetę jakoś mnie nie wciągnęła i nie spowodował jakiegoś napięcia, czy współczucia głównemu bohaterowi. Z kolei Infoszok Edelmana już był bardzo ciekawym konceptem przyszłości. Wizja tego świata w którym feudokorporacje walczą o klientów pisząc coraz to nowe oprogramowanie modyfikujące..klientów. Bio-logika wyznaczyła nowy kierunek rozwoju ludzkości. Z pewnością sięgnę po kolejne części, bo jakiś niedosyt miałem mimo wszystko po tej lekturze.

Z kolejnych lektur, to bardzo dobrze mi się czytało ciekawe kryminalne historie od Arligde i Lipskiej. Szczególnie ta druga pokazująca życie polaków na emigracji w UK powinna niektórych z Was zainteresować. Ciekawa historia z interesującym duetem Natalie Kershaw oraz Januszem Kiszką w roli głównej. Parę rzeczy z bieżącej polityki wymyślanych trochę mi się kłóciło z dość sensownie opisanymi aspektami PRL-owskimi, ale rozumiem ten zabieg i czekam na kolejne części. Z kolei Arlidge i jego pomysł na grę w zabójstwa był czymś świeżym. Pistolet z jedną kulą i dwie zamknięte, często bliskie sobie osoby zmuszone do wyboru, zabić by przeżyć, albo zginąć razem. Krótkie rozdziały, wartka akcja i dobre zwroty akcji spowodowały radość u mnie z wgrywania na czytnik kolejnej części śledztw pani Grace.

No to jeszcze wspomnę o kolejnej części Chyłki i Zordona od Mroza. Przyznam, że przez kilkadziesiąt początkowych stron irytowała mnie Joanna Chyłka swoim zachowaniem. Może dlatego że nie oglądam tvn i nie cierpię pana powiatowego, który jest jej guru. Jakoś trudno mi było sobie wyobrazić taką osobę i postać ta zdawała mi się trochę przerysowana. Dlatego cieszyłem się gdy dostałą trochę w kość i z przetrąconymi gnatami zrobiła się bardziej rzeczywista i ludzka. Ogólnie trochę Mróz całą historię dość skutecznie przeciągał i kazał czekać na rozwiązanie, które koniec końców nie było skomplikowane, ale ze względów prawnych spowodowało zamęt u bohaterów. Całość bardzo dobrze się czytało jak zwykle u Mroza, który wrasta na czołowego rodzimego autora page-turnerów (dla ebooków page-clickersów).

Dobra, to co tam Panie z planów. No więc trzeba skończyć Troję, zacząć Wespazjana, do tego Filary ziemi Folletta planuje przeczytać, bo trzecią część pewnie niedługo autor napisze, poza tym będzie gra na podstawie książki (tutaj filmik). Jeszcze mam Grossmana zaległego. Parę książek z biblioteki m.in. kolejną część Harry’ego Bosha który w tym miesiącu zainaugurował swój cykl i był też ciekawy. Na czytniku mam już nowe książki takie jak Niezagojone rany pana Del Arbo, dwie książki Karine Giebel, nowy Ćwirlej, no i brzmiąc złowieszczo nimczym zapowiedź romansu w kuszetce czyli Dziewczyna z pociągu i do tego Powiedz, panno, gdzie ty spisz, M.J. Arlidge. Pewnie to wszystko się szybko zmieni. Grunt to mieć plany, lecz wiadomo jak jest, chcesz rozśmieszyć Boga opowiedz mu o swoich planach.


Wrzesień’15

Kolejny miesiąc za nami i został tylko kwartał. Leci ten czas szybciej niżby człowiek chciał.

Status Quo. Książek dziewięć. 7 z biblioteki, a więc tylko 2 to e-booki. Z planów trochę nic nie wyszło bo i Pynchon i Grossman jeszcze poczekają.

1. [czytaj] Piotr Kulpa – Pan na Wisiołach. Trzeba to zabić
2. [czytaj] David Baldacci – Krytyczny moment
3. [czytaj] Neil Gaiman – Gwiezdny pył
4. [czytaj] Władysław Zdanowicz – Honkey
5. [czytaj] Jean-Christopher Grange – Imperium wilków
6. [czytaj] David Gemmell – Troja. Pan Srebrnego Łuku
7. [czytaj] Michael Punke – Zjawa
8. [czytaj] Jo Nesbo – Karaluchy
9. [czytaj] Michael Crichton – Park Jurajski

Statystycznie: 3376 strony przeczytanych (średnio 375 na książkę), 2 książki rodzime, 2 na książki czytane na Kindle.

Jakoś tak się złożyło, że 4 książki pominięte w reckach. W zasadzie to Gaimana mam przygotowanego może wrzucę, ale nic konstruktywnego po tej lekturze nie mogłem napisać. Tak jakoś przeczytałem i było ok, ale Koralina jakoś mi się bardziej podobała. Może dlatego, że film Gwiezdny pył widziałem wcześniej i książka jakoś nie wniosła mi tu za dużo. Kto wie, kto wie. Poza tym skończyłem z Wisiołami i przyznam, że seria jest z pewnością bardzo dobrą pozycją grozy. Świetny klimat. Zaskoczeniem dla mnie była lektura Gemmella i jego Troi. Klimaty mitologiczne nigdy nie były tak interesujące jak teraz. Człowiek się starzeje i gust mu się zmienia (to o mnie). Już mam kolejne części z biblioteki, do tego wypożyczyłem Wespazjana Kata Rzymu Fabbri’ego więc podobne klimaty, a jak wspomnę jeszcze, że Ostatni legion Ben Kane’a to już jest obraz taki, że coś mnie pociąga w starożytności. Jednak im człowiek starszy to ciągnie do swoich.

Aaaa. Obejrzałem w tym miesiącu dwa seriale. Pierwszy Wayward Pines i tu przyznam, że podobał mi się chyba nawet bardziej niż książka (nie licząc pierwszej części). Black Crouch brał udział przy kręceniu i wprowadził dość dużo zmian w stosunku do pierwowzoru. Zmiany jak najbardziej na plus, choć serial przez swoje dość duże tempo dużo wątków zostało tylko nadgryzione, ale ogólnie bardzo dobrze.

Drugi serial to Black Sails, czyli Piraci! James Flint i kamraci. Świetnie zrealizowany serial. Akcja którego dzieje się przed wydarzeniami z Wyspy Skarbów. Bardzo dużo intryg, a przez co też dużo zabójstw, kłamstw, niekontrolowanego rozwoju sytuacji, a poza tym jest też trochę scen łóżkowych, co nie powinno dziwić, bo realizatorem jest telewizja Starz swego czasu kręcąca Spartakusa. Dwa sezony obejrzałem i chce jeszcze takich klimatów, serial na prawdę przedni, a mają być jeszcze dwa sezony. Tak więc, już niedługo zapoznam się ze wspomnianą Wyspą Skarbów, a do tego wrócę do Niecnych Dżentelmenów Scotta Lyncha.

Październik zapowiada się ciekawie, bo to wiecie Octoberfest, wybory, pewnie w trakcie dużo nowych ciekawości się urodzi 😀 I na koniec z muzycznego odcinka, zespół mało znany Highly Suspect w utworze z fajnym tekstem w brzmieniu kojarzącym się trochę z Kings Of Leon, szczególnie ze względu na wokalistę.


Sierpień ’15

Miałem skrobnąć coś na temat ostatniego tomu Pana na Wisiołach, ale zostawię to na przyszłość. Teraz czas podsumować sierpień.

Ostatni miesiąc podobny pod względem liczb do poprzedniego. Dziewięć (czyt. 9) lektur przy czym z 7 lektur z biblioteki aż 5 udało się przeczytać (Kłamca i Głupcy umierają jeszcze czekają). Koniec wakacji oznacza częstsze wizyty w bibliotece, wiadomo, że z dzieckiem się teraz będzie chodzić. W ogóle wrzesień to taki poniedziałek roku i znaczna część społeczeństwa go nie lubi, dodatkowo wszędzie się tłoczno zaczyna robić, tylko w bibliotekach w miarę pusto. Moje dywagacje prowadzą do listy ofiar zeszłego miesiąca.

1. [czytaj] Nic Pizzolatto – Galveston
2. [czytaj] Lauren Beukes – Lśniące dziewczyny
3. [czytaj] Zofia Kossak-Szczucka – Troja północy
4. [czytaj] Chuck Wendig – Drozdy. Posłaniec śmierci
5. [czytaj] Stephen King – Przebudzenie
6. [czytaj] Marc Elsberg – Blackout
7. [czytaj] Remigiusz Mróz – Ekspozycja
8. [czytaj] Victor del Arbol – Smutek samuraja
9. [czytaj] Michael Connelly – Prawnik z Lincolna

Statystycznie: 4162 strony przeczytanych (średnio 462 na książkę), 2 książki rodzime, 3 na książki czytane na Kindle.

W sumie to był bardzo dobry miesiąc. Jednak jak jest dobry początek to później w miarę się dobro ciągnie. Galveston mnie zaskoczył, tak samo jak później del Arbol z jego klimatami hiszpańskimi. Do tego oczywiście Mróz trzyma poziom cały czas. Teraz planuje zweryfikować Mroza czytając jego sci-fi. Zobaczymy czy w tym temacie też będzie się dobrze czytało. Ogólnie te klimaty sci-fi i fantasy mam nadziej nadrobić. Do tego pojawią się u mnie Dzieci gniewu Grossmana i może Thomas Pynchona W sieci, którą to książkę podarowała mi księgarnia publio.pl. Wrzesień mam nadzieje jeszcze trochę poczytać, a później od października z czasem może być krucho więc trzeba się jeszcze zmobilizować.

Na koniec tradycyjnie muzyczka. Nie wiem w jaki już sposób ale jakoś trafiłem na projekt muzyczny Lethe (bandcamp), który ma coś transującego i hipnotyzującego. Momentami elektronicznie, momentami gitarowo, trochę kojarzy mi się z płytą Souvenirs The Gathering. Poniżej 9-minutowy hipnotyzujący No reason, moim zdaniem najlepszy z ostatniej płyty.