o książkach i nie tylko

Posts tagged “thriller szpiegowski

Zorganizowana grupa [Klub Wielbłądów – David Baldacci]

Swego czasu miałem okazję nabyć i zagrać sobie w grę Przebiegłe wielbłądy (zwane też ‚Chytrymi Kamelami’), gra jest naprawdę świetną rozrywką dla paru osób. Rozgrywka jest o tyle ciekawa, że w każdym momencie może dojść do nagłego zwrotu. Z książką Baldacciego oczywiście mianownikiem wspólnym są te zwierzęta, które zostały przez bohaterów wybrane do nazwy bo twierdzą, że są one wytrzymałe i zawzięte, a przede wszystkim nigdy się nie poddają, a członkowie tak jak te z gry są przebiegli, czyli wyszła ciekawa mieszanka.

Do kluby należy czwórka przyjaciół. Osobą ogarniającą całość jest tajemniczy osobnik Olivier Stone. Pracujący jako dozorca na cmentarzu, a zagadkowości dodaje jemu fakt iż nie widnieje w żadnych ewidencjach FBI, NSW czy innych służbach. Olivier wygląda jak lump i mieszka w namiocie pod Białym Domem. Jego tajny klub zajmuje się teoriami spiskowymi. Nawet udało im się jakiś czas temu ujawnić jedną aferę, ale od tego wydarzenia trochę już minęło czasu. Teraz na jednym z tajnych zebrań ekipy na wyspie w gęstwinach lasu wspomniana czwórka jest świadkiem egzekucji. Dwóch oprawców pozoruje samobójstwo i oddala się. Niestety wydarzenia toczą się kiepskim tropem dla bohaterów i musza uciekać z wyspy, ale na szczęście jest mgła dzięki której mają szansę uciec. Szybko okazuje się, że zabitą osobą jest agent NSW. W śledztwo angażują się różne służby od FBI po Secret Service, ale także osobne robią członkowie Klubu.

Książka była wydana parę lat po wydarzeniach z 11 września 2001 i to czuć w książce, bo wspomnę, że narracja prowadzona jest też z punktu widzenia muzułmańskich emigrantów którzy się szykują do czegoś niebezpiecznego i trzeba przyznać, że Baldacci tu skojarzył mi się z Terry Hayesem i jego Pielgrzymem, bo też próbuje zrozumieć terrorystów i ich motywy działań. Amerykanie staną pod nie lada trudną próbą i będą musieli zmierzyć się z konsekwencjami mieszania się do spraw Bliskiego Wschodu.

Każdy z członków Klubu Wielbłądów jest indywidualnością. Każdy ma swoje problemy i każdy ma swoje plusy. Każdy odegra mniejszą lub większą rolę w śledztwie. Najważniejszy będzie Stone, ale cała powieść jest ciekawie przedstawiona i trzyma w napięciu. Thriller szpiegowsko-polityczny z gatunku im dalej w las tym trudniej się oderwać. Idealna lektura na te chłodne wiosenne wieczory.

Wydawnictwo Albatros
Klub Wielbłądów, David Baldacci
s. 512 | 2006 (org. 2005)
Ocena: 4/5
O książce na goodreads

Spisek [Niewinny – David Baldacci]

Thrillery szpiegowskie mają to do siebie, że jak nie zaciekawią czytelnika, to pewnie będą go męczyć. W tym roku Terry Hayes swoim Pielgrzymem wyznaczył wysoko poprzeczkę co do tego gatunku literackiego. Konstrukcja jego powieści jest dość oryginalna, a całość napisana jest z wielkim rozmachem. W powieści którą miałem przyjemność czytać autorstwa Baldacciego jest trochę inaczej. Bliżej tutaj do książek Ludluma, Vince Flynna czy uwielbianego przeze mnie Toma Wooda. Mimo to jest to kawał świetnej powieści, potwierdzająca dlaczego autor uchodzi za jednego z najbardziej poczytniejszych na świecie.

Zaczynamy od poznania zabójcy Willa Robie, czyn ten ma oczywiście podczas jego misji. Zaplanowane zabójstwa na zlecenie agencji rządowej ma na celu wyeliminować groźnych terrorystów stanowiących zagrożenie bezpieczeństwa państwa (tak to sobie tłumaczą). Jak to w takich sytuacjach wszystko jest dobrze, ale do czasu. Przy kolejnym zleceniu dotyczącym zabójstwa kobiety dochodzi do wątpliwości, kobieta jest matką, zdecydowanie nie wygląda na terrorystę. Robie odmawia wykonania zadania, ale snajper dokonuje tego za niego. Wszystko się rypło, a Will oczywiście tego tak nie zostawi. W trakcie ucieczki z miejsca zbrodni nasz bohater poznaje 14-letnią Julie, która była świadkiem zabójstwa jej rodziców. Dwie osoby zagrożone. Dwie sprawy nie mające ze sobą nic wspólnego. Dwójka bohaterów zdecydowanie różniących się od siebie. Ta dwójka bohaterów przypomina trochę sytuację z jakże lubianego przeze mnie filmu Leon Zawodowiec, Will tak jak Leon będzie pomagał ofierze, aczkolwiek w filmie wszystko było w miarę proste i łatwe jeśli chodzi o relacje między Matyldą a zabójcą, a tutaj Julie jest bardzo inteligentną jednostką i nie ufa każdemu przez co początki ‚przyjaźni’ z Willem nie będą takie proste.

To co może się spodobać w książce to świetne zwroty akcji, czasem na prawdę trudno przewidzieć dalsze ruchy bohaterów, a to w takiej książce jest niezbędne. Dodatkowo powoduje to zaciekawienie i nie pozwala się oderwać, a Baldacci do końca trzyma w napięciu i nie pozwala wytchnąć, a po przeczytaniu każdego rozdziału człowiek już się zastanawia jak to dalej się potoczy. Tak więc z pewnością dynamizm to duża zaleta książki. Wszystko to też jest spowodowane dość prostym językiem jakim napisana jest książka. Autor nie traci czasu na opisy reakcji przy dialogach i pozostawia często interpretacje zachowań bohaterów czytelnikowi. Trochę leniwy pisarski liberalizm, ale co tam jest dobrze.

Ci którzy tak jak ja, nie mieli do tej pory do czynienia z prozą Davida Baldacci’ego polecam tą książkę. Fani Flynna i Ludluma jak i Terry Hayesa powinni być usatysfakcjonowani.

Wydawnictwo Buchmann (Fabryka Sensacji)
Niewinny, David Baldacci
s. 423, 2014 rok wydania (org. 2012)
Ocena: 5-/5
O książce na goodreads 

Legenda Pielgrzyma [Pielgrzym – Terry Hayes]

Już od momentu pojawienia się w zapowiedziach Pielgrzyma wiedziałem, że to coś dla mnie. Niczym błysk w oku, gdy spotyka się tą jedyną i już się wie, że to ona. Później następuje okres wyczekiwania i odczekania, a następnie jest atak. Atak, czyli zabieranie się do czytania. Ot, taka lektura dość rozbudowana. Pozbyć się wszystkich z domu i czytać. Dobry plan. Trudniej z realizacją. Jak już do realizacji dochodzi to, czasem można się zatracić i zapomnieć. U mnie było racjonalnie, ale świetnie. Książka Terry’ego Hayes’a jak najbardziej spełniła pokładane w niej nadzieje. Hayes głównie znany jest z pisania scenariuszy filmów m.in. Mad Max 2, chyba coś z tego tu widać. Książka jest świetnym materiałem na film i taki powstanie, ale o tym później. Najpierw o książce, to znaczy o fabule, bo książce cały czas jest.

Agent specjalnej jednostki wywiadowczej znany pod różnymi nazwiskami, ale powiedzmy i możemy przyjąć, że to Scott. Trzeba przyznać, że dokładnie poznajemy jego życie i uczucia. Został adoptowany przez zamożne małżeństwo. Uczył się dobrze. Koniec końców trafił do wywiadu. Historia prosta, ale jej opisanie przez Hayes robi wrażenie. Fakt, wszystko jest rozwlekłe i szczegółowe, ale napisane świetnie. Później doszedłem do wniosku, że każda historia którą przytacza autor ma wyraźny wpływ na działanie Pielgrzyma.

Jak mawiają, „jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz Mu, że masz pewne plany”.

Scott po pewnym czasie chce się wypisać z agentury, ale plany planami. Hmm jak to opisać. Do tego, że te plany mu nie wychodzą jest dość długa droga. Autor książki przeskakuje z akcją. Najpierw poznajemy sprawę zamordowanej dziewczyny, której za bardzo nie można zidentyfikować. Jedno jest pewne, pomysł morderca zaczerpnął z książki, którą Scott zna dokładnie. Jest to jego książka. Pomaga śledczemu Benowi. Dlaczego pomaga? Jak to się stało, że były agent się angażuje? No musicie poczytać.

W międzyczasie poznajemy też Saracena, obywatela Arabii Saudyjskiej. Jego ojciec zostaje stracony publicznie po wyimaginowanym procesie. Saracen chce zemsty, jednak jego zamiary klarują się dość stopniowo i trzeba przyznać, że różnie to by było, ale pewne wydarzenia się nałożyły. Jednym z ważniejszych było postępowanie jego matki gdy wyjechali bodajże do Bejrutu. Liberanizm w ortodoksyjnej islamskiej rodzinie? No, nie bardzo. Tutaj muszę znów pochylić czoło w stronę autora, który umiejętnie przedstawia uczucia Saracena, dzięki czemu możemy zrozumieć jego działanie i sposób myślenia i przede wszystkim zrozumienie tu jest ważne, bo w religii muzułmańskiej czasem o to trudno.

Jak się nie trudno domyślić losy bohaterów w końcu się połączą. Dojdzie do tego pod koniec. W międzyczasie mamy dwa śledztwa i dużo opowieści, jest wątek z tragedią WTC, który dużo wnosi, ale jakie ma znaczenie dowiecie się z lektury.

To straszny komentarz do naszych czasów – rzekł prezydent. – Walizkowa bomba atomowa wydaje się mniej groźna od prawdy.

Przyznam, że bałem się kolejnego thrillera szpiegowskiego z dżhadem. Hayes przyznał w jednym z wywiadów, że chciał książką też zwrócić uwagę na, to że dzięki internetowi mamy dostęp do różnych informacji nie zawsze dobrych i każdy może być terrorystą. Do tego multikulturyzm w Europie nie zmierza w kierunku w którym zakładano.

Pewien szwajcarski pisarz powiedział kiedyś: „Potrzebowaliśmy siły roboczej, a przyjechali ludzie”. Nikt nie przewidział, że owa rzesza robotników wybuduje sobie meczety, przywiezie swoje święte księgi i całą wschodnią kulturę.

Powieść czyta się lekko i wbrew pozorom nie jest specjalnie złożona, lecz mimo to powiązanie wszystkiego robi wrażenie. Autor umiejętnie przestawia Scotta, człowieka niemal perfekcyjnego i prawie nie popełniającego błędów. Jednak wszystko mknie do przodu i trzeba uratować świat.

Terry Hayes stworzył świetny świat zagrożenia. Właściwie nie musiał, bo ostatnie dni sprawiają, że zagrożenie jest i cały czas będzie. Jednak jego książka śmiało puka do drzwi z napisem KLASYKI THRILLERA SZPIEGOWSKIEGO, które właściwie stoją już otwarte a tylko zadowolonym czytelnikom takim jak ja pozostaje zamknąć te drzwi z hukiem.

Przypadkowo wyszło, że wczoraj się ukazała informacja o planowej ekranizacji książki (@booknews) z tego co mówił Hayes w wywiadach raczej na pewno on będzie pisał scenariusz. Tak więc czekamy.

Książka przeczytana w ramach WYZWANIA KRYMINALNEGO

Wydawnictwo Rebis
Pielgrzym, Terry Hayes
s. 760, 2014 rok wydania (org. 2012)
Ocena: 5!/5
O książce na goodreads

Akcja reakcja [Kontrakt – Tom Wood]

Kiedyś w zamierzchłych czasach, czyli jakieś dwa lata temu byłe trochę uziemiony. Przechodziłem rehabilitację po zabiegu i wysłałem siostrę z listą książek do biblioteki. Wróciła i jak się okazało prawie nic z moich życzeń nie było więc wzięła książki, które wydawało by się powinni mi przypasować, był King, Ludlum i między innymi książka Killer nie jakiego Toma Hinshelwooda. Z wielką niepewnością podszedłem do tej pozycji. Jakież zdziwienie moje było gdy zacząłem czytać. Tyle dynamiki wtedy wprowadziła ta pozycja w moje monotonne rehabilitacyjne czasy, że byłem zachwycony. Od tego czasu szukałem i przymierzałem się do kontynuacji przygód niejakiego Wiktora. I w końcu nadszedł ten czas.

Wiktor jest płatnym zabójcą. Działa w pojedynkę. Skupia się na tym, aby jak najstaranniej wykonać zlecenie odpowiednio się do tego przygotowując. Po wydarzeniach z pierwszej części nawiązuje współprace z CIA. Nie jest z tego zbytnio zadowolony, ale po zakończeniu kontraktu chce odpocząć, albo wrócić do dawnego modelu działania. Praca z CIA ma to do siebie, że czasem nie ma możliwości się przygotować. Wiktor wyznaje zasadzę, że najlepiej na przygotowanie poświęcić z 14 dni. Można wtedy przygotować odpowiednie warianty rozgrywki.

Wszystko zaczyna się w Bukareszcie. Zlecenie pierwsze polega na zabiciu zamachowca, którego celem jak się okazuje jest pewien ukraiński magnat handlujący bronią i to przeróżnego rodzaju, od zwykłych pistoletów, karabinów, aż po jakieś wozy bojowe, czy samoloty. Wszystkie kolejne zlecenia, niby nie są powiązane ze sobą.. a jednak… może? Wiktora zaczyna denerwować krótki czas na przygotowanie akcji przez co ryzykuje bardzo dużo, czy uda mu się wszystko? Hmm poszukajcie książki i się przekonacie. CIA zleceniodawca ma swój interes, a zabójca staję się zwykłym pionkiem w grze wywiadu.

Jak wspomniałem we wstępie w pierwszej części charakterystyczny był duży dynamizm. Tutaj jest go jeszcze więcej. W końcówce akcja tak się rozwlekła, że ja byłem zmęczony czytając jak biegają.. skradają się i takie tam.. a co dopiero główny bohater 🙂 Z początku odnosi się wrażenie, że Wiktor należy do tych bohaterów, który za jednym strzałem trafia, a przeciwnicy zawsze pudłują, z czasem jednak w miarę jak się robi problemowo, takie wrażenie zanika całkowicie. Autor świetnie pokazał jak może wyglądać sposób myślenie i analizowania sytuacji przez człowieka podczas takiej stresującej jakby nie było pracy. Tom Wood czasem bardzo komplikuje życie bohatera do tego stopnia, że z zaciekawieniem czytało się jak wyprowadzi swojego bohatera z opresji.

Książka trochę bardziej męska, ale dynamika może przyciągnąć każdego. Tym co lubią thrillery szpiegowskie, Bournea, Bonda czy innych tego typu bohaterów powinni sięgnąć po przygody Wiktora.

Jako ciekawostkę napiszę jeszcze, że w Polsce wydano książki początkowo pod nazwiskiem Hinshelwood, a druga część początkowo miała tytuł oryginalny Contract, ale koniec końców wydano ją jako The Enemy, jak sam autor mi napisał wersja przetłumaczona nie jest wersją końcową książki i lepiej sięgnąć po oryginał. Może doczekamy się kontynuacji, choć nie widać, żeby coś się w naszym kraju pod tym względem ruszyło.

Jeszcze raz polecam!

Wydawnictwo Wołoszański
Kontrakt, Tom Wood
s. 512, 2011 rok wydania
Ocena: 5/5

Wytrop, zabij [Czarna lista – Frederick Forsyth]

Forsyth. Frederick Forsyth. Angielski powieściopisarz. Lat 75. Zasłynął powieściami takimi jak Psy wojny, Dzień szakala, czy Akta odessy. Część z Was może kojarzyć te tytuły z ekranizacji, a część oczywiście z biblioteki. Ja zaległości w jego twórczości zaczynam od końca, czyli od ostatniej jego książki tj. Czarna lista.

Mamy rok 2014. W USA i UK dochodzi do serii morderstw. Praktycznie są to egzekucje. Radykalni islamiści wybierają sobie jakąś znaną postać (senator, burmistrz itp) i zabijają. Przeważnie się nie patyczkują otoczeniem i robią to bardzo skutecznie i w zasadzie zawsze giną, a to zabici przez policjantów, a to przez jakaś ochronę. Okazuje się, że wszystkich morderców łączy jeszcze jedna rzecz. Byli słuchaczami zamaskowanego Kaznodziei, który w internecie nawołuje do dżihadu. Internetowy guru szybko trafia na tajemniczą czarną listę wywiadu amerykańskiego. Na tej liście znajdują się osoby przeznaczone do likwidacji. Likwidacją zajmuje się oczywiście specjalna grupa, a w zasadzie człowiek, pseudonim Tropiciel.

Trzeba przyznać, że cała historia jest bardzo dobrze osadzona w bieżących czasach i dostosowana do tych realiów. Wiadomo, że islamizacja Europy postępuje, a Forsyth stara się to wykorzystać i pokazać działanie tajnych służb walczących z zagrożeniem. I tak to wygląda w zasadzie, bo islamiści są tylko powodem do działania służb. Autor pokazuje jak może przebiegać współpraca wywiadów, jak to przebiega. Choć nie ukrywam, że jest to tu dość uproszczone.

Bardzo podobał mi się opisany sposób działania piratów somalijskich oraz negocjacji z nimi, pomyślicie a co piraci mają do radykalnego ekstremisty? Jak się okazuje koniec końców jakoś wątki się połączą. W każdym razie Forsyth prace domową odrobił i wszystko trzyma się kupy. Trzyma się trzyma jednak nie porywa. Książka szybko brnie do przodu, ale sam agent Tropiciel jest troszkę niemrawy. Lecz może to znak czasów i teraz robota takiego agenta w dużej mierze polega na kontroli działań na odległość. Zakończenie też nie porywa wszystko jakoś idzie gładko i prosto, a jakoś tak nie zdaje mi się, że w życiu takich służb tak prosto to wygląda, a koniec końców wyszło trochę tendencyjnie. Nie zmienia to faktu, że książkę warto/można (niepotrzebne skreślić) przeczytać.

Wydawnictwo Albatros
Czarna lista, Frederick Forsyth
s. 432, 2014 rok wydania
Ocena: 3/5

Wenecja, kobiety i historia [Carnivia. Bluźnierstwo – Jonathan Holt]

Ostatnio mam ochotę na jakiś thriller szpiegowski. Jakiś Ludlum czy Forsyth za mną chodzą. Jednak po zombie kryminał też nie jest zły. Padło na pierwszy tom z cyklu Carnivia pt. Bluźnierstwo autorstwa Jonathan Holt i tu zaskoczenie.. wątek szpiegowski jest, intryga jest, do tego dużo kobiet hmm ale statystycznie w sumie kobiet niby jest dużo, a w kryminałach przeważnie faceci grają pierwsze skrzypce. Jest to książka o kobietach, które starają się wyjaśnić śmierć kobiet, które szukały kobiety, a wszystko napisał mężczyzna, dlatego pewnie też jak ktoś zabija to facet. No, dobra bo się zamotałem.

Fabuła. Wenecja. Italia (brzmi dużo lepiej niż Włochy, bo włochy to można mięć pod pachą). Katerina Kapo, seksowna pani kapitan dostaje pierwszą sprawę z morderstwem, którą prowadzi z pułkownikiem Piola. Na schodach znaleziono ciało księdza, który okazuje się kobietą. Wszystko wygląda dziwnie i wiarygodnie. Śledczy sprawdzają jakie Kościół ma podejście do kobiet w sutannie i czy mógł to być przypadek, czy też jakiś wygłup. Tropy prowadzą do opuszczonego szpitala dla umysłowo chorych i do przemytu dziewczyn z krajów bałkańskich. Wszystko idzie sprawnie, a tu prokurator chce zamknąć śledztwo. Do tego jedna z kobiet która ginie parę dni wcześniej prosiła CIA o pewne informację związane z wojną na Bałkanach. Wszystko stopniowo zaczyna się zazębiać, a prokurator dalej chce zamknąć sprawę. W międzyczasie pewne symbole znalezione przy kobietach znalezione zostają w Carnivii wirtualnym świecie odwzorowującym Wenecję. Świat ten stanowi bezpieczne miejsce przekazywania informacji. Gwarantuje anonimowość, a nawet jego twórcy nie mogą wyśledzić co kto tam robi dokładnie.

Muszę przyznać, że podobała mi się intryga i stopniowe odkrywanie kart przez autora. Tytułowy wirtualny świat jakoś na mnie wrażenia nie zrobił, a stanowił jedynie pewien dodatek. Za to bohaterowie są jak najbardziej ciekawi. Kapitan Kapu i agentka USA Holly to twarde babki i radzą sobie dobrze w trudnych sytuacjach. Aaaa jest też wątek romantyczny między Kapo i colonnello Piola, który był dość irytujący, ale to może przez, to że irytuje mnie takie podejście ludzi którzy mają dzieci i żony. Koniec końców Kapo radzi sobie świetnie z rozwiązaniem sytuacji, ale pisałem, że to twarda babka.

Co czyni tak naprawdę tę książkę wartą polecenia? W zasadzie gdy się myśli o książkach kryminalnych często mamy jakąś w miarę prostą sprawę typu ktoś ma motyw, ktoś zabija, ktoś rozwiązuje, ktoś idzie siedzieć. Autor tutaj jest daleko od takiego rozwiązania. Tutaj mamy zbrodnie wojenne, czy trybunał w Hadze sądzący zbrodniarzy, a do tego korupcja, handel żywym towarem, zdrada państwowa i ciemna strona Kościoła (i nie chodzi tu o nieuprane sutanny). Jest w czym wybierać. Polecam!

Książka przeczytana w ramach WYZWANIA KRYMINALNEGO

Wydawnictwo Akurat
Carnivia. Bluźnierstwo, Jonathan Holt
s. 400, 2013 rok wydania
Ocena: 4.5/5

Carrie [Homeland. Ścieżki Carrie – Andrew Kaplan]

Kiedyś natrafiłem na serial Homeland. Lubie teorie spiskowe i thrillery Ludluma, który umiał namieszać tak, że aż buty spadały, a człowiek nie wiedział gdzie się urodził i kto z kim, dlaczego i za ile. Homeland mnie zaciekawił. Niestety był to jakiś odcinek ze środka i stwierdziłem, że kiedyś obejrzę całą serie. I tak się oglądam od jakiegoś czasu, a tu już ponoć trzeci sezon za pasem. Książka Andrew Kaplana poprzedzająca serialem okazuje się świetnym wprowadzeniem do serialu. Szczególnie dla takich osób jak ja, które nie oglądały wersji ekranowej.

Andrew Kaplan jest autorem serii thrillerów szpiegowskich ze Skorpionem. W naszym kraju póki co ukazały się dwie części tej serii, niestety są to odcinki 2,3 więc trzeba się zastanowić czy czekać na początek serii w naszym języku. Ja nie będę czekał. Homeland narobił mi chęci na sięgnięcie po kolejne książki Kaplana. Wniosek jeden. Prequel serialu to kawał dobrej książki.

Carrie (agentkę CIA) poznajemy podczas akcji na Bliskim Wschodzie, gdy zostaje postawiona w trudnej sytuacji podczas spotkania z kontaktem wywiadu zamiast pójść gładko musi uciekać i zastanawiać kto ją wystawił. Tego problemu nie miał jej szef, który obwinia ją za całą akcję i dekonspirację rezydentury w Bejrucie. Carrie jak to ambitna dziewczyna nie chce tego tak zostawić i za wszelką cenę stara się wyjaśnić kto zdradził, no i o co w tym wszystkim chodzi. I się w tym temacie dużo dziej. Oj dużo.

Siłą dobrych książek są ich bohaterowie. Przeważnie Ci tacy najbardziej charakterystyczni nie są normalni. Carrie jak najbardziej do nich należy. Cierpi na chorobę zaburzeń dwubiegunowych przez co ma czasem niezłe odloty i zachwiania ocen sytuacji. Autor przedstawia nam losy jej rodziny i jak popieprzoną miała sytuację rodzinną. Ogólnie mimo całej sympatii dla Carrie nie mam jej czego zazdrościć, ale należy podziwiać za intuicję i zdolności dedukcyjne. Jej zdolność dążenia do celu i zachowania przytomności umysłu w sytuacjach tego wymagających jest wzorowa.

Poza tym mamy tu naprawdę dużo zwrotów akcji i wszystko się bardzo szybko dzieje, że książka nad wyraz szybko się kończy. Powieść tą czyta się naprawdę dobrze. Wszystkie określenia jakieś związane z kontrwywiadami i tego typu sytuacjami konfliktowymi na Bliskim Wschodzie autor wyjaśnia w osobnym rozdziale na końcu książki. Możemy się dowiedzieć więcej o Al-Kaidzie, Hezbollahu czy szyitach i sunnitach. Myślę, że to ważne dla tych którzy nie zagłębiają się w te konfliktowe sprawy.

Wszystkim którzy nie mieli jeszcze styczności z thrillerami szpiegowskimi z ręką na sercu mogę polecić Homelanda, a tym którzy lubią tą tematykę to tym bardziej, a oglądającym serial i lubiącym Carrie to polecam skoczyć do księgarni/biblioteki i przeczytać.

Wydawnictwo Otwarte
Homeland. Ścieżki Carrie, Andrew Kaplan
s. 376, 2013 rok wydania
Ocena: 5/5