o książkach i nie tylko

Posts tagged “wab

Ciemność, widzę ciemność [Blackout – Marc Elsberg]

Ciemność. Stan wyjątkowo nieprzyjemny. Rekompensowany nam przez światło dzienne i sztuczne. To drugie zawdzięczamy prądowi. Ciemnogród często jest nazywany stanem zacofania. Bez prądu powróciłby taki stan. I o tym jest książka Marca Elsberga. Myślę, że większość z nas nawet sobie nie zdaje sprawy jak bardzo jesteśmy uzależnieni od tego medium. Chyba aż za bardzo.

Autor zaczyna od niewinnej awarii. Początkowo wydaje się niezbyt groźna. Jednak jej globalny zasięg uzmysławia bohaterom to zdecydowanie coś poważnego. Jednym z głównych bohaterów jest były haker Piero Manzano, który szybko trafia na pewien ślad. Swoje przypuszczenia postanawia przedstawić w poważniejszym gronie m.in. unijnych urzędasów i przedstawicieli Europolu. Wcześniejszy wyrok za włamania nie dodają italczykowi wiarygodności. Z pomocą kobiet jednak uda mu się doprowadzić do tego, aby sprawy nabrały tempa. Jednak służby podejrzewają, że mimo wszystko ma coś wspólnego z blackoutem.

Książka jest obszerną pozycją i powoli nabiera tempa. Autor stopniuje świadomość społeczną i ten globalizm katastrofy nieśpiesznie przybiera swoje kształty. Na początku wszystko wygląda na chwilową awarię. Jednak na niektórych poziomach brak prądu stanowi poważny problem. Przykładem bardzo obrazującym jest farma z krowami. Wyobraźcie sobie ogromną farmę z krowami powiedzmy niech będzie ich przeszło 100.. bez dojarek robi się problem. Supermarkety, takie proste i sprawne. Bierzesz towar i nie myślisz o tym, że wszystko jest zautomatyzowane. Kody kreskowe i szybka obsługa w obliczu awarii staje się utrapieniem. Poza tym tankowanie samochodów na stacjach gdzie są dystrybutory napędzane energią już nie jest takie proste. Przechowywanie jedzenia też jest problemem. Ogólnie życie nie jest już takie proste bez prądu. Stopniowe odcięcie miast od energii sprawia, że miejsca gdzie jeszcze ona jest staną się są swego rodzajami wyspami jak Atalntyda, albo Yeti, podobno jest, ale już dawno nikt tego nie widział.

Przyznam, że książka zmusza do refleksji nad tym jak ten rozwój cywilizacyjny stał się dla nas ludzi z jednej strony ułatwieniem, ale z drugiej sprawił, że bez niego nie jesteśmy w stanie już przetrwać. W najlepszej sytuacji są teraz jeszcze plemiona w dżunglach czy innych zakątkach świata nauczone życia w buszu i przetrwania. My pod tym względem jesteśmy niepełnosprawni. Uzależnieni od tv, neta czy smartfonów.

Wracając do książki nie da się ukryć, że mimo swojej obszerności autor skupił się głównie na obrazie tej katastrofy z perspektywy jednostek społecznie ulokowanych w miarę wysoko. Nie ma za dużo spojrzenia z punktu widzenia zwykłego człowieka… choć wróć.. są pewne momenty jak Manzano ukrywa się w szpitalu czy później szuka schronienia, albo też trafia do więzienia. Aczkolwiek, jakby było tego więcej, to nie byłoby źle.

Inspiracją dla autora były pewne realne wydarzenia i zagrożenia takie jak STUXNET, wirus z 2010 roku pozwalający na przykład na przeprogramowanie sprzętów przemysłowych czy też awaria elektrowni w Fukushimie w 2011 roku. Tak więc najgorsze w tej książce jest jej realność i dlatego też wszyscy którzy chcieliby poznać świetnie przedstawiony świat nie umiejący poradzić sobie z kataklizmem w postaci blackoutu powinni sięgnąć po tę powieść. Polecam!

Blackout, Marc Elsberg
Wydawnictwo W.A.B., s. 784 | 2015 (org. 2012)
Ocena: 4+/5
O książce na goodreads

Pokolenie [Bastard – Andrzej Dziurawiec]

Na książkę Andrzeja Dziurawca zwróciłem uwagę jakiś czas temu i niedawno pobliska biblioteka zaopatrzyła się w jeden egzemplarz i postanowiłem spróbować. Autor głównie zarabia jako scenarzysta. Zaczął od Karate po polsku, a ma na koncie też seriale jak Na dobre i na złe czy też serial pt. Dziki. Bastard to książka której bliżej do sensacyjnych i kryminalnych klimatów. Po lekturze muszę stwierdzić, że film na podstawie książki byłby całkiem niezły.

Dziurawiec zastosował ciekawą formę. Na początku przedstawia nam pokrótce bohaterów, a następnie częściowo ich eliminuje. Rzecz dotyczy naszej kochanej stolicy i ona jest głównie centrum rozgrywki. W tymże mieście zwanym w szerszych kręgach Warszawą dochodzi do paru morderstw. Zbrodnie są brutalne, ciężko je powiązać ze sobą, a autor umiejętnie buduje atmosferę przestawiając nam bohaterów. Jest na przykład Wojtek Glinka, którego żona zdradza z kim popadnie, a który kończy obrzezany i powieszony w swoim mieszkaniu. Wojtek prowadził pewne poszukiwania dotyczące rodu polsko-litewskiego wywodzącego się od Czyngis-chana i ta sprawa jest kluczową dla całej książki.

Z kolei głównym bohaterem jest emerytowany inspektor Szubert, który wkręca się w pomoc policji i całe śledztwo. Robi to na zlecenie niejakiego Salomona Weissa, który ma w tym ukryty interes. Szubert współpracuje z inspektorem Szumanem, który jest mężem jego byłej i jak to w takich przypadkach dochodzi do tarć między starszymi panami. Do innych tarć dochodzi między Szubertem a młodą aspirant Kozak. Tak więc są emocję i to dużo, a Dziurawiec lubi zapuszczać się w różne takie rejony.

Atmosfera książki jest świetna. Nigdy bym nie pomyślał, że w Warszawie może się tyle dziać, do tego jacyś książęta, dziedzice, w tle Szkocja i Jerozolima. Poza tym Praga (Warszawaska) ciekawie przestawiona, a mocne sceny jak pod koniec Szubert dostaje po ryju, to aż wylewa się to wszystko na nas i bije smród tych slumsów z książki. Tutaj chyba wychodzi doświadczenie scenarzysty.

Poza tym wszystkim, to krótkie rozdziały dodają dynamizmu całej książce i są świetnym rozwiązaniem. Czyta to się jednym tchem. Czytelnik się nie nudzi i ma ma poczucie, że zaraz coś się wydarzy. Zakończenie i osoba mordercy okazała się dla mnie zaskoczeniem, co dobrze świadczy poza tym nie wszystko jest do końca opowiedziane więc można mieć tam jakiś niedosyt.

Książka przeczytana w ramach WYZWANIA KRYMINALNEGO

Wydawnictwo WAB
Bastard, Andrzej Dziurawiec
s. 430, 2013 rok wydania
Ocena: 5/5