o książkach i nie tylko

Zakopać, albo nie? Oto jest pytanie! [Cmętarz Zwieżąt – Stephen King]

Święta, świętami, ale kiedy to było? Teraz będzie o atmosferze też rodzinnej… o atmosferze sielankowej…. ale do czasu. Muszę przyznać, że Kinga już dawno nie miałem w łapach. Będzie ładnych parę lat. Powodów jest dużo, ale czas nadrobić zaległości. Po lekturze Cmętarza Zwieżąt z pewnością warto.

W zasadzie nie ma znaczenia gdzie żyją nasi bohaterowie. Ważne jest co robią. Rodzina Creedów sprowadza się do Ludlow i zamieszkuje w pięknym domu. Po drugiej stronie dość ruchliwej drogi mieszkają mili starsi sąsiedzi, którzy pomagają się im tam zaaklimatyzować. Za domem Creedów jest ścieżka prowadząca do pewnego cmentarza. Jak widać po tytule jest on przeznaczony dla zwierząt. Krajobraz tego miejsca zdobią nagrobki i podpisy zrobione przez dzieci.

Historia jest dość dobrze napisana. King świetnie buduje nastrój i klimat. Rodzina Creedów ma ciekawe życie i autor stara się zrobić niezłą sielankę, pokazuje jak to wszyscy tam się kochają. Poczynając od ich kota Churcha, którego kochała córka Creedów Ellie, a kończąc na ich synu Gage’u. I poniekąd ta miłość jest źródłem całego nieszczęścia. King wszystko świetnie załamuje i nagle wszystko się kończy i zaczyna się zjazd.

Dawno nie czytałem książki z takim napięciem. Czytałem czytałem czytałem, wiedziałem wiedziałem wiedziałem, że zaraz się coś stanie.. że to już.. już.. i to następowało i czekałem na konsekwencja działania bohaterów, to napięcie było wręcz przyciągające i uzależniające. Trudno było się oderwać. Trudno było pogodzić się z losem niektórych bohaterów. Trudno było nie zrozumieć tego co robił Louis w pewnych momentach, a czasem trudno było czytać o tym co robi jak już to robił.. heheh a mi teraz trudno pisać i nie spoilerować (jakie jest polskie określenie tego słowa?).

Muszę przyznać, że ostatnią książką czytaną z takim skupieniem było Rose Madder też Kinga. Ma on niebywały talent budowania nastroju, to z pewnością. I głównie z tego powodu polecam ją tym co nie czytali. Mimo, że jest napisana przeszło 30 lat temu nie czuć upływu tych lat. Język jest prosty i najbardziej przyswajalny dla każdego. Nic tylko czytać. Warto.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Cmętarz Zwieżąt Stephen King
s. 424, 2009 rok wydania (org. 1983)
Ocena: 5/5
O książce na goodreads
Reklamy

21 Komentarzy

  1. Czytałam kilka lat temu i bardzo mi się podobała, chyba moja ulubiona od Kinga 🙂 Też miałam jak Ty „wiem, wiem, zaraz coś się stanie”, ale i tak oczekiwałam tego czegoś w wielkiej obawie, cała zawinięta w pościel, z wystawionymi tylko oczami, żeby cokolwiek widzieć 😉

    Kwiecień 23, 2014 o 11:46 am

    • hehe no tak to jest.. King bezkompromisowy wobec swoich bohaterów.. i to mi się podoba wyciąga konsekwencje z ich czynów.. świetna książka 😉

      Kwiecień 23, 2014 o 12:07 pm

  2. Muszę wreszcie wygospodarować więcej czasu na czytanie, a tym bardziej na Kinga 🙂 Ta książka jest ogromna, więc na pewno w najbliższym czasie sobie na nią nie będę mogła pozwolić, ale może w wakacje 🙂

    Kwiecień 23, 2014 o 1:07 pm

    • spoko polecam.. tylko ona taka duża nie jest.. w sumie przeszło 400 stron, a czyta się szybko.. nawet się nie zorientujesz a będzie trochę krwi tu i ówdzie 😛

      Kwiecień 23, 2014 o 1:19 pm

    • Ogromna? Akurat ta Kinga (objętościowo) bardzo przeciętna. Normalna wręcz 🙂

      Kwiecień 23, 2014 o 1:35 pm

      • Zależy pewnie jakie wydanie 🙂 Ja miałam takie gdzie miała 5 cm szerokości, więc to jest dużo. Mniejsza niż ostatnie, które czytałam, czyli „Doktor sen” i „Joyland”.

        Kwiecień 23, 2014 o 5:20 pm

      • oo to dość ciekawe wydanie 🙂 takie cegłówkowate 🙂

        Kwiecień 23, 2014 o 10:14 pm

  3. Uwielbiam ten tytuł. Nie mogę powiedzieć, że najlepszy Kinga, ale jednak słabość mam wielką 😉

    Kwiecień 23, 2014 o 1:36 pm

  4. Ach, jak ja uwielbiam! Wendigo ❤ i Mi'kmaqi ❤ i ten "cmętarz" – wszystko bomba i cudowność. Za takim Kingiem tęsknię najbardziej 😀

    Kwiecień 23, 2014 o 1:59 pm

    • hehe no ja jeszcze duże mam zaległości w tych starszych jego książkach więc będę sobie używał.. ale Joe Hill dobrze radzi sobie w tych klimatach też 🙂

      Kwiecień 23, 2014 o 2:51 pm

  5. Jeden z moich faworytów, jeśli chodzi o Kinga. Niesamowity pomysł, mroczny klimat, świetna narracja. „Rose Madder” też mi się podobała.

    Kwiecień 23, 2014 o 4:31 pm

    • klimat gra tu dużą rolę.. ja dziś siadłem w końcu do Ketchuma i jestem pod wielkim wrażeniem jego pomysłów 🙂

      Kwiecień 23, 2014 o 10:12 pm

  6. Jakiś czas temu miałam plan by książkę przeczytać, potem nie trafiła mi w ręce i jakoś o niej zapomniałam. Trzeba będzie poszukać 🙂

    Kwiecień 23, 2014 o 4:33 pm

  7. Mimo tak ogromnej popularności Kinga jakoś nie mogę przekonać się do jego horrorów… Jak się to zmieni to przeczytam 😀

    Kwiecień 23, 2014 o 4:55 pm

    • myślę że to kwestia trafienia na dobry czas i na odpowiednią książkę.. z resztą gdyby każdy autor wszystkim pasował to byłoby z leksza nieciekawie 😛

      Kwiecień 23, 2014 o 10:13 pm

  8. Tytuł „chodzi” za mną już od dawna. I na pewno niedługo trafi w moje ręce. Szczególnie po tym, co ty własnie o nim napisałeś, nie będę mogła się doczekać.

    Kwiecień 26, 2014 o 1:37 pm

    • pozostaje tylko jeszcze bardziej zachęcać bo warto 🙂

      Kwiecień 26, 2014 o 5:03 pm

  9. Pingback: #COLDBLOOD TAG | TAKI TU TAKI BLOG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s