o książkach i nie tylko

2015

Hodowanie rogów [Uczeń diabła – Kenneth Bøgh Andersen]

Literatura młodzieżowa na koniec roku. Tak się złożyło. Zamiast życzeń póki co parę zdań i refleksji z zakończonej lektury pierwszej części z serii (shit znów zaczęta seria) duńskiego pisarza Kennetha Bøgha Andersena. Seria pt. Wielka wojna diabłów .

Wszystko się zaczyna w szkole. W której jak to bywa, ktoś wiedzie prym, ktoś inny obrywa (rym niezamierzony). Filip Engell jest takim, który właśnie został wylosowany do obrywania. Soren, szkolny zabijaka właśnie sobie go dziś upatrzył. Z opresji ratuje go woźny, ale Soren nie odpuszcza i przez niego wpada pod samochód. Ten uczynny i przemiły chłopak, życzliwy na każdym kroku, który też nie kłamie przeżywa jakże duże zdziwienie, gdy staje przed bramami… piekła. W zasadzie to nie wie początkowo gdzie trafił.. ale szybko się wyjaśnia. Jak się okazuje zaszła pomyłka i ten wręcz anielski trzynastolatek w zasadzie nie powinien umierać. Co zrobić? Lucyfer już zaplanował, że wobec trapiącej go choroby.. ma trafić tu teraz jego następca. Lecz jak wykrzesać zło z osoby, która przeprasza i dobrze się zachowuje? Jest plan, ale czy zdążą go zrealizować zanim śmierć (Mortimer) przyjdzie po Lucyfera?

Na pewno młodzież, to jest docelowy odbiorca tej serii, ale mi jakoś podpasował humor autora. Jest parę fajnych choć gdzieś już zasłyszanych pomysłów. Bóg i Lucyfer rzucający kostką, ulica wybrukowana ludzkimi głowami, czy też ciekawy Ogród Samobójców. Jest też parę rzeczy które pozwolą się zastanowić nad tym, czy rzeczy złe są takie zawsze, czy może jednak mają jakiś ukryty cel, czy jak kogoś kopniemy w tyłek, to z pożytkiem czy nie, albo czy kłamstwo jest równe kłamstwu.

Młody czytelnik, może z tej lektury wynieść pewną mądrość życiową, że zło zmienia człowieka i obcowanie ze złem jak najbardziej. Kto z kim przystaje takim się staje? W pewnym sensie tak, ale jest nadzieja, bo są tacy, którzy mogą się nie oglądać na innych i na tym mogą wyjść dobrze, choć przedstawiony obraz jest taki, że w zasadzie robiąc niewielkie złe rzeczy (grzechy), możemy stać się naprawdę złą osobą.

Tak jak pisałem podobał mi się humor autora i jego lekkość.

– Sztambuch? A co to jest sztambuch?
– To taka książeczka, w której zapisuje się rozmaite sprawy, których nikt inny nie może czytać.
– Czyli dziennik?
– Nie rozumiem, czy to odpowiednik naszego nocnika?

Reasumując książka z ciekawym pomysłem i dość fajną jego realizacją. Moralizatorsko skierowana do młodszego czytelnika, ale mimo to może to być ciekawa lektura dla starszych osób.

Uczeń diabła, Kenneth Bøgh Andersen
Jaguar, s. 368 | 2011 (org. 2005)
Ocena: 4/5
O książce na goodreads
Reklamy

Deszczowa i zimna Szkocja [Czarny dom – Peter May]

Już prawie nowy rok, więc trzeba jeszcze wrócić do tych zaszłości ze starego. Iż gdyż na podsumowania i kumulację jeszcze przyjdzie czas. Czarny dom Petera Maya to pierwszy tom trylogii. Książka bardzo klimatyczna. Peter May, szkot, który w Szkocji pracował całe życie, to też i o Szkocji jest tutaj. Swego czasu dostał nawet nagrodę dla najlepszego dziennikarza szkockiego. Etniczność Szkocji to chyba będzie charakterystyczny punkt jego książek. Przynajmniej tak jest tutaj.

Głównym bohaterem książki jest Fin MacLeod, który po śmierci syna zostaje rzucony w wir śledztwa w swoje rodzinne strony. Na wyspie Lewis dochodzi do morderstwa i Fin ma sprawdzić czy ma to związek z wcześniejszym morderstwem, a że przyda mu się oderwanie myśli od żałoby, to szef wpycha go w zasadzie w wiry przeszłości.

To co udało się autorowi świetnie stworzyć, to swego rodzaju surowego klimatu szkockiej prowincji. Prowincji na której ludzie mają swoje przyzwyczajenia i swoją kulturę. Tradycja gaelicyjskiego rytuału na wyspie Sula Sgeir i zdobywania tam ptactwa jest nie jest lekko przedstawiona i można poczuć wiatr we włosach, a nawet dostać choroby morskiej czytając opisy autora. Autor prowadząc dwutorowo narrację zacieśnia bardzo relacje głównych bohaterów. Fin poniekąd zostaje włączany do starej społeczności i rozliczany z przeszłości od której nie jest łatwo mu uciec. Do końca nie wiadomo, czy sam chce uciec od tego co zostawił po śmierci syna, czy jeszcze bardziej uciec na ląd. Jest na totalnym rozdrożu życiowym. Duży opór nasz bohater spotyka ze strony miejscowej policji, gdzie tamtejszy szef nie kryje, że chce się go pozbyć i odesłać, co z kolei powoduje jeszcze większe zaangażowanie w śledztwo.

Trochę zaskoczyła mnie ta lektura. Jej klimat, złożoność bohatera oraz ciekawa intryga, to wszystko powodują wzrost apetytu przed lekturą kolejnych części. Jeśli Petar May równie barwnie i realnie będzie oddawał tamtejszą rzeczywistość, to nie ma co czekać i czas zakotwiczyć w Szkocji.

Książka przeczytana w ramach WYZWANIA KRYMINALNEGO

Czarny dom,  Peter May
Albatros, s. 464 | 2014
Ocena: 4+/5
O książce na goodreads

Gliwice i noir [Wampir – Wojciech Chmielarz]

Gliwice miasto na prawach powiatu w południowej Polsce, na Górnym Śląsku, w województwie śląskim, położone na Wyżynie Śląskiej, nad rzeką Kłodnicą – za wikipedią. Miasto w którym autor Wojciech Chmielarz spędził kawał życia i przyznam, że ja też. Jeśli chodzi o mnie było to ładnych parę lat studiów. Tak się złożyło, że nie przyszło mi mieszkać tam, ale dojeżdżałem codziennie i w autobusie linii 194 spędziłem kawał czasu. Drugą część czasu studiów oprócz nauki spędziłem szlajając się po różnych knajpach zamiast siedzieć na wykładach i dlatego często lądowało się w Dziupli czy choćby Spirali. To było dawno i nieprawda. Teraz przyszedł na sentymentalny powrót w te okolice. Powrót bardzo udany, bo to przecież Chmielarz, a u niego nudno nie jest.

Mateusz skoczył z budynku. Matka jednak nie daje wiary ustaleniom prokuratury i nie przechodzi do porządku dziennego. Z resztą która matka po śmierci syna to robi? Na polecenie jego adwokata zostaje wynajęty Dawid Wolski. Można powiedzieć, że jest detektyw do którego poszlibyście w sytuacji jeśli nie chcielibyście dużo wydać, albo nie zależałoby Wam na rzetelności. Choć o tym jego klienci do końca nie widzą. Na przykład dla jednego klienta sprawdza czy żona go nie zdradza jednocześnie mając z nią romans, ot grunt aby kasa się zgadzała. Z Dawida to po prostu taki cwaniaczek trochę i do tego syfiarz o czym świadczy wygląd jego mieszkania. Jednak mimo swoich wad, to jakoś uda mu się zakręcić w odpowiednich miejscach i dowiedzieć faktów o denacie, które mogą doprowadzić do wyjaśnienia pozornie błahej sprawy.

To, co cechuje prozę Chemielarza, to pewna łatwość w tworzeniu postaci co do których czytelnik ma trudności z polubieniem. Dawid jest odpychający, a jego celem zdaje się być tylko nastawienie na kasę, choć trzeba przyznać, że z biegiem akcji, gdy zostanie naciskany, aby nie zajmować się sprawą i wziąć łapówkę, to zrezygnuje z niej i brnie w śledztwo uparcie. Poza tym mimo, że Mateusz jest martwy, całą książka nim żyje i poznajemy go dokładnie i tu też trudno go polubić.. a książka jest przedstawieniem jego osobowości. Dobitnie i świetnie przedstawia autor trudne relacje rodzinne nie tylko Mateusza, ale i Dawida, którzy cały czas borykali się z różnymi problemami jeśli chodzi o ich ojców.

Nie zawiodłem się kolejny raz. Dobrze było wrócić do Gliwic, choć od czasu gdy tam studiowałem minęło trochę czasu, to jeszcze parę miejsc pamiętam. Z chęcią sięgnę po kolejne książki tak z cyklu gliwickiego jak i z serią z Mortką.

Książka przeczytana w ramach WYZWANIA KRYMINALNEGO

Wampir, Wojciech Chmielarz
Czarne, s. 328 | 2015
Ocena: 4+/5
O książce na goodreads

Masoni w Szczecinie [Sedinum. Wiadomość z podziemi – Łukasz Herman]

Grudzień już w jednej trzeciej za nami więc pora pokazać tutaj, że coś jeszcze czytam. Tym razem parę słów napiszę o cegłówce Łukasza Hermana. W zasadzie to dopiero tydzień temu przekonałem się jaka to objętościowo książka podczas wizyty w księgarni. Jednak jak się czyta ebooki to wszelkie kompleksy i obawy przed grubaśną lekturą znikają. Mniejsza z tym. Autor jest z wykształcenia architektem i głównym bohaterem książki też jest architekt.

Igor jest odpowiedzialny za wiele projektów i jednym z nich jest nowoczesny biurowiec. Miejsce jak i jego protoplastę poznajemy w okolicznościach tragicznych. W Szczecinie bowiem dochodzi do zapadnięcia się parkingu i naruszenia konstrukcji budynku. Podejrzenia co do bomby szybko się nie sprawdzają, a pod budynkiem znajdują się powojenne podziemia w których Igor z właścicielem budynku trafiają na ciężarówkę z czasów drugiej wojny światowej. W środku trup, a na pace tajemniczy sarkofag. Z ukrycia ich śledzi dziennikarka Paulina, która w momencie naruszenia konstrukcji budynku wychodziła z pracy. Następnego dnia w lokalnej gazecie ukazują się zdjęcia znaleziska przez co informację docierają też to osób o nieczystych intencjach i wiedzących coś więcej o co w tym chodzi. Akcja rusza lawinowo, a Paulina z Igorem do pomocy dostaną jeszcze jedną osobę z którą będą próbowali odkryć skąd i dlaczego w podziemiach ktoś zostawił ciężarówkę.

Tajemnica jest dość skomplikowana. Autor drobiazgowo stara się przestawić historię pomorskich książąt, lóż masońskich i ubrać to wszystko w zgrabną fabułę. I trzeba przyznać, że niejednego czytelnika wciągnie ta opowieść na parę miłych wieczorów. I przyznam, że dla mnie księstwo Pomorskie jak ich władcy to totalna nieznana historia, bo nie przypominam sobie, abym coś słyszał o dynastii Gryfitów i księciach Barminach. O niektórych historiach jak o obrazie Madonny pod jodłami słyszałem/całość. Widać, że autor fascynuje się zarówno architekturą jak i naukami pochodnymi.

Całość słusznie może się kojarzyć z książkami Jamesa Rollinsa czy Dana Browna. Wartka akcja, ciekawe zagadki, szyfry i doszukiwanie się znaczeń w sztuce czy historii, to wszystko charakterystyczne dla tych autorów, a znalazło zastosowanie i tutaj. Akcja książki jest bardzo wartka i ciekawi bohaterowie umieszczeni w nieznanym historycznie dla mnie miejscu czyli Szczecinie sprawiają, że nie pozostaje nic innego jak polecić książkę tym którzy lubili Roberta Langdona, czy innych bohaterów rozwiązujących uwikłane tajemnice.

Sedinum. Wiadomość z podziemi - Łukasz Herman
Muza, s. 800 | 2015
Ocena: 4/5
O książce na goodreads

Listopad’15

No i co tam? Jak tam w grudniu po południu? W każdym razie trochę cieplej niż w listopadzie! ha! Czas leci. Jak to mówił szeregowy Leńczyk z Misjonarzy z Dywanowa ‚Czas nie ku**s w miejscu nie stoi’ 😛 Listopad był bardzo udany, bo w myśl koncepcji koleżanki Marty z blogu Lolanta czyta wziąłem udział w Polskim Listopadzie. Efekt przeczytanych 6 książek naszych pisarzy i były to lektury bardzo przyjemne, do tego parę zaległości nadrobiłem.

Utrzymane status quo z przedniego miesiąca czyli 11 przeczytanych pozycji.

01. [czytaj] Robert Fabbri – Wespazjan. Kat Rzymu
02. [czytaj] Paula Hawkins – Dziewczynaz pociągu
03. [czytaj] Andrzej Wardziak – Siódma dusza
04. [czytaj] Zbigniew Zborowski – Trzy odbicia w lustrze
05. [czytaj] Joanna Sokolińska – Trzewiczki Matki Boskiej
06. [czytaj] Andrzej Sapkowski – Krew elfów
07. [czytaj] Jakub Pawełek – Wschodni grom
08. [czytaj] Zbigniew Pawlak – Pęknięte miasto. Biesłan
09. [czytaj] Karine Giebel – Czyściec niewinnych
10. [czytaj] Victor del Arbol – Niezagojone rany
11. [czytaj] Joseph Delaney – Zemsta czarownicy

Statystycznie: 4265 strony przeczytanych (średnio 388 na książkę), 6 książki rodzime, i po jednej z USA, Francji, Hiszpanii i Zimbabwe (Pani Hawkins urodziła się tam).

Z polskich lektur Zborowski to największe zaskoczenie. O czym już pisałem, że świetna to saga. Akurat w pobliskiej bibliotece zaopatrzyli się w kolejną jego książkę tak więc zobaczymy czy utrzymał formę. Z nie opisanych książek ciekawą pozycją była pozycja Pani Sokolińskiej (felietoniska z Wysokich Obcasów), której książka jest takim trochę komediowym-kryminałem. Trochę pokręconym, trochę chaotycznym, ale z pewnością dodającym uśmiechu i rozrywki. Poza tą książką był jeszcze Sapkowski, którego w końcu trzeba było nadrobić i tu było ok, choć w pewnym momencie jakoś mi się przeciągała ta lektura i może zabrakło trochę tempa i akcji za to były dyskusje np. o strategii, które niekoniecznie mi przypadły do gustu, ale z Wiedźminem jeszcze spróbuje powalczyć.

Większość książek bo 9 w miesiącu przeczytałem na czytniku i powiem Wam, że powrót do takich lektur spowodowany jest tym iż łatwiej jest obsłużyć małe dziecko. W jednej ręce ebook a w drugiej, grzechotka/butelka czy co tam potrzebne do zaspokojenia małego bytu. Bardzo ułatwia życie.

Rok się kończy i na koniec już w zasadzie będę kończył parę serii, bo aktualnie kończę Troję Gemmella i o tej trylogii może coś napiszę. Poza tym Ryxa od Mariusza Wollnego chciałbym skończyć i inne ciekawe ciekawości, których nie będę się starał planować i idę na żywioł. Zobaczymy na ile zdrowia i czasu starczy.

I na koniec trochę kiepskiej jakości obraz ze swobodnego spadania lecz ze świetną muzyką This Will Destroy You.


[Kroniki Wardstone #1. Zemsta czarownicy – Joseph Delaney]

Kolejny cykl, a co tam. Tym razem seria młodzieżowa. Taka bardziej pasująca na świętowanie halloween. Duchy, czarownice i inne stwory. Mimo dość mrocznej tematyki, to lektura jest bardzo przyjemna. Nie wiem czy to dlatego, że po fantasy stosunkowo rzadko sięgam, ale powiem czegoś świeżego jest i na tyle jeszcze go czuje, że na czytniku kolejna część ląduje (aż się rymło).

Tom Word, główny bohater. Trochę inny od swego rodzeństwa. Po pierwsze jest to siódmy syn, siódmego syna. Po drugie jak sam przyznaje:

Fakt, iż byłem siódmym synem siódmego syna niewiele znaczył w tym fachu – stracharz nie przyjmował innych uczniów. Wiedziałem jednak, że jest jeszcze coś, co wyróżnia mnie spośród nich. Byłem synem swojej matki.

Matka jego to inteligentna kobieta i też niezwykła, bo gdy tom był mały rozumiała go, gdy widział na przykład jakieś widma, ba, ona z nawet potrafiła sprawić, aby one dały mu spokój. Jednak ten dar może być wykorzystany w profesji Stracharza, czyli łowcy potworów. Społecznie pozycja niezbyt lubiana, co już brat mu dobitnie tłumaczy:

– Będziesz bardzo potrzebował każdego zarobionego pensa. A wiesz dlaczego?
Wzruszyłem ramionami.
– Bo będziesz mógł liczyć tylko na takich przyjaciół, których sobie kupisz!

Tak więc trafia na próbę do mistrza Gregory’ego i jeśli się sprawdzi będzie on go przyuczał do tej niezbyt lubianej profesji. Szybko się okazuje, że najważniejsze co robić będąc stracharzem, to nie popełniać błędów. Młody Tom jednak przekona się o tym późno i zawsze za późno.

Pierwsze co rzuca się przy lekturze tej książki, to taka wszechobecna groza w świecie stworzonym przez autora. Jakoś Delaney tak kreuje bohaterów, że zastane przez nich sytuacje udzielają się czytelnikowi. Weźmy na przykład opis pierwszej próby Toma w nawiedzonym domu i jego mieszkańca.

(…)górnik był człowiekiem zazdrosnym, a choroba sprawiła, że stał się zgorzkniały. Pewnego wieczoru żona do późna została w pracy, a on co chwila podchodził do okna, krążąc tam i z powrotem i wpadając w coraz większą złość, bo sądził, że jest z innym mężczyzną. Kiedy w końcu przyszła, ogarnęła go taka furia, że roztrzaskał jej głowę ciężką bryłą węgla. Potem zostawił ją tu, umierającą na posadzce i zszedł do piwnicy wykopać grób. Kiedy wrócił, wciąż żyła, nie mogła się jednak poruszyć ani nawet krzyknąć. To właśnie groza, która do nas powraca. To czuła, kiedy ją podniósł i zaniósł w dół, w ciemność. Słyszała, jak kopie. Wiedziała, co zamierza zrobić.


A takich fajnie zbudowanych sytuacji jest jakby więcej. Zło z którym obcuje Tom i jego mistrz jakby ich szukało, a oni starają się nie tyle przetrwać, co też w przypadku Toma sprawić, aby nie dotknęło ono za bardzo jego bliskich, a nasz bohater musi szybko nauczyć się podejmować decyzje i ponosić ich konsekwencje.

Myślę, że można polubić Toma i jego świat. Książka, gdy trzeba potrafi przestraszyć ale też i rozbawi. Dodatkowo napisana jest na tyle przyswajalnie, że jest to pożarcia w jeden wieczór (chyba, że dzieci płaczą to góra w dwa).

Kroniki Wardstone #1. Zemsta czarownicy Joseph Delaney
Jaguar, s. 300 | 2007 (org. 2004)
Ocena: 4/5
O książce na goodreads

Wojna! [Wschodni Grom – Jakub Pawełek]

Fikcja polityczna. Z założenia chyba ma fikać po wyobraźni. Co by było gdyby? Gdyby Polska miała własne zdanie, patrzyła bardziej na swój interes niż na interes zachodnich dygnitarzy? Jakub Pawełek przedstawia wizję świata w którym nasz kraj ma dość śmiałe aspiracje do bycia prawdziwym liderem Europy Środokowo-Wschodniej.

Jest maj 2015 roku. Polska inwestuje w wydobycie gazów łupkowych mimo wyraźnego sprzeciwu unijnych krajów z Francją na czele. Polacy rozdający gaz, to też kiepski scenariusz dla Rosjan, którzy od lat dyktują politykę energetyczną i nie chcą stracić klientów. Wszystko zmierzało w dobrym kierunku dla Polski, jednak okazało się, że założenia wyliczeń są chybione i potrzeba będzie dłuższego czasu na odwierty. Chybienie obliczeń niestety nie jest przypadkowe, a do tego ktoś podkłada ładunki na budowanej magistrali przemysłowej. Wszystko wskazuje na Rosjan. Zaczyna się nerwowe machanie szabelkami i przerzucanie wojsk blisko granic. Sytuacja się zagęszcza, a szpiedzy odpowiedzialni za wywołanie konfliktu nie powiedzieli ostatniego słowa. Na domiar złego, Chiny mają zakusy na przejęcie Gazpromu, co wywołuje konflikt z drugiej strony. Zakręcenie kurka z gazem w kierunku Chin totalnie zaostrza stosunki z Rosją.

Autor przedstawił bardzo ciekawy scenariusz konfliktu mogącego przerodzić się w kolejna wojnę światową. Zrobił to z polotem, bo jest to książka bardzo dynamiczna, a mimo tego nie zabrakło tu wizji taktycznych zarówno z punktu widzenia generałów jak i żołnierzy na froncie. Momentami klimat jest iście wojenny, a dramaturgii dodają napięte stosunki Rosjan z prawie każdym na globie.

Jedyne co mnie kole w oczy, to przedstawiona postawa naszego kraju i to w głównej mierze przez pryzmat ostatnich lat. Jakoś ustępujący politycy PO przyzwyczaili mnie do tego, że jeśli chodzi o ważne decyzje międzynarodowe, to mieli jak najmniej do powiedzenia, raczej pierwsze co robili to konsultowali się a to z Berlinem, czy inną stolicą. Tutaj mamy obraz władzy skupionej bardziej na własnym kraju, a nie solidaryzowaniem się czy ustępstwami godzącymi w obywateli. Polska ze względu na inwestycje w gazy dotykana jest sankcjami, a mimo to potrafi podejmować jeszcze trudniejsze decyzje. Wizja władzy bardziej przedstawiana obecnie przez Victora Orbana, a nie przez naszych. Poza tym dziwi mnie przedstawiona bierność USA w tym konflikcie, jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby stali obok i się przyglądali.

Cóż jedno jest pewne, że dostajemy tu świetnie zobrazowany wpływ biznesu na politykę, a do tego dobry dynamizm książki sprawia, że jest to ciekawa pozycja, a że jest to pierwsza z trzech napisanych przez Jakuba Pawełka, można mieć nadzieje, że w kolejnych przedstawi on jeszcze lepiej fikcyjne konflikty światowych potęg.

Wschodni Grom , Jakub Pawełek
Warbook, s. 592, 2014 rok wydania
Ocena: 4/5
O książce na goodreads