o książkach i nie tylko

Archiwum autora

o! o! o! [Mainstream – Miroslav Pech]

‚Lato wybuchło z całych sił’ śpiewał kiedyś Rogucki jakoś w tym roku teraz przystopowało tak jak mój powrót na bloga, ale co się uciecze to nie z jednego pieca pierś ssała. Dobra musiałem zacząć jakoś abstrakcyjnie co by Was przygotować na klimat dziwny i groźny. Czeski film kojarzy się właśnie z takim czymś co nie wiadomo o co chodzi, a czeski horror? thriller? gore? Czeskie gore. Brzmi co najmniej groteskowo. I pewnie ze względu na język czeski i jego brzmienie uśmiech u nas się pojawiał w końcu to u nich jahodewe zmarzliny to lody.. truskawkowe. Czy Miroslav Pech napisał horrora z humorem? Śpieszę od razu z odpowiedzią. NIE. Czy jest to książka dla wszystkich? NIE. Czy jest krew? TAK. Czy jest dużo krwi? TAK. Czy jest co oprócz krwi? TAK. Czy to ostatnie pytanie? TAK.

Dobra. Książka jest dość krótka. Taka na jeden wieczór no góra dwa. W zależności czy wytrzymacie. No ale najpierw o fabule. Klara i Maciej są małżeństwem i rodzicami dwumiesięcznej Sary. Ich małżeństwo przechodzi kryzys. Maciej jakoś nie może się odnaleźć w roli głowy rodziny, a do tego dostaje dziwny film w pracy, który trudno mu zrozumieć. Sytuację ma ratować poniekąd wyjazd na zadupie na Boże Narodzenie. Tam zaczynają się dziać rzeczy, których nikt nie kontroluje.

Mając świadomość tego jak horror ekstremalny jest specyficznym i często wstrząsającym gatunkiem możemy odnieść wrażenie, że tutaj autor niespiesznie nam dawkuje owe emocje. Fakt, Maciej i jego niepokój i trochę irytujące zachowanie może te emocje przywołać, ale zanim cokolwiek zdążymy pomyśleć przeskakujemy w gore i już lecimy do końca i zaliczamy zjazd jak dziecko na ślizgawce i lektura się kończy. W drugiej części gdy poznajemy historię Klary czegoś jeszcze mi brakowało, ale może to po prostu taka dawka miała nam starczyć i autor nie chciał drążyć tematu w końcu ile można się babrać w…

Jakby tu jeszcze Was zachęcić. Powiem tak, to trzeba lubić. Ketchum, Edward Lee te sprawy. Jak Was kiedyś ich lektury zaciekawiły to tu w tej krótkiej książce odnajdziecie się, a jak nie to będziecie mieli się okazję poczuć zagubieni niczym nasi piłkarze na mundialu.

Wydawnictwo Stara Szkoła
Mainstream, Miroslav Pech
s. 181, 2018 rok wydania 
Ocena: 4/5
O książce na goodreads
Reklamy

[Drugi okręt – Richard Phillips]

Kontakty z obcą cywilizacja zawsze było ciekawym tematem na książki. Wyobrażenie o ich technologii stanowi niezłe pole do popisu dla pisarzy. Richard Phillips daje popis w pierwszej części cyklu Projekt Rho.  Docelową grupą pewnie są czytelnicy młodzieżowi, ale przecież każdy z nas jest piękny i młody, więc dlaczego by nie? Tym bardziej, że z tą grupą docelową można by dyskutować.

Bez obcych nie ma statków kosmicznych i w zasadzie w tej książce mamy statek, ale obcych póki co brak. Statek kosmiczny w 1948 rozbił się gdzieś w Nowym Meksyku. Trafił od razu do tajnego laboratorium w Los Alamos i tam prowadzone są prace na nim. Projekt Rho polega na rozpracowaniu obcej technologii. W czasie gdy do wiadomości publicznej wojsko decyduje się przekazać informację o statku trójka licealistów w kanionie przez przypadek trafia na ukryty drugi pojazd kosmiczny.  Kontakt ze statkiem i jego sprzętem dla młodych kończy się bólem głowy, a gdy on przechodzi uświadamiają sobie, że statek coś im zrobił. Technologia dokonała upgrade’u ich ciał. W jaki sposób sobie poradzą? Zobaczycie czytając książkę, ale od tego momentu ich życie będzie z goła inne i niedługo zanurzą się w świat jakże niebezpieczny pełny agentów i laborantów nie mających skrupułów przy wykorzystaniu technologii do swoich celów.

Książka jest napisana prostym językiem. To znaczy momentami technicznych terminów nanobotów i innych zimnych fuzji czy terminów informatycznych jest dużo – hmmm – no dobra dla niektórych ten prosty język może nie być taki prosty. Dla mnie wydawał się przyswajalny dla większości fanów sci-fi. Fakt że bohaterami są licealiści nie do końca kwalifikuje książkę jako właśnie lekturę dla młodzieży, a szczególnie tej młodszej, gdyż są tam też sceny krwiste z odcinaniem głów włącznie, ale to tylko raz – wiadomo delikwent miał tylko jedną głowę hehehe.  Cały motyw ze statkiem jest zalążkiem do politycznej intrygi pokazującej korupcję i układy, czyli w zasadzie nic nowego, ale czy to źle? Dlatego trzeba powiedzieć, że nie jest to jakieś hardocorowe sci-fi po a po prostu dobra lektura rozrywkowa i w tej kategorii ona się jak najbardziej sprawdzi.

Wydawnictwo Fabryka Słów
Drugi okręt, Richard Phillips
s. 400, 2017 rok wydania (org. 2006)
Ocena: 4/5
O książce na goodreads

No więc…

Zasadniczo zbierałem się do tego wpisu od jakiegoś czasu. W zasadzie to nawet nie patrzyłem na statystyki czy ktoś tu zagląda, bo też w zasadzie po co ktoś taki miałby być skoro takitutaki zdechł na jakiś czas.

Powodów absencji było dość dużo. Na szczęście udało mi się w miarę ogarnąć i postaram się coś tu pisać. Wprawdzie moje górnolotne teksty o tym że czas na czytanie powinno się znaleźć zawsze są trudne do realizacji ostatnio i mam go dość mało na czytanie. Godzina czy dwie dziennie to wielkie rozczarowanie jak dla mnie, ale co tam. Grunt to dobrze spożytkować ten czas.

Dobra parę zdań o trzech książkach przeczytanych w tym roku, a które póki co zapamiętam w sposób szczególny.

Pierwsza z nich to pierwsza część serii Radykalni pt. Terror Przemysława Piotrowskiego. Alternatywna przyszłość i jej dość realna wizja. Główny bohater to Kuba, który studiuje w Hiszpanii, a jego dziewczyna która jest Arabką spodziewa się dziecka. Historia dziewczyny nie jest jednak taka prosta jak to w krajach Bliskiego Wschodu. Gdy wraz z przyjaciółmi Michałem i Moniką zostają porwani przez rodzinę Nawal, świat młodych się załamuje. Zabójstwo honorowe, porwanie Moniki i chęć zemsty Kuby i Michała będą kierować fabułę w najmroczniejsze rejony Europy, która nie jest już tak bezpieczna. Nie będę pisał więcej o szczegółach fabuły, ale autor bardzo dobrze wymyślił świat w którym poruszają się nasi bohaterowie, a wszystkiego dopełnia czasem może za brutalny ale jakże realny opis świata arabskiego. Tak więc jeśli nie tolerujcie obcinania głów czy dość ciężkiego obchodzenia się z niewolnikami to ciężko Wam będzie się zmobilizować do tej lektury. Wizja Europy przeraża, ale czy jest nierealna? Śmiem wątpić.

Kolejnej książki nie mogło tu zabraknąć. Chmielarz i seria z Mortką to coś co bardzo lubię. Jedną z charakterystycznych postaci serii i zarazem takiej co nie lubię jest Kochan i od razu mamy go na wstępie. Jest on oskarżony o zabójstwo córki i konkubiny gangstera, a o pomoc prosi Mortkę. Panowie mają do siebie delikatny dystans bo wydarzeniach z poprzednich części. Co tu pisać? Komu się podobały wcześniejsze części nie powinien czuć się zawiedziony. Pokręcona intryga i coraz więcej aspirantki Sucha która ma dobry wpływ na Mortkę, a co dalej będzie z komisarzem? Poczekamy.

Trzecia książka to taka odskocznia, której dawno nie miałem. Fanstasy o smokach. No dobra. Gra o Tron była i jeszcze jej nie skończyłem, ale ta lektura jest dużo prostsza. Nie ma tylu wątków i to chyba jej plus w tym porównaniu. Naomi Novik Smok Jego Królewskiej Mości, bo tej książce mowa to podróż do ciekawej krainy czasów napoleońskich. Kapitan Will Laurence przechwytując fregatę fancuską odkrywa na jej pokładzie jajo smoka. Niestety nie zdążyli dopłynąć do brzegu aby przekazać je Korpusowi Powietrznemu, czyli brytyjskiej jednostce smoków. Tam są ludzie specjalizujący się w dosiadaniu i prowadzeniu smoków. Po wykluciu smok wybiera sobie za opiekuna kapitana Laurenca. Będzie teraz musiał swoje życie poświęcić temu stworzeniu. Nici z planów małżeńskich. Trzeba zmienić jednostkę. Trzeba zmienić życie. Temeraire, bo takie imię dostaje smok okazuje się niezwykle inteligentny, szybko się uczy. Jego wpływ na toczącą się wojnę z Napoleonem może być znaczny. Książka mnie zaskoczyła to przyznaje bez bicia. Autorka pisze lekko i z humorem, a zabawne dialogi uprzyjemniają lekturę.

No cóż. Tyle na początek. Zobaczymy co przyniosą kolejne dni i tygodnie.
m.


Styczeń, co tam w księgarniach?

No więc, chyba nie ma co wracać póki co do 2016 roku. Podsumowanie może by się przydało, ale już styczeń przecież i trzeba się szykować na nowe ciekawe wydawnictwa, bo przecież lista lektur do przeczytania nie jest jakaś ogromnie duża i gdzie jej tam do kumulacji w lotto, choć trzeba przyznać, że prawdopodobieństwo, że całą listę kiedyś ksiażkoholik przeczyta jest równe pewnie trafieniu szóstki w tegóż totka. No dobra, to jak już o szóstkach, to może nie aż 6 ale 4 ciekawsze zapowiedzi na ten miesiąc. Większość sensacje, thrillery, czy kryminały czyli to co mniej więcej u mnie najczęściej się pojawia. A Wy na co czekacie?

Przed katastrofą (Before The Fall) – Noah Hawley, Sonia Draga, Premiera 11.1.2017


Mglista, letnia noc 23 sierpnia 2015 roku. Z lotniska w Martha’s Vineyard wylatuje prywatny samolot z jedenastoma osobami na pokładzie, dziesięcioma zamożnymi i mężczyzną – malarzem – któremu ostatnio nie wiedzie się w życiu najlepiej. To ma być krótki, zaledwie dwudziestodziewięciominutowy lot do Nowego Jorku. Stewardesa serwuje drinki, w telewizji leci mecz baseballowy, nic nie zapowiada tego, co wydarzy się za nieco ponad kwadrans. Po tym czasie samolot z nieznanych przyczyn spada do oceanu. Jedynymi ocalałymi z katastrofy są Scott Burroughs, malarz, i czteroletni JJ, syn prezesa potężnej sieci telewizyjnej.
Rozpoczyna się śledztwo, a wraz z nim wokół sprawy narasta medialne zamieszanie. W miarę jak na jaw wychodzą kolejne dziwne zbiegi okoliczności, otaczająca katastrofę tajemnica gęstnieje – przestaje być oczywiste, kto jest bohaterem, a kto winowajcą. Czy tylko głupi przypadek sprawił, że zginęło tak wielu wpływowych ludzi? Czy to możliwe, by człowiek najpierw ocalał z katastrofy lotniczej, a potem przepłynął kilkanaście kilometrów w zimnych wodach oceanu, ratując przy tym dziecko? A może to media manipulują rzeczywistością?
Podczas gdy Scott próbuje poradzić sobie z popularnością przeradzającą się w złą sławę, władze szamoczą się między sobą, by ocalić prawdę z wraku samolotu.

Susza (The Dry) – Jane Harper, Czarna Owca, Premiera 11.1.2017


Agent federalny, Aron Falk, otrzymuje wiadomość wzywającą go do przyjazdu do Kiewarry. Powodem pierwszej od lat wizyty w rodzinnym miasteczku jest pogrzeb jego najlepszego przyjaciela, Luke’a i jego najbliższych. Kiedy dwadzieścia lat wcześniej Falk został oskarżony o morderstwo, Luke zapewnił mu alibi. W atmosferze pełnej podejrzeń Falk i jego ojciec uciekają z Kiewarry. Przed formalnym oskarżeniem Arona ratuje niezachwiane zapewnienie Luke’a, że w feralnym momencie on i Aron byli razem. Lecz jest ktoś, kto ma pewność, że to było kłamstwo.
Pośród najdotkliwszej suszy w całym stuleciu, Falk i miejscowy policjant próbują dociec, co naprawdę przytrafiło się Luke’owi. Kiedy pełen obaw Falk rozpoczyna śledztwo dotyczące śmierci przyjaciela, głęboko skrywane tajemnice i kłamstwa wracają ze zdwojoną siłą. Wkrótce Falk przekona się, że małe miasteczka zawsze skrywają wielkie tajemnice…

Wotum nieufności (W kręgach władzy. Tom 1) – Remigiusz Mróz, Filia, Premiera 11.1.2017



Marszałek sejmu, Daria Seyda, budzi się w pokoju hotelowym, nie pamiętając, jak się w nim znalazła ani co się z nią działo przez ostatnich dziesięć godzin. Jest przekonana, że stała się ofiarą manipulacji, ale nie wie, kto ani dlaczego może za nią stać.

Tymczasem Patryk Hauer, wschodząca gwiazda prawicy, podczas prac komisji śledczej odkrywa polityczny spisek sięgający najistotniejszych osób w kręgach władzy.

Seyda i Hauer znajdują się po przeciwnych stronach sceny politycznej. Dzieli ich wszystko, ale połączy jedna sprawa…

Nie przysyłajcie kwiatów (No manden flores) – Martin Solares, W.A.B., Premiera 11.1.2017


Mocny i mroczny kryminał noir pióra autora Czarnych minut.

Meksykańskie piekło, gangi narkotykowe, skorumpowani policjanci.

Córka lokalnego biznesmena zostaje porwana, a jedyną osobą, która może ją odnaleźć, okazuje się Carlos Treviño – były policjant prowadzący hotel w nadmorskim Veracruz. Za namową ojca dziewczyny oraz amerykańskiego konsula zgadza się pomóc w dochodzeniu. Śledztwo komplikują jednak jego niezamknięte sprawy z przeszłości, szczególnie konflikt z szefem policji, który cały czas depcze mu po piętach.

Carlos Treviño opuścił La Eternidad przed laty i nie sądził, że jeszcze kiedyś tam wróci.

Jego spokojne życie zostało jednak zakłócone przez wysłanników pewnego biznesmena, zdesperowanego ojca, którego córka została porwana. Zawieziony do La Eternidad mimo protestów, Treviño stanął przed wyborem: albo pomoże w odnalezieniu dziewczyny, albo jego bliscy poniosą poważne konsekwencje.

Były policjant nie ma wyjścia – rozpoczyna dochodzenie w mieście przeżartym przez korupcję i rządzonym przez gangi narkotykowe, gdzie szefem policji jest jego były przełożony i groźny wróg, Margarito. Śledząc kolejne tropy, Treviño napotyka różnych przedstawicieli kryminalnego półświatka z pobliskich miast.

Nie tylko on musi jednak uważać na niebezpiecznych ludzi. W tym samym czasie komendant Margarito próbuje wyrównać dawne porachunki, przygotowując się do emerytury i przyjazdu następcy, którym jest jego jedyny syn.


HO-HO-HO !

no i jak tam? co tam? karp utopiony? choinka ubrana? książki na święta gotowe?

jakoś tak porzuciłem przez ostatni miesiąc bloga (wbrew założeniom), ale napięty grafik i stresowy czas związany głównie z awariami i poślizgami samochodowymi.. ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło tak więc wszystkim którzy jeszcze czasem tu zajrzą, życzę wszystkiego dobrego i bardzo spokojnych świąt, obyście wypoczęli od tego wszystkiego co Was stresuje, naładowali akumulatory i tylko się spieszcie bo czasu mało, a energii trzeba nabrać dużo!

tak więc…
wesołych… błogosławionych świąt…


[Behawiorysta – Remigiusz Mróz]

Były takie dwa seriale, które skojarzyły mi się z głównym bohaterem nowej książki Mroza. O nich za chwilę, teraz o bohaterze. Gerard Edling jest prokuratorem, któremu coś poszło nie tak i raczej o jego stanowisku mówi się w czasie przeszłym. Mimo to jakieś tam konsultacje jeszcze robi głównie motywowana przez jego byłą współpracownicę Beatę. Gerard jest specjalistą mowy ciała, analizuje gesty przewidującą reakcję lub odczytując zamiary osoby, albo też ogólne rzeczywiste zamiary. Gdy w Opolu dochodzi do aktu terroryzmu znów jest poniekąd wciągnięty w sprawę, która przeradza się w akt seryjnych morderstw w których publiczność ma duży wpływ na jego przebieg. Co i jak, to odsyłam do książki.

No dobra. W pierwszym zdaniu napisałem o dwóch serialach. Pierwszy to Magia kłamstwa (org. Lie to me), który był świetny, a doktor Lightman (świetna rola Tima Rotha) ma swoją firmę, która właśnie zajmuje się podobnymi rzeczami z jakich słynie Edling. Drugi to Mentalista z kolejną świetną rolą Simona Bakera i Behawiorysta jest chyba takim miksem tych fabuł. Z jednej strony mamy te nieprzeciętne dość zdolności czytania a z drugiej bezpośrednie działania w stosunku do Edlinga niczym Red John w Mentaliście. Sam autor w posłowiu pisze, że inspiracji należy szukać w wielu miejscach ja jestem ciekaw czy cosik z tych powyższych moich rozważań jest prawdą. Poza tym ostatnio czytałem Marcusa Sakeya i tam w jego serii Obdarzonych a tam czytacze byli na rożnych poziomach, ale to było takie sci-fi.

No dobra(2). Tyle o inspiracjach. Trzeba przyznać, że jest to najbrutalniejsza książka Mroza. Krew wylewa się często i obficie. Nie unia autor drastycznych opisów, a na okładkę bardziej niż delikatna nutka maźnięta posoką nadawałoby się raczej pełne jej wiadro wraz np. z mieszalnikiem do farb. Przyznam, że dość zaskoczony byłem takim obrazem i nie wiem dlaczego. Realizmu dodało to i ma przerażało. W zasadzie nie obce mi mi takie rzeczy w końcu Edward Lee czy inny Ketchum to jest to co lubię. Na książce nie zdziwiłbym się gdyby był znaczek 18+ ja to w filmikach z jakichś wypadków czy innych egzekucji.

Dobra (już bez no, bo no ile można), ale te wiadra krwi to nie jest to co jest tylko w tej książce, choć pewnie większość czytelników to zapamięta. Poza tym Edling jest świetnie wykreowany. Nie bez powodów przywołałem tu Lightmana z serialu, bo poniekąd bohater Mroza jest też taki bezpośredni i stanowczy w tym co robi. Przez to jest szczery do bólu, co nie każdemu oczywiście się podoba, a jemu samemu splendoru nie przyniesie, ale za to jest skuteczny co już musi budzić respekt.

Ciekawe spotkanie z Mrozem. W przerwie lektury Gry o tron poniekąd zostałem w temacie jeśli chodzi o krwawe sceny, ale i także ciekawych bohaterów, a także takich których autor bezkompromisowo uśmierci pobudzając wyobraźnie a do tego dążąc do realizmu. Książkę polecam i ciekaw jestem czy przerodzi się w jakąś serię, czy też jednorazowe spotkanie.

Wydawnictwo Filia
Behawiorysta, Remigiusz Mróz
s. 496, 2016 rok wydania
Ocena: 4/5
O książce na goodreads

[Paryski architekt – Charles Belfoure]

Wojna to okres którego każdy z nas wolałby nie doświadczyć. Lata 40. ubiegłego wieku przyniosły w całej Europie tyle takich doświadczeń, że powinno starczyć ich na kilka stuleci. Nas Polaków bardzo ten czas doświadczył, ale cierpienia Żydów zdają się być w pierwszej kolejności przywoływane jeśli chodzi o tamten okres. Zagłada jakiej chciał Hilter, aby doświadczyli kazała uciekać, wypierać się swoich wartości, czy po prostu ukrywać.

Charles Delfoure pomysł na fabułę zaczerpnął z historii, a mianowicie podczas rządów Elżbiety I Katolicy byli w Anglii prześladowani co spowodowało, że księżą w tajemnic odprawiali mszę. W dworach w których one się odbywały tworzono specjalne kryjówki dla duchownych, kryjówki te zwano prist holes. Dzięki takim miejscom często udawało się im uchodzić z życiem.

Głównym bohaterem jest architekt Lucien chciałby się realizować swoją pasję, ale przez wojnę jego kariera wyhamowała. Zleceń brak, a pieniądze z funduszu żony szybko topnieją. Z ratunkiem przychodzi pewien biznesmen Manet, który chce, aby zrobił on w jednej nieruchomości kryjówkę w której może się ukryć pewien Żyd. Początkowo Lucien jest niechętny, ale ma za to zlecenie dostać kupę kasy, a do tego Manet sugeruje, że jeśli wykona swe zadanie poleci go jako architekta do prac przy tworzeniu jednej z fabryk Niemców. Nasz bohater przystaje na ofertę i zaczyna się życie w niepewności przeplatane szczęściem z realizacji marzeń.

Trzeba przyznać, że pomysł dość ciekawy, ale sama książka w pewnym momencie straciła na sile i nie było w niej napięcia. Dotarłem bez niego do końca, który jest dość schematyczny i taki jakiś trywialny. Książka za to ma klimat, a główny bohater jest dość ciekawą jednostką, która przechodzi przemianę w grze z jednej strony jest bardzo ryzykownej, ale koniec końców Lucien ma szansę wynieść coś cenniejszego niż pieniądze, a to za sprawą osoby Pierre’a.

Książkę polecam wszystkim lubującym się w fikcji historycznej, która mimo wszystko zmusza do refleksji.

Wydawnictwo Znak
Paryski architekt, Charles Belfoure
s. 384, 2016 rok wydania (org. 2013)
Ocena: 3/5
O książce na goodreads