o książkach i nie tylko

Posts tagged “4/5

o! o! o! [Mainstream – Miroslav Pech]

‚Lato wybuchło z całych sił’ śpiewał kiedyś Rogucki jakoś w tym roku teraz przystopowało tak jak mój powrót na bloga, ale co się uciecze to nie z jednego pieca pierś ssała. Dobra musiałem zacząć jakoś abstrakcyjnie co by Was przygotować na klimat dziwny i groźny. Czeski film kojarzy się właśnie z takim czymś co nie wiadomo o co chodzi, a czeski horror? thriller? gore? Czeskie gore. Brzmi co najmniej groteskowo. I pewnie ze względu na język czeski i jego brzmienie uśmiech u nas się pojawiał w końcu to u nich jahodewe zmarzliny to lody.. truskawkowe. Czy Miroslav Pech napisał horrora z humorem? Śpieszę od razu z odpowiedzią. NIE. Czy jest to książka dla wszystkich? NIE. Czy jest krew? TAK. Czy jest dużo krwi? TAK. Czy jest co oprócz krwi? TAK. Czy to ostatnie pytanie? TAK.

Dobra. Książka jest dość krótka. Taka na jeden wieczór no góra dwa. W zależności czy wytrzymacie. No ale najpierw o fabule. Klara i Maciej są małżeństwem i rodzicami dwumiesięcznej Sary. Ich małżeństwo przechodzi kryzys. Maciej jakoś nie może się odnaleźć w roli głowy rodziny, a do tego dostaje dziwny film w pracy, który trudno mu zrozumieć. Sytuację ma ratować poniekąd wyjazd na zadupie na Boże Narodzenie. Tam zaczynają się dziać rzeczy, których nikt nie kontroluje.

Mając świadomość tego jak horror ekstremalny jest specyficznym i często wstrząsającym gatunkiem możemy odnieść wrażenie, że tutaj autor niespiesznie nam dawkuje owe emocje. Fakt, Maciej i jego niepokój i trochę irytujące zachowanie może te emocje przywołać, ale zanim cokolwiek zdążymy pomyśleć przeskakujemy w gore i już lecimy do końca i zaliczamy zjazd jak dziecko na ślizgawce i lektura się kończy. W drugiej części gdy poznajemy historię Klary czegoś jeszcze mi brakowało, ale może to po prostu taka dawka miała nam starczyć i autor nie chciał drążyć tematu w końcu ile można się babrać w…

Jakby tu jeszcze Was zachęcić. Powiem tak, to trzeba lubić. Ketchum, Edward Lee te sprawy. Jak Was kiedyś ich lektury zaciekawiły to tu w tej krótkiej książce odnajdziecie się, a jak nie to będziecie mieli się okazję poczuć zagubieni niczym nasi piłkarze na mundialu.

Wydawnictwo Stara Szkoła
Mainstream, Miroslav Pech
s. 181, 2018 rok wydania 
Ocena: 4/5
O książce na goodreads
Reklamy

[Drugi okręt – Richard Phillips]

Kontakty z obcą cywilizacja zawsze było ciekawym tematem na książki. Wyobrażenie o ich technologii stanowi niezłe pole do popisu dla pisarzy. Richard Phillips daje popis w pierwszej części cyklu Projekt Rho.  Docelową grupą pewnie są czytelnicy młodzieżowi, ale przecież każdy z nas jest piękny i młody, więc dlaczego by nie? Tym bardziej, że z tą grupą docelową można by dyskutować.

Bez obcych nie ma statków kosmicznych i w zasadzie w tej książce mamy statek, ale obcych póki co brak. Statek kosmiczny w 1948 rozbił się gdzieś w Nowym Meksyku. Trafił od razu do tajnego laboratorium w Los Alamos i tam prowadzone są prace na nim. Projekt Rho polega na rozpracowaniu obcej technologii. W czasie gdy do wiadomości publicznej wojsko decyduje się przekazać informację o statku trójka licealistów w kanionie przez przypadek trafia na ukryty drugi pojazd kosmiczny.  Kontakt ze statkiem i jego sprzętem dla młodych kończy się bólem głowy, a gdy on przechodzi uświadamiają sobie, że statek coś im zrobił. Technologia dokonała upgrade’u ich ciał. W jaki sposób sobie poradzą? Zobaczycie czytając książkę, ale od tego momentu ich życie będzie z goła inne i niedługo zanurzą się w świat jakże niebezpieczny pełny agentów i laborantów nie mających skrupułów przy wykorzystaniu technologii do swoich celów.

Książka jest napisana prostym językiem. To znaczy momentami technicznych terminów nanobotów i innych zimnych fuzji czy terminów informatycznych jest dużo – hmmm – no dobra dla niektórych ten prosty język może nie być taki prosty. Dla mnie wydawał się przyswajalny dla większości fanów sci-fi. Fakt że bohaterami są licealiści nie do końca kwalifikuje książkę jako właśnie lekturę dla młodzieży, a szczególnie tej młodszej, gdyż są tam też sceny krwiste z odcinaniem głów włącznie, ale to tylko raz – wiadomo delikwent miał tylko jedną głowę hehehe.  Cały motyw ze statkiem jest zalążkiem do politycznej intrygi pokazującej korupcję i układy, czyli w zasadzie nic nowego, ale czy to źle? Dlatego trzeba powiedzieć, że nie jest to jakieś hardocorowe sci-fi po a po prostu dobra lektura rozrywkowa i w tej kategorii ona się jak najbardziej sprawdzi.

Wydawnictwo Fabryka Słów
Drugi okręt, Richard Phillips
s. 400, 2017 rok wydania (org. 2006)
Ocena: 4/5
O książce na goodreads

[Behawiorysta – Remigiusz Mróz]

Były takie dwa seriale, które skojarzyły mi się z głównym bohaterem nowej książki Mroza. O nich za chwilę, teraz o bohaterze. Gerard Edling jest prokuratorem, któremu coś poszło nie tak i raczej o jego stanowisku mówi się w czasie przeszłym. Mimo to jakieś tam konsultacje jeszcze robi głównie motywowana przez jego byłą współpracownicę Beatę. Gerard jest specjalistą mowy ciała, analizuje gesty przewidującą reakcję lub odczytując zamiary osoby, albo też ogólne rzeczywiste zamiary. Gdy w Opolu dochodzi do aktu terroryzmu znów jest poniekąd wciągnięty w sprawę, która przeradza się w akt seryjnych morderstw w których publiczność ma duży wpływ na jego przebieg. Co i jak, to odsyłam do książki.

No dobra. W pierwszym zdaniu napisałem o dwóch serialach. Pierwszy to Magia kłamstwa (org. Lie to me), który był świetny, a doktor Lightman (świetna rola Tima Rotha) ma swoją firmę, która właśnie zajmuje się podobnymi rzeczami z jakich słynie Edling. Drugi to Mentalista z kolejną świetną rolą Simona Bakera i Behawiorysta jest chyba takim miksem tych fabuł. Z jednej strony mamy te nieprzeciętne dość zdolności czytania a z drugiej bezpośrednie działania w stosunku do Edlinga niczym Red John w Mentaliście. Sam autor w posłowiu pisze, że inspiracji należy szukać w wielu miejscach ja jestem ciekaw czy cosik z tych powyższych moich rozważań jest prawdą. Poza tym ostatnio czytałem Marcusa Sakeya i tam w jego serii Obdarzonych a tam czytacze byli na rożnych poziomach, ale to było takie sci-fi.

No dobra(2). Tyle o inspiracjach. Trzeba przyznać, że jest to najbrutalniejsza książka Mroza. Krew wylewa się często i obficie. Nie unia autor drastycznych opisów, a na okładkę bardziej niż delikatna nutka maźnięta posoką nadawałoby się raczej pełne jej wiadro wraz np. z mieszalnikiem do farb. Przyznam, że dość zaskoczony byłem takim obrazem i nie wiem dlaczego. Realizmu dodało to i ma przerażało. W zasadzie nie obce mi mi takie rzeczy w końcu Edward Lee czy inny Ketchum to jest to co lubię. Na książce nie zdziwiłbym się gdyby był znaczek 18+ ja to w filmikach z jakichś wypadków czy innych egzekucji.

Dobra (już bez no, bo no ile można), ale te wiadra krwi to nie jest to co jest tylko w tej książce, choć pewnie większość czytelników to zapamięta. Poza tym Edling jest świetnie wykreowany. Nie bez powodów przywołałem tu Lightmana z serialu, bo poniekąd bohater Mroza jest też taki bezpośredni i stanowczy w tym co robi. Przez to jest szczery do bólu, co nie każdemu oczywiście się podoba, a jemu samemu splendoru nie przyniesie, ale za to jest skuteczny co już musi budzić respekt.

Ciekawe spotkanie z Mrozem. W przerwie lektury Gry o tron poniekąd zostałem w temacie jeśli chodzi o krwawe sceny, ale i także ciekawych bohaterów, a także takich których autor bezkompromisowo uśmierci pobudzając wyobraźnie a do tego dążąc do realizmu. Książkę polecam i ciekaw jestem czy przerodzi się w jakąś serię, czy też jednorazowe spotkanie.

Wydawnictwo Filia
Behawiorysta, Remigiusz Mróz
s. 496, 2016 rok wydania
Ocena: 4/5
O książce na goodreads

[Inna dusza – Łukasz Orbitowski]

Zastojów u mnie ciąg dalszy, ale dziś wracam z pewną nadrobioną lekturą, bo Orbitowski za każdym razem jak gdzieś mi się pojawiał to sobie obiecywałem, że przeczytam, a to na jakimś blogu, a to w Pocisku.. I teraz zmobilizowałem się polecić w pary zdaniach, choć nie wiem czy podołam oddaniu wyjątkowości książki.

Historia przedstawiona w książce jest oparta na pewnych zapiskach czy doniesieniach za sali sądowej w Bydgoszczy. Jest to obraz bardzo dobrze przedstawiony. Realizmu jest tu dużo, a lata 90. to jest coś co z nostalgia wspominam i jakże przyjemnie było się cofnąć w tamte klimaty.

Jędrek który jest poniekąd ‚właścicielem’ tytułowej ‚innej duszy’ jest początkującym cukiernikiem. Specyfika jego bytu właściwie namalowana przez autora nie pozostawia złudzenia że jest z nim coś nie tak. Już rozpłatanie nożem trzech kotków budzi pewien niepokój. Reszta jest już tylko pochodną tego jakby przestawienia przełącznika w jego głowie i włączenia trybu innej duszy, bo do zabójstw ciężko znaleźć motywy które powodowałby czyny których dokonuje.

W cały ten profil Jędrka jak i Krzyśka wpisują się ciekawie się ich ojcowie, którzy dla mnie są cichymi bohaterami tej książkami. Szczególnie Krzysiek i jego podejście do ojca, czy jak o nim mówi ‚tatusia’ jest imponujące. Lata 90. poniekąd charakteryzowały się mimo wszystko większym respektem do rodziców czy też pewnym oddaniem w ich sprawie i tak odbieram też tę dwójkę. Orbitowski dość niełatwą osobą tatusia-pijaka chcę jeszcze bardziej odcisnąć piętno na bohaterze. I chyba to piętno ma poniekąd znaczenie, że Krzysiek tak samo jak trawa w sumie przy ojcu mimo jego wad, tak nie opuści Jędrka.

Sentyment do tamtych czasów połączony z ciekawymy bohaterami, których losem autor kręci niesamowicie sprawia że książka jest wyjątkowa i czytało mi się ją świetnie. Warto.

Wydawnictwo Od deski do deski
Inna dusza, Łukasz Orbitowski
s. 432 , 2015 rok wydania 
Ocena: 4+/5
O książce na goodreads

[Pandora – M.R.Carey]

Zombie wydaje się być tematem niewyczerpanym. Przyznaje, że lubię czasem sięgnąć po taką jatkę i to nawet bardziej niż oglądać. Dlategóż też np. serialu Walking Dead nie oglądałem. Czy po tylko różnych wydawnictwach można dotknąć tego tematu i wprowadzić coś świeżego? Zdaje się że tak. I ta książka czyli Pandora jest tego dowodem.

Przede wszystkim autor stopniowo odsłania czym jest świat jego książki i robi to doskonale. Mamy Melanie, która jest dzieckiem. Przebywa w pewnym ośrodku/laboratorium w którym ma dziwne zajęcia. Jest nauczycielka i są wojskowi i jest pani doktor, a co dziwniejsze przez większość czasu przebywa w celi, a do sal lekcyjnych jest prowadzona na wózku przywiązana do niego. Dla niej to normalne. Nie zna za bardzo innego świata, ale bardzo ją wciąga to co ma lekcjach. Jest wyjątkowym dzieckiem i bardzo bystrym. Mózg jej pracuje jakby na szybszych obrotach i autor dość ciekawie przekazuje jak odbiera ten dziwny wyniszczony świat. Jej wyjątkowość ma znaczenie. Walka z grzybem, który jest w jej ciele może być zwyciężona, ale do tego trzeba badań. To coś powoduje, że jest jednym z wielu Głodnych. Ot i taka horda atakuje ośrodek i zaczyna się wyścig i ucieczka, a opcji kto kogo goni, a kto ucieka jest dość wiele.

Autor dość fajnie wymyślił koncept z grzybem i do tego świetnie opisuje to co się dzieje w głowie Melanie. Wszystko bardzo surowe i mało optymistyczne. Jedynym światełkiem w tunelu zdaje się być nasza bohaterka, która musi wykazać silną wolę i walczyć ze swoimi instynktowymi odruchami. Całość sprowadza się do tego jak społeczeństwo poradziłoby sobie z apokalipsą i w tym przypadku podejściem do chorych. Nie ma tu miejsca na jakieś humanitarne odruchy a liczy się przetrwanie.

Ciekawa książka z interesującym światem w którym bohaterowie mają szansę się wykazać i pokazać swoje człowieczeństwo. Niektórym się uda (taki spoiler na koniec).

Wydawnictwo Otwarte
Pandora M.R.Carey
s. 416, 2016 rok wydania (org. 2014)
Ocena: 4/5
O książce na goodreads

[Futurospekcja – Robert J. Sawyer]

Już prawie miesiąc bez wpisu to znak, że wziąłem kasę z 500+ i poszedłem w miasto jest czas urlopowy i jakiś rozprężenie mnie dopadło, ale w przyszłości się poprawię i będę pisał to i owo. I apropos przyszłości to dziś będzie o książce na podstawie której powstał jeden sezon serialu Flash Forward. Serial jakiś już czas temu oglądałem i pamiętam mój niedosyt po jego przerwaniu. Wciągnęło mnie i na koniec zdzieliło po głowie. Pozostało poznać książkę, co też zrobiłem po paru latach. Po przeczytaniu wiem, że serial luźno nawiązuje do książki i w zasadzie nie ma znaczenia czy najpierw przeczytamy, a później obejrzymy. Serial czerpie z pomysłu, a później jest zrobiony po prostu na serialową modłę pod widzimisię scenarzystów.

No właśnie pomysł. Futurospekcja, czyli wizja przyszłości. W zasadzie zbiorowa wizja. Jednego dnia o tej samej porze na całym świecie świat zamiera na przeszło minutę. W tym czasie ma na zamrożenia stanu, jeśli ktoś jechał samochodem, traci świadomość, a samochód jedzie dalej, jeśli z naprzeciwka coś jechało no to.. sorry zasady fizyki doprowadzą do wypadku, tak samo się dzieje jeśli ktoś szedł po schodach, to z pewnością rypnie w dół, a jak ktoś przechodził operację, to też prawdopodobnie może źle na tym wyjść. Jednym słowem dochodzi w większości do dużej ilości zgonów, a Ci co się ocknęli w czasie ‚wyłączenia’ zobaczyli wizję tego co czeka ich za 20 lat. Jak na takie coś zareagować? Ktoś zobaczy siebie z jakaś nieznajomą kobietą i przyszłą żoną, ktoś z potencjalną córką, a ktoś nie zobaczy nic. Spektrum przypadków jest wiele i jak na to zareagować? Dodatkowym problemem jest eksperyment naukowców czyli uruchomienie Zderzacza Hadronów CERN co robią dokładnie w czasie, gdy dochodzi do futurospekcji. Czy się przyznać? Czy powtórzyć eksperyment dla pewności, że to oni wywołali to zjawisko?

Muszę przyznać, że książka jest trochę krótka na miarę swojego potencjału. W serialu mieliśmy kupę bohaterów, a tu poznaliśmy paru i jakoś tak przydałoby się pociągnąć kilka wątków i coś tam jeszcze wprowadzić dla dopełnienia obrazu. Bardziej autor jakby czasem skupiał się na wyjaśnieniu jak mogło dość z naukowego punktu widzenia, choć trzeba przyznać, że wątpliwości co do tego jak mają się zachować bohaterowie wobec swoich wizji zostały świetnie oddane i można było zrozumieć wątpliwości jakie mają co do swojego obecnego życia i najważniejsze czy uda im się jakoś zmienić przyszłość.

Sawyer pisze bardzo ciekawe i przyswajalnie. Jego teksty nie są zawiłe i każdy laik będzie mógł wciągnąć się w przedstawioną tu fabułę, co z pewnością jest plusem. Jedynym minusem może być tu zakończenie, które średni przypadło mi do gustu, ale o gustach się nie dyskutuje, a książki się czyta. Zaprawdę powiadam Wam, warto zapoznać się z Sawyerem, ja planuję więcej jego książek.

Wydawnictwo Solaris
Futurospekcja, Robert J. Sawyer
s. 400, 2011 rok wydania
Ocena: 4+/5
O książce na goodreads

Z hazardem trzeba uważać [Janek Herbu Pół Krowy – Michał Krupa]

Ostatnio tak jakoś mniejszy ruch mniejszy, a to przez małe zawirowania i między innymi ruchem urlopowym. A jak ruch urlopowy to pojawia się u mnie często lektura lekka. I o niej dziś napiszę, bo bawiłem się bardzo więc polecić można.

Jest wiek XII i czasy Władka Łokietka. Janek w kości ograł jakiegoś rycerza i teraz paraduje udając takowego. Wymyślony herb Pół Krowy ma my przysporzyć przygód. Marzy mu się ratowanie księżniczek uwięzionych w wieżach. Sama jego tożsamość jest dla innych zagadką.

– Janek. Jaki Janek? Wyglądasz na coś w rodzaju rycerza, ale albo ubiegłego, albo przebranego, albo nieznającego obecnych trendów ubioru.

– Herb „Pół krowy”? Nie słyszałem o takim rodzie. A którą to część krowy nosisz w swoim herbie?
– Co proszę? – Janka zaskoczyło to pytanie.
– Masz w herbie tył krowy z wymionami, dupą i ogonem czy przód z ryjem, karkiem i rogami?

Podczas swej podróży trafia na Bolesława Zawistnego, który włada lokalnymi ziemiami. Po pewnych zawirowaniach i kilku hazardowych wpadkach Bolesława, podczas których najpierw przegrywa z Jankiem, a później dotkliwą porażkę może odkupić tylko i wyłącznie znajdując smocze jajo. Do tego zadania Zawistny wyznacza Janka i swojego giermka Lucka. I tak ten duet rusza na poszukiwania. Po drodze do pomocy trafi im się jeszcze czarodziej z defektem, ale razem będą stanowić specyficzną grupę, która ma dwa tygodnie na wykonanie zadania. Po tym czasie inkwizycja zajmie się włościami Bolesława.

Jest to pierwsze spotkanie z prozą Michał Krupy i z pewnością nie ostatnie. Wprawdzie mamy do czynienia z wiekiem XII, ale rozmowy odbywają się w iście współczesnym języku, co w zasadzie mi nie przeszkadza, bo przecież to komedia i to dość luźna więc klimatów mrocznego Średniowiecza nie poczujecie. Co tu dużo pisać, jest dużo czarnego humoru i pewnego absurdu, a ponieważ mi się bardzo podoba seria Autostopem przez galaktykę, to tutaj nie może być inaczej. Do tego dostajemy dużo ironii, a komizm postaci prowadzi trochę do ich przerysowania, ale tak jak pisze lektura urlopowa to jest dla mnie więc jak najbardziej pasuje w sam raz.

Jest to z pewnością książka na jeden wieczór. Przeczytać, pośmiać się i odłożyć.

Wydawnictwo Psychoskok
Janek Herbu Pół Krowy, Michał Krupa
s. 178, 2015 rok wydania
Ocena: 4/5
O książce na goodreads